Dziękuję Wam wszystkim za pamięć, bo ci w domu to tylko wokół innych biegają, dla mnie czasu prawie nie ma... Na szczęście trochę mi to zrekompensowali, bo dali mi wreszcie do zabawy tę Niebieską - no to było przeżycie i adrenalina, mówię Wam, życie na krawędzi <strach>
Nawet się raz pobiłem, aż fruwaliśmy i podskakiwaliśmy w powietrzu, było super, ale Duża oczywiście zaraz nam przerwała, i za karę zamknęła mnie w kontenerze, a ta Niebieska się dookoła czołgała i czołgała, i nos przez kratki wpychała, i przepraszała na tyle sposobów, że się pogodziliśmy. Ale odsiadkę przez kilka godzin miałem... No, muszę Dużej oddać sprawiedliwość - potem mnie wypuściła, a odsiadkę zaliczyła Niebieska, i tym razem ja ją wspierałem, i leżałem przy transporterze, i noskami się dotykaliśmy, i dogadaliśmy się w końcu, że takiej bitwy to nam się w ogóle nie opłaca powtarzać, bo Duża się nie zna, i znów nas pozamyka. Tak że potem już tylko jej uszka wylizywałem, a ona gruchała, i było fajnie.
Tym ojcem już jestem od tygodnia, na szczęście to nic strasznego nie jest, widziałem, takie myszki piszczące, najpierw na wszelki wypadek zawarczałem, ale Duża mnie obśmiała, to uznałem, że chyba głupio wypadłem, i potem już tylko wąchałem i wylizywałem, a one się do mnie próbowały przytulać.
Duża mówi, że jeśli się z Niebieską dobrze bawiliśmy, to znów ojcem zostanę, i że najlepiej, żeby było jak teraz, żeby prawie sami chłopcy, bo pan Mariusz nie chce niebieskiego pobrudzonego białym, tylko całego niebieskiego, i to może niby zrobiłem takiego z Niebieską. Duża już się bardzo modli o tego niebieskiego, bo pan Mariusz to już dłużej od Mago czeka, i ona (Duża) jest zrozpaczona.
Pozdrawiam Was! Mago, to dla Ciebie Duża zrobiła
