Strona 1 z 3

JASPER

: 15 gru 2008, 21:22
autor: roedeer
Witam,
po miesięcznej przerwie w wizytach na forum znalazłam wreszcie chwilkę czasu na przedstawienie Wam mojego szczęścia :), na które tyle czekałam.
7 grudnia minął pierwszy miesiąc malucha w naszym domku, a po przyjeździe wyglądał tak:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ku naszemu zadowoleniu zaaklimatyzował się bardzo szybko, choć pierwsze chwile (do momentu zwiedzenia większej części mieszkania) nie odstępował nas na krok, nawet do miseczki z karmą trzeba było z nim wstawać - sam nie poszedł.
Od razu spodobało mu się nasze łóżko :), do którego przychodzi co noc nad ranem :D poza naszym łózkiem sypia gdzie popadnie:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Choć minął dopiero miesiąc (teraz Jasper ma 4,5 miesiąca i 1,8 kg) troszkę już podrósł i teraz wygląda tak:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niestety nie obyło się bez niespodzianek - okazało się, że kocurek opuścił hodowlę troszkę chory i pierwsze objawy zauważyliśmy już pierwszej nocy...

: 15 gru 2008, 23:04
autor: Dorszka
Z przyjemnością witam na forum ponownie :)

Jasper niebieściutki jak niebo, i łepek rozkosznie okrągły :)

: 15 gru 2008, 23:16
autor: Ania i Krzyś
Serdecznie witamy na forum Ciebie i Twojego słodkiego maluszka :)

: 16 gru 2008, 09:50
autor: Jo`Ann
I my witamy cieplutko :)
Główka faktycznie okrąglutka, jak z reklamy - piękny kotek <!>

: 16 gru 2008, 11:10
autor: bajewka
niebieski kocurro- mam nadzieję, że już po kłopotach zdrowotnych?

: 16 gru 2008, 18:30
autor: roedeer
A no główkę ma rozkoszną!! W ogóle cały jest rozkoszny - po pazurki :-D
Jeśli chodzi o zdrówko, to jeszcze nie wiadomo... troszkę tego było. Najpierw zaczął mrużyć prawe oczko - po kontakcie telefonicznym z hodowcą trochę się uspokoiliśmy (uzyskaliśmy informację, że to nic takiego, żeby kupić krople "biodacyna" i powinno przejść - dodatkowo hodowca powiedział, żeby z byle powodu do weterynarza nie jeździć, bo tam czyha wiele niepożądanych bakterii i wirusów)
Leczyliśmy więc biodacyną... ale pojawiło się kichanie - co ponownie nas zaniepokoiło.
Po czterech dniach zadzwoniła kobieta z hodowli i poinformowała nas, że nasz kot najprawdopodobniej ma grzybicę skóry, bo u niej co najmniej jeden kotek ma. Zrobiliśmy więc ogólny przegląd skóry i znaleźliśmy zgrubienie sierści na karku :( . Od hodowcy dostaliśmy pocztą dwie kapsułki orungalu, które przepisał weterynarz hodowcy.
Pojechaliśmy z kotkiem do weterynarza, potwierdziło się, że oczko jest chore(biodacyna nie pomogła- oczko wprawdzie nie było cały czas przymknięte, tylko raz, dwa razy na dobę - ale zdrowe też nie było) , poza tym chore było także prawe uszko. Temperatura na szczęście była ok, ale kicia od tej pory był systematycznie wożony do lecznicy na zastrzyki. Grzybica nie skończyła się na jednej chrostce...ale chora była szyja, kark i główka...w tych miejscach nasz maluszek zaczął tracić sierść - do orungalu podawanego w karmie trzeba było dodać płyn imaverol i smarować go co najmniej raz dziennie (oj nie lubił tego i po zabiegu zlizywał z sierści co się dało), do tego dochodziło 3 razy dziennie kropienie oczek dicortineffem - to cud, że nadal chętnie daje się nosić na rączkach :) widocznie zapomniał :)
Podczas wizyty okazało się także, że nasz Jasperek ma wadę zgryzu (dolna szczęka nie jest wystarczająco długa i kły zachodzą na siebie, co w przyszłości może skutkować tym, że dolnymi ząbkami będzie ranił się w podniebienie - ale zobaczymy jak będzie jak wyjdą stałe ząbki. W najgorszym wypadku trzeba będzie przypiłować ząbki podczas kastracji.
Dodam, że w umowie napisane było, że kot nie ma wad genetycznych - weterynarz podsumował to krótko: hodowca taką wadę powinien rozpoznać bez problemu, wiec albo zataił to przed nami, albo kiepski z niego hodowca, jeśli tego nie zauważył, nie wspominając o lekarzu, którego lepiej zmienić jeśli tej wady nie rozpoznał, a sam kotek w takiej kondycji hodowli nie powinien opuszczać!!
Poczuliśmy się nieco oszukani przez hodowcę, dla nas ta wada to nie problem, bo kochamy go całego bez względu na to jak mu ząbki rosną :) bo to kotek do kochania jest i zapędów hodowlanych nie mamy - ale takie rzeczy nie powinny mieć miejsca (a hodowca zarzeka się, że pojęcia nie miał o wadzie - pozostawiamy to w gestii jego sumienia).
W chwili obecnej Jasper dostaje kapsułki na wzmocnienie odporności i jak oczko i cała reszta będzie ok to w przyszłym tygodniu szczepimy go przeciw grzybicy.

: 16 gru 2008, 21:19
autor: olska
Oj to się maluszkowi nazbierało. Mam nadzieję, że teraz już będzie tylko dobrze :-) Trzymam kciuki i witam na forum :-D

: 16 gru 2008, 22:01
autor: Ania i Krzyś
huh... no to sie mieliście z maluszkiem. Trzymamy kciuki, za jego zdrówko.
Trzeba być zawsze dobrej myśli...

: 17 gru 2008, 06:47
autor: AgA
Piękny niebieściuch <mrgreen>
Niech kotek szybko wyzdrowieje ;-(
Czekam na więcej zdjęć malca <!>
Pozdrawiam :-)

: 17 gru 2008, 07:24
autor: kesja
strasznie współczuje przeżyc :(
Jasper ładnie wygląda pomimo choroby
mam nadzieje ze szybko dojdzie do siebie
( a skąd pochodzi malec, moze byc informacja na pw, będe unikała polecania hodowli o tak watpliwej reputacji)