Strona 10 z 316

: 13 gru 2009, 11:07
autor: mimbla
Potrzebuję konsultacji z kociej wokalistyki. Ostatnio Ozzy zaczął śpiewać. To trwa od kilku dni: siada sobie przeważnie w brodziku, chociaż lubi też w sypialni na komodzie i nawet nie miałczy- normalnie śpiewa. Nad brodzikiem jest kratka wentylacyjna, może słyszy stamtąd koty sąsiada? A jak śpiewa na komodzie, to też patrzy na sufit i śpiewa do niego. To przypomina trochę marcowe koncerty kotów podwórkowych, ale przecież on jest wykastrowany...
Orientuję się już mniej wiecej w jego miaukach, przeważnie odgaduję o co chodzi, ale tego nie rozumiem... Może ktoś przetłumaczy z kociego na ludzkie?

: 13 gru 2009, 18:43
autor: kesja
brak mu towarzystwa
zauważyłam takie pospiewywanie u wielu znajomych kocurrów kastratów

: 13 gru 2009, 19:00
autor: mimbla
Kesja, takiej odpowiedzi się obawiałam... Jak tylko go słyszę, to wchodzę do łazienki i miauczenie ustaje na chwilę, zachęcam kota do zabawy, ale on woli gapić się w wywietrznik i znowu zaczyna te swoje śpiewy... Dziś przysłuchiwałam się dźwiękom w pustej łazience- faktycznie miałki cornishonów sąsiada dochodzą z przewodów kominowych.

Ale przy rozmowie o drugim kocie napotykam na beton, na żelazobeton nawet... TŻ odbiera to chyba jako moją fanaberię... Jejku, macie jakieś sposoby na przekonanie strasznie pragmatycznego człowieka, że ten drugi kot to dla Ozziego, a nie dla mnie? <mrgreen>

: 13 gru 2009, 19:40
autor: Mago
Dobrego i pewnego sposobu nie ma. Ja swojego TŻ "przekonałam" codziennym, kilkumiesięcznym jęczeniem o drugiego kotka. Jak mówił sławetne "nie" to ja prosiłam o uzasadnienie. Uzasadnienie obalałam (w moim przekonaniu) i jęczałam dalej. Codziennie, po kilka razy. Doszło nawet do tego, że jak zaczynałam pytającym tonem, Arku...? to słyszałam stanowcze NIE. Ale mój TŻ ma do mnie cierpliwość, to trzeba mu przyznać.

Robiłam też akcje w stylu:
Ja: hmm... wiesz, tak mnie jakiś czas temu naszło... kupiłabym sobie FUTRO
TŻ: Na co ci futro <shock>, ty zawsze tak za zwierzętami...
Ja: A co, inne baby FUTRO mogą mieć a ja gorsza?
TŻ: Nic takiego nie powiedziałem... (chwila ciszy)... a czy to futro, przypadkiem nie będzie wydawać dźwięków takich jak: miau???
Ja: Być może... na to gwarancji nie ma, możliwe, że raz na jakiś czas głos jakiś wyda...
TŻ: <lol>
Ja: (głosem pełnym nadziei) to co, kupię sobie Futerko? zgadzasz się, prawda?
TŻ: NIE <!>

W końcu się zgodził. Teraz sam pyta kiedy drugi kot będzie.
Dziwni Ci faceci są czasami ;-))

Powodzenia w negocjacjach życzę!

: 13 gru 2009, 21:31
autor: tosia
Ja też jęczałam. Jakieś pól roku.. Ale tak naprawdę mojego Małża przekonał argument,że jak Tosia będzie miała towarzystwo,to może przestanie mieć głupawki o drugiej w nocy. No bo przecież będzie miała się z kim bawić za dnia i energię wyładuje...
No i pojawił się Figuś <mrgreen> Tylko,że teraz o drugiej w nocy dwa futra mają głupawkę :axe:
Dwa koty=dwa szczęścia=dwa razy więcej głupawki
Ale i tak je kochamy :kotek:

: 13 gru 2009, 21:40
autor: kizior
tosia pisze: Dwa koty=dwa szczęścia=dwa razy więcej głupawki
czyż nie przypadkiem w nocy nadal <gwiżdże>

: 13 gru 2009, 22:00
autor: mimbla
Przyznam, że nikt spośród moich znajomych nie ma jednego kota. Przeważają tacy z trójką <mrgreen>
Ja przez pół roku męczyłam intensywnie o tego pierwszego, bo chociaż od dawna mieliśmy kocie marzenie, to w momencie gdy postanowiłam je zrealizować TŻ zrobil się jakiś oporny w podejmowaniu decyzji... I pół roku mi to zajęło. I zupełnie nieoczekiwanie dostałam akcept na tego czekoladowego kotfora.
Może jak pomęcze kolejne pół roku, to znowu mi się uda.

Tylko trochę mi przykro, że dwóch ludków Ozziemu nie wystarcza. ;-( Dużo się bawimy, głaszczemy, podtykamy smakolyki, dajemy się czasem upolować przez kołdrę, rozmawiamy po kociemu i ludzkiemu, dzisiaj nawet kąpalismy się razem [tzn Ozzy stwierdził, że skoro nam pasuje wanna pełna piany, to jemu się też spodoba... skończył w kokonie z ręcznika...]. A potrafi przerwac gonitwę za sznurkiem, żeby pogadać z kotami sąsiada...
Ech, ktoś powiedział [w innym kontekscie], że jesteśmy tylko ludźmi... Widocznie dla kota to za mało :-/

: 14 gru 2009, 07:11
autor: kesja
najlepszym przyjacielem prawie każdego kota jest drugi kot

: 14 gru 2009, 22:26
autor: mimbla
Dziś poświeciłam mu obrzydliwie dużo czasu, jako że na kilka dni zostałam słomianą wdową. Parę godzin zabawy i tarmoszenia z przerwami na odpoczynek. A i tak biegał do łazienki pomiauczeć... Będę sobie lobbować spokojnie o drugiego ogona, może coś się z tego urodzi, na razie musimy Ozziemu wystarczyć.
Dziś przedostatni zastrzyk. Ostatni w czwartek, mam nadzieję, że już wszystko będzie dobrze.
A tak wygląda polujący nocą salceson:

Obrazek

: 15 gru 2009, 09:25
autor: basienka
śliczny chłopak, a nie żaden salceson :axe:
Uwielbiam to skupienie w kocich oczach jak sie tak na coś czają :kotek: :kotek: :kotek: