Udało mi sie dostać do komputera, ale zdjęcia mam niestety robione komórką, za to świeżutkie z dzisiaj.
Co mogę nowego o Lucku napisać? Chwilowo mieszkamy u moich rodziców, Lucek ma całą kanape dla siebie i nie śpi ze mna dziad jeden, a jeszcze latem jak bylismy u moich rodziców to zawsze ze mną spał...
Jeśli tylko ktoś z domowników dotyka słoika z kawą rozpuszczalną, to kot się melduje przy szafce, na której stoi czajnik. Raz mi doslownie wskoczył na plecy. Od 2 tygodni czuje wielki pociąg do mleka zwykłego i co dziwne mu to mleko wcale nie szkodzi.
Uwielbia wszelkiej masci tuńczyka, to tez jest nowością. I o ile kocie puszki z tuńczykiem dostaje i owszem, to od ludzkiego tuńczyka musze go odpychać, a kiedys musiałam zamknąć w pokoju, by mi na blat kuchenny nie wskakiwał i nie wyjadał z talerza.
Uwielbia Jurka, pokazuje mu brzuch i namawia do głaskania, ale tez potrafi pacnac łapą, gdy Panicz się w pieszczotach zagalopuje. Z Lilką jest ok, ale mniej wylewnie, za to ona głaszcze go zupełnie bezpiecznie i tak, jak kot lubi.
U moich rodziców sa schody, ciemna klatka schodowa i ciemny dywan i czarny kot lubujacy się w lezeniu na stopniach. Nie powiem ile razy miał przydepnięty ogon, gdy ktos szedł na dól i nie zapalił sobie światła... Cóż kot doskonale o tym wie i nadal poleguje na schodach.
A teraz podziwiajcie Pana Ciemności Ociekającego Zajebistością <lol>
