Polowanie na kotki
: 02 mar 2010, 20:40
10,5 roku byłam właścicielką wspaniałej kotki europejskiej Luny. Luna była niezwykle wrażliwym i bezproblemowym kotem. Przeżyłam z nią najpiękniejsze lata młodości. Gdy było mi źle wtulałam się w jej futerko, a ona doskonale czuła mój nastrój. Jeździłam z nią na wakacje nad morze, na działkę do teściów, a nawet na mazury pod namiot i nigdy nie miałam z nią kłopotu. Gdy w połowie stycznia zaczęła chorować szalałam z niepokoju, gdy miesiąc później dowiedziałam się, że ma nowotwór myślałam, że zwariuję. Przez miesiąc schudła z 3,5 kg do 2 kg Guz umiejscowiony w głowie, wypychał jej oczko, powodował, że nie mogła zamknąć pyszczka, nie mogła gryźć, więc co dzień lub co drugi dzień jeździłam z nią na kroplówki, zastrzyki i badania. Niestety to wszystko okazało się bezskutecznie i 19 lutego musiałam podjąć najtrudniejszą i najbardziej przykrą dla mnie decyzję w życiu – uśpienie. Byłam zrozpaczona. Przez cały tydzień jak tylko ktoś powiedział słowa: kot, Luna, choroba, guz, czy cokolwiek co z moim kotem się wiązało wpadałam w szloch. Kolega – weterynarz pocieszał mnie jak mógł i doradził, by kupić drugiego kociaka, by choć na chwilę zapomnieć o tamtej tragedii. Zaczęliśmy wiec z mężem poszukiwania. Doszliśmy do wniosku, że najlepiej byłoby wziąć dwa kotki, które nie będą się nudzić, gdy będziemy w pracy. Potem zastanawialiśmy się nad rasą, płcią, kolorem i całą resztą. Po burzy mózgów padło więc na dwie kotki brytyjskie w kolorze rudym i niebieskim. W ruch poszedł Internet, gazety o kotach i znajome hodowle. Po tygodniu intensywnych poszukiwań znaleźliśmy kotki! Rudą znalazł mój mąż, a niebieską ja. Co jest w tym niezwykłe – obie urodzone w odstępie tygodnia, obie do odbioru 8 marca i obie z Kalisza. Właścicielki mieszkają w odstępie niecałych 2 km Ruda to Abra, a niebieska Alba! To jest wręcz niesamowite.
Teraz więc jestem strasznie podekscytowana. Już zamówiłam dla nich kuwety, transportery, legowiska i duży drapak z dwiema budkami i odliczam dni do ich odbioru. Na pewno, gdy tylko zadomowią się już na dobre podzielę się z Państwem radością i zdjęciami.
Teraz więc jestem strasznie podekscytowana. Już zamówiłam dla nich kuwety, transportery, legowiska i duży drapak z dwiema budkami i odliczam dni do ich odbioru. Na pewno, gdy tylko zadomowią się już na dobre podzielę się z Państwem radością i zdjęciami.