Wacuś czyli Masada Wulkan
: 05 sie 2012, 13:45
Witam Was serdecznie.
To mój pierwszy post tutaj.
Może kilka słów- skąd tu się przyplątałam, kim jestem.
Nie posiadam brytyjczyka. Mam jednak radość i szczęście od ponad pięciu lat dzielić życie z pewną piękną i niezwykle uroczą brytyjką. Moja panienka bardzo odbiega od znanego Wam wzorca. Po pierwsze jest tricolorką ( to ponoć się zdarza i jest uznawane za normę). Po drugie- jej wielkie uszy nie potrafią same stać i radośnie majtają dookoła pyszczka. Ogonek , wyprostowany niczym szabla gotowa do boju jest zakończony białą latarenką. Po trzecie- charakter torpedy- uwielbia galopować aż do horyzontu i z powrotem. Potrafi się jednak skupić i przytknąwszy nos do ziemi podążać za tropem przez las. Po czwarte- jest modrodziorem, łakomczuchem.
I nie jest bynajmniej zwykłą ulicznicą, tylko damą z baaardzo arystokratycznym pochodzeniem.
Czy wiecie kim jest?
Tak, to beagle.
Na temat kociego rodu miała zawsze określone zdanie- ,,Koty są po to, żeby kotu pogonić kota"
Aż w naszym życiu pojawił się On. Zielonooki rudzielec zwany przez nas Rudolfem. I okazało się, że kot służy do : dotrzymywania towarzystwa, spania w jednym łóżku, wspólnego wyglądanie przez okno, wspónego sępienia w kuchni, wspólnego picia wody z jednej miski. Do przyjaźni po prostu.
Aż nadszedł ten dzień, że Rudolfa zabrakło. Zginął pod rozpędzonym samochodem . I bardzo nam brak kociej obecności.
I decyzja- adoptujemy kota. Niewychodzącego.
Ponieważ do brytyjki najbardziej pasuje brytyjczyk , trafiłam także tutaj.
A jednak, życie swoje scenariusze pisze.
Nie dane nam zamieszkać z misiem. Serce skradł taki jeden, o niebieskim spojrzeniu.
Przyjedzie do nas w następny poniedziałek. Nie jest brytem, jest tonkijczykiem. Czy mimo to, możemy u Was zakotwiczyć? Bo jakoś z tych kocich for najsympatyczniej mi się u Was wydaje.
I jeszcze się ośmielę zadać kilka pytań, bom w kocich sprawach totalnie zielona.
Czy lepiej , żeby Kot zastał w domu Psa? czy może lepiej aby Sunię wysłac na kolonię do przyjaciół i dać Błękitnookiemu czas na aklimatyzację, poznanie domu i jego zapachów?
Co będzie mniejszym stresem?
Z góry dziękuję.
To mój pierwszy post tutaj.
Może kilka słów- skąd tu się przyplątałam, kim jestem.
Nie posiadam brytyjczyka. Mam jednak radość i szczęście od ponad pięciu lat dzielić życie z pewną piękną i niezwykle uroczą brytyjką. Moja panienka bardzo odbiega od znanego Wam wzorca. Po pierwsze jest tricolorką ( to ponoć się zdarza i jest uznawane za normę). Po drugie- jej wielkie uszy nie potrafią same stać i radośnie majtają dookoła pyszczka. Ogonek , wyprostowany niczym szabla gotowa do boju jest zakończony białą latarenką. Po trzecie- charakter torpedy- uwielbia galopować aż do horyzontu i z powrotem. Potrafi się jednak skupić i przytknąwszy nos do ziemi podążać za tropem przez las. Po czwarte- jest modrodziorem, łakomczuchem.
I nie jest bynajmniej zwykłą ulicznicą, tylko damą z baaardzo arystokratycznym pochodzeniem.
Czy wiecie kim jest?
Tak, to beagle.
Na temat kociego rodu miała zawsze określone zdanie- ,,Koty są po to, żeby kotu pogonić kota"
Aż w naszym życiu pojawił się On. Zielonooki rudzielec zwany przez nas Rudolfem. I okazało się, że kot służy do : dotrzymywania towarzystwa, spania w jednym łóżku, wspólnego wyglądanie przez okno, wspónego sępienia w kuchni, wspólnego picia wody z jednej miski. Do przyjaźni po prostu.
Aż nadszedł ten dzień, że Rudolfa zabrakło. Zginął pod rozpędzonym samochodem . I bardzo nam brak kociej obecności.
I decyzja- adoptujemy kota. Niewychodzącego.
Ponieważ do brytyjki najbardziej pasuje brytyjczyk , trafiłam także tutaj.
A jednak, życie swoje scenariusze pisze.
Nie dane nam zamieszkać z misiem. Serce skradł taki jeden, o niebieskim spojrzeniu.
Przyjedzie do nas w następny poniedziałek. Nie jest brytem, jest tonkijczykiem. Czy mimo to, możemy u Was zakotwiczyć? Bo jakoś z tych kocich for najsympatyczniej mi się u Was wydaje.
I jeszcze się ośmielę zadać kilka pytań, bom w kocich sprawach totalnie zielona.
Czy lepiej , żeby Kot zastał w domu Psa? czy może lepiej aby Sunię wysłac na kolonię do przyjaciół i dać Błękitnookiemu czas na aklimatyzację, poznanie domu i jego zapachów?
Co będzie mniejszym stresem?
Z góry dziękuję.