Chester Rufi*PL - długowłosy Bri-miś
: 27 lis 2008, 21:16
Widzieliście kiedyś malutką pręgowaną niebieską kulkę wszędzie obrośniętą włosami? Przemiłą, prześliczną i przekochaną? Nie widzieliście!!! Taka kulka leży zwinięta w kłębuszek na górnej półce swojego drapaka obok mnie. A ja mogę na nią patrzeć godzinami, pieścić i gadać i bawić się
Kulka mi na to pozwala i słodko przy tym mruczy
Właśnie dlatego piszę dopiero teraz, chociaż kociaczek już od wczoraj jest z nami.
Rodowodowe imię Łajkiki jak się okazało brzmi Ł CHESTER RUFI *PL. Muszę przyznać, że imię moim 3 chłopakom tak się spodobało, że tylko ja czasem zawołam Łajkiki. Chesterek jakoś tak pasuje do niego, a na dodatek Miłek jutro jedzie na zieloną szkołę z ręcznikiem Man_Chester United, więc...hihihi mówi, że zabiera Chestera ze sobą
Kotek podbił nasze serducha od pierwszej chwili. Zmienił się bardzo w ciągu miesiąca, jest taki puchaty i taki przytulaśny. Wcale się nie boi. Drogę do domu zniósł wzorowo. Na szczęście to tylko 20 min. samochodem jak nie ma korków. W domu na początek pokazałam mu gdzie jest kuwetka i zrobił swoje. Potem wcale się nie schował. Dzieci chciały mu wszystko pokazać i on sie nie bał. Obwąchał i nas i mieszkanie i szukał miejsca dla siebie. Najchętniej leży na wersalce i tam włąśnie wczoraj usnął obok mnie na filmie Potem obudził się jak mój mąż podglądał jak śpimy i robił nam zdjęcia Poszłam spać późno, troszkę zaczął płakać pod drzwiami sypialni, więc przypomniałam mu gdzie jego kuwetka i gdzie woda. Potem jeszcze nowy pan go wypiecił, kotek się wymruczał i ...grzecznie przespał całą noc...na górnej półce swojego drapaczka, który dla niego zrobił poprzedni właściciel. Rano obudził się przed 6-tą, więc wyszłam do niego, wysikał się, napił wody i razem pospaliśmy jeszcze 2 godzinki na "jego" wersalce w salonie. Tzn. ja spałam, a on mnie wąchał i usiłował bawić się z pieskami na mojej piżamie. Niezły miałam ubaw
Mogłabym pisać cały dzień, a to przecież dopiero pierwszy dzień jego pobytu z nami.
Najważniejsze, że tak szybko się zadomowił, nie stroni od nas, je i pije, myje się i korzysta z kuwetki, no i daje sobie ślicznie zakropić oczka, bo troszkę łzawią.
Zdjęcia postaram się wkleić jutro - teraz idę wypieścić i wyszykować starsze dziecko na zieloną szkołę. Od jutra będę Słomiana Matka, więc Chesterek się przyda do zlizywania łez
Właśnie dlatego piszę dopiero teraz, chociaż kociaczek już od wczoraj jest z nami.
Rodowodowe imię Łajkiki jak się okazało brzmi Ł CHESTER RUFI *PL. Muszę przyznać, że imię moim 3 chłopakom tak się spodobało, że tylko ja czasem zawołam Łajkiki. Chesterek jakoś tak pasuje do niego, a na dodatek Miłek jutro jedzie na zieloną szkołę z ręcznikiem Man_Chester United, więc...hihihi mówi, że zabiera Chestera ze sobą
Kotek podbił nasze serducha od pierwszej chwili. Zmienił się bardzo w ciągu miesiąca, jest taki puchaty i taki przytulaśny. Wcale się nie boi. Drogę do domu zniósł wzorowo. Na szczęście to tylko 20 min. samochodem jak nie ma korków. W domu na początek pokazałam mu gdzie jest kuwetka i zrobił swoje. Potem wcale się nie schował. Dzieci chciały mu wszystko pokazać i on sie nie bał. Obwąchał i nas i mieszkanie i szukał miejsca dla siebie. Najchętniej leży na wersalce i tam włąśnie wczoraj usnął obok mnie na filmie Potem obudził się jak mój mąż podglądał jak śpimy i robił nam zdjęcia Poszłam spać późno, troszkę zaczął płakać pod drzwiami sypialni, więc przypomniałam mu gdzie jego kuwetka i gdzie woda. Potem jeszcze nowy pan go wypiecił, kotek się wymruczał i ...grzecznie przespał całą noc...na górnej półce swojego drapaczka, który dla niego zrobił poprzedni właściciel. Rano obudził się przed 6-tą, więc wyszłam do niego, wysikał się, napił wody i razem pospaliśmy jeszcze 2 godzinki na "jego" wersalce w salonie. Tzn. ja spałam, a on mnie wąchał i usiłował bawić się z pieskami na mojej piżamie. Niezły miałam ubaw
Mogłabym pisać cały dzień, a to przecież dopiero pierwszy dzień jego pobytu z nami.
Najważniejsze, że tak szybko się zadomowił, nie stroni od nas, je i pije, myje się i korzysta z kuwetki, no i daje sobie ślicznie zakropić oczka, bo troszkę łzawią.
Zdjęcia postaram się wkleić jutro - teraz idę wypieścić i wyszykować starsze dziecko na zieloną szkołę. Od jutra będę Słomiana Matka, więc Chesterek się przyda do zlizywania łez

















