: 15 paź 2012, 14:14
Forum o kotach, nie tylko brytyjskich, ich ludziach, i innych interesujących sprawach.
https://stareforum.pl/
cześć Audrey:)Audrey pisze:Coco piękna <zakochana> Słodki pyszczek. A piesek cud miód. Fili_B, powiedz mi, jak odbył się oswajanie kota z psem?
Masz ciekawą pracę. Jako dziecko bardzo chciałam być weterynarzem i pracować ze zwierzętami.
Doczytałam już w innym wątku, że jesteś zootechnikiem, ale to pokrewne zawody, więc napisałam o weterynarzu.Fili_B pisze:cześć Audrey:)Audrey pisze:Coco piękna <zakochana> Słodki pyszczek. A piesek cud miód. Fili_B, powiedz mi, jak odbył się oswajanie kota z psem?
Masz ciekawą pracę. Jako dziecko bardzo chciałam być weterynarzem i pracować ze zwierzętami.
o kocio-psikch relacjach pisaliśmy sporo tutaj:
viewtopic.php?t=910
Lesiu od wieku 7miesięcy mieszkał z kotami (u teściowej) - na dworze kociaste goni, w domu udaje że nie widzi Coco, czasem ją powącha. niestety jak tylko zaczynam głaskać małą, lub mówić do niej Lechu biegnie przez cały dom i się nadstawia do pieszczot- zazdrosny jest... <diabeł> Coco syczy i prycha na niego jak ja denerwuje, a jak ma nastrój to atakuje mu ogon i wykazuje zainteresowanie- zwłaszcza jak Lechu spi Coco obwąchuje mu wszystkie łapy itp <mrgreen> stosunek neutralno-obojętny, o przyjaźni niestety mowy nie ma
jeśli chodzi o pracę - to jestem zootechnikiem, niestety nie weterynarzem-jak studiowałam nie było weterynarii w Poznaniu, a nie było mnie stac na studia w innym mieście![]()
pracuje dużo przy zwierzętach gospodarskich, a tak się poukładało że najwięcej przy świniach hodowlanych ( dobrze że nie rzeźnych - uff). moim zadaniem jest m.in. dbanie o dobrostan zwierzat- czyli wymuszenie i sprawdzanie by spełniały się warunki dobrostanu, tłumaczenie rolnikom: zwierzę zadbane i szczęśliwe = pieniądze dla ciebie (bo masz dobre wyniki produkcyjne).
jak chodzi o koty dużo się uczę (też tu na forum)- wiecie jakie podejście jest na wsi- kot jest szanowany ale dziki i niezależny, czasem dostanie jekieś resztki ze stołu<diabeł>
mam trochę umiejętności weterynaryjnych - podanie leków, zastrzyki, kroplówki to nie problem, ale człowiek wciąż się uczy- serio weterynarze z olbrzymim doświadczeniem pracujący przy zwierzętach gospodarskich uważają że to są głupoty(niestety czasem to prawda) co wymyślają 'ci gorsi lekarze od pupilków'. niestety takie środowisko 8-)
ja też się bałam, że coco skoczy z pazurami ewentualnie zaszyje się gdzieś w panice:)Audrey pisze:
A co do relacji pies-kot, to pytam, ponieważ chciałabym, aby Baxter poznał sznaucera moich rodziców. Bruno kocha wszystkie stworzenia, w tym koty. Boję się tylko, jak zareaguje mój kociszon.




