Strona 96 z 530

Re: Karmelek - nasze maleństwo

: 29 maja 2013, 17:05
autor: yamaha
<wsciekly> <wsciekly> :bicz: :bicz: :bicz:
TY BABO JEDNA TY !

A teraz juz przestaje, bo skoro juz masz sama wyrzuty sumienia, to : :kiss:
Ale niech Ci do glowy nie przyjdzie powtarzac takiego dzialania.

Masz rozgrzeszenie, bo z dobrego serca dzialalas <lol>
Ale zeby mi to bylo ostatni raz ! :hammer:

Re: Karmelek - nasze maleństwo

: 29 maja 2013, 17:06
autor: elwiska3
yamaha pisze:<wsciekly> <wsciekly> :bicz: :bicz: :bicz:
TY BABO JEDNA TY !

A teraz juz przestaje, bo skoro juz masz sama wyrzuty sumienia, to : :kiss:
Ale niech Ci do glowy nie przyjdzie powtarzac takiego dzialania.

Masz rozgrzeszenie, bo z dobrego serca dzialalas <lol>
Ale zeby mi to bylo ostatni raz !
nawet nie wiesz jakie - aż mi się płakać chce.

Re: Karmelek - nasze maleństwo

: 29 maja 2013, 17:08
autor: yamaha
Nie becz, mala ;-))
Wiemy przeciez, ze dobrze chcialas :ok:
Wazne, ze wszystko dobrze i ze jestes spokojna o zdrowie kici.
(ale juz wiecej Karmelka nie stersuj tymi wizytami, bo on bidulek niedlugo jak bedzie na Ciebie patrzyl, to bedzie myslal " czeka mnie wizyta u weta" :(((( )

Re: Karmelek - nasze maleństwo

: 29 maja 2013, 17:20
autor: Zafira
Nie martw się wiela z nas tak ma. A jak weszłaś do gabinetu to kazałaś sobie jeszcze raz wydezynfekować stòł? I swój ręcznik na nim rozłożyłaś?A potem pytałaś weta od jak dawna pracuje, bo coś go wcześniej nie widziałaś?Ustaliłaś jak się aktualnie czuje i czy badał dzisiaj jakieś chore koty?No bo jeśli nie robisz tak to masz jeszcze spore braki wstosunku do mnie. Ja wczoraj tak się właśnie zachowałam w lecznicy.
Przy szczepieniu Domii to mnie nawet raz wyproszono z gabinetu....grzecznie.

Re: Karmelek - nasze maleństwo

: 29 maja 2013, 17:25
autor: elwiska3
Stół wetka sama wytarła bo przed nami jakaś kocia bida była :-| ( normalnie pare tygodni miała a jej pan też parę tygodni już nie trzeźwiał chyba)
w gabinecie na rękach do trzymałam - no ale stołu tez dotykał. Panią doktor znam już 23 lata <lol> wiec o doświadczenie nie pytałam.

po powrocie do domu wytarłam łapki i podałam Immunodol <oops>
i .... zastanawiam się co powiedzieć mężowi.
i czy w ogóle <roll>

Re: Karmelek - nasze maleństwo

: 29 maja 2013, 17:29
autor: Zafira
E daj spokój z tą szczerością. <oops>
Mój nie wie o większości moich szaleństw.

Re: Karmelek - nasze maleństwo

: 29 maja 2013, 17:37
autor: asiak
Elwirko, tak jak pisałam wcześniej, ja też dopatruję się nie wiadomo czego u swoich Pumpelków, jeśli zauważę inne, dziwne zachowania niż do tej pory :-) Ale jednocześnie bardzo unikam wizyt u weterynarza, bo wiem jak bardzo stresująco to na nie działa.
I najnormalniej w świecie boję się, że z tego stresu się rozchorują :-)
Jeśli nie ma wyraźnych podstaw do wizyty u weta, to się nie nakręcam, no może trochę.
Ale weterynarz to ostateczność. Oczywiście koty należy obserwować, żeby nic nie umknęło naszej uwadze, ale nie należy wyolbrzymiać naszych spostrzeżeń :-) i na siłę wpierać im chorobę.
Elwirko musisz trochę wyluzować, bo sama się z tym męczysz i niepotrzebnie zamartwiasz o zdrowie Karmelka :kiss: :kiss: :kiss: Jesteś dobrą pańcią :kiss: :kiss: :kiss:

Re: Karmelek - nasze maleństwo

: 29 maja 2013, 18:11
autor: Becia
Ja nic nie mówię :hidden:
<rotfl> <rotfl> <rotfl>

Re: Karmelek - nasze maleństwo

: 29 maja 2013, 19:51
autor: Sonia
Też uważam, że nie ma co latać do weta co chwila. Dla kota to stres, a tam jak by nie było ludzie przynoszą różne chore zwierzaki, że można jeszcze coś naprawdę złapać niepotrzebnie.
Dla Karmelka przesyłam głaski :kotek:

Re: Karmelek - nasze maleństwo

: 29 maja 2013, 20:01
autor: Aga12
Elwiska3 jesteś po prostu jedyna i powalasz na kolana troską o swego kotka :ok:
Dodam,że ja też tak mam.No,na pewno Tobie nie dorównam,ale jestem blisko <rotfl>
Ucałuj Karmelcia w ten puchaty pychol i ciesz się,że synuś książkowo zdrowy.