Strona 1 z 11

Oscar - kremowy kawaler

: 07 wrz 2010, 09:11
autor: Kamiko
Z ciężkim sercem nasi znajomi podjęli bardzo dla nich trudną decyzję,
o poszukaniu nowego domku dla kremowego kastrata Oscara.

Wklejam maila, którego dostałam od właścicielki.
Wieczorem jak będę w domu dołączę zdjęcia .


"Moi drodzy, poszukuję odpowiedzialnej dorosłej osoby lub rodziny bez małych dzieci, która pokochałaby naszego kastrata Oskara. Oskar to 6 kilowy, 1,5 roczny brytyjczyk. Ma wspaniałe futerko i lubi się bawić. Niestety od kiedy w naszym domu pojawiły się koty hodowlane Oskar jest strasznie zazdrosny i tłucze naszego kocurka, a czasem także kotki. Serce mi pęka, bo to wspaniały kot, którego wychowaliśmy od kociątka. Niestety nie mogę skazywać całego stada na konflikty, a Oskara na permanentny stres. Dlatego szukam dla niego domu, gdzie mogłabym od czasu do czasu dowiedziec się co się z nim dzieje i czy jest kochany, najchętniej z Warszawy.
Chciałabym poznać osobę, u której Oskar zamieszka i zastrzec warunek, że gdyby kiedykolwiek miała go oddać, Oskar wróci do nas.
Oskar to ciepły i kochany kot, ale nie może mieszkać w domu, gdzie są lub będą inne zwierzęta. Wychowywał się z naszym drugim kastratem Kacprem, ale nie sądzę, by teraz zaakceptował nowego 4 nożnego przyjaciela.
I jeszcze jedno, Oskar nie jest kotem wychodzącym i chcielibyśmy by tak zostało.

Proszę o maile i pozdrawiam
Ania"

: 07 wrz 2010, 12:28
autor: madziulam2
ojjjjjjjjjj

: 07 wrz 2010, 12:35
autor: dagmara
O kurde :-( Pan weterynarz ktory opiekowal sie nasza Neko chcialby brytusia - moze go podpytam?

: 07 wrz 2010, 12:38
autor: Kamiko
Jeżeli ktoś chciałby porozmawiać z właścicielką proszę o pm podam maila.

: 07 wrz 2010, 13:02
autor: kizior
kciuki za domek :kotek:

: 07 wrz 2010, 13:12
autor: martha
Trzymam kciuki o szybkie znalezienie domku :kotek:

: 07 wrz 2010, 13:23
autor: J'adore Jasmine
Oskar to mój kotek i chyba czas się przedstawić, bo jestem na forum od jakiegoś czasu, a nie było kiedy.
Nazywam się Ania Turczyńska i razem z moim parterem Rafałem prowadzimy od niedawna hodowlę Ars Britannica PL.
Oskar to nasz drugi wspólny kot. Niestety, gdy przyszły kocięta, obraził się na nas i bardzo je gryzie. Gdy jestem z nim sama, mruczy, tuli się, ale gdy tylko pojawia się jakiś maluch, na moich oczach gryzie i drapie.
Oskarka można zobaczyć tutaj: http://www.arsbritannica.pl/index.php?o ... =5&lang=pl,
nie ma rodowodu, jak reszta kotów, wzięłam go z pseudohowli w Dąbrowie Górniczej. To syn Hortensji Gwiazda Polarna i niebieskiego czeskiego kocura. Rodowód miał być, ale...nieważne, bo gdy zobaczyłam małą kremową kulkę nie mogłam go już nie wziąć do domu. Z drugim kastratem, liliowym 7 kilowym Kacprem, Oskar dogaduje się bardzo dobrze. No i wciąż rośnie, jego czeski dziadek waży 10 kilogramów - to nie jest kompaktowy brytyjczyk.
Oskar nie drapie mebli i zawsze trafia do kuwety. Je wszystko - suchą karmę boscha sanbelle ale także uwielbia puszki kittekat. Pochodzi z licznego miotu i od początku nie był zbyt socjalny.
To wspaniały kot, z mięciutkim pluszowym futerkiem, ogromnymi oczami i w środku dobrą duszyczką. Po prostu potrzebuje kogoś dla siebie.
Jest regularnie odrobaczany, szczepiony i nigdy nie chorował.
Nie wiem, co więcej napisać. Jest mi strasznie smutno i nadal waham się z decyzją, bo to członek rodziny. Mimo to chcę tego co najlepsze, a starsi i doświadczeni hodowcy przekonują mnie i Rafała, że to właściwa decyzja.
Pozdrawiam wszystkich forumowiczów. niedługo przedstawię Wam naszą hodowlę i pozostałe koty.
Ania Turczyńska

: 07 wrz 2010, 16:24
autor: madziulam2
oo matko - mam koleżankę, która wzdycha do brytyjczyków... no ale z Krakowa...

mimo wszystko dam znać - to dziewczyna o anielskim sercu do zwierząt - miałby jak w raju!!!

: 07 wrz 2010, 16:30
autor: J'adore Jasmine
Trochę daleko, ale jeśli to osoba prawdziwie kochająca koty, to możemy pomyśleć.

Byłam dziś z naszym kocurkiem - I Love You u weterynarza i okazało się, że problem jest pilny, bo Lover tak stresuje się Oskarem, że wciąga jądra i nie przybiera na wadze.
Trochę jestem załamana. Podzieliłam stado na duże i małe, ale na dłuższą metę tak się nie da.

: 07 wrz 2010, 20:51
autor: lakshmi
To przykre, co piszesz, ale półroczny kocur powinien mieć już jądra w worku mosznowym i na tyle zarośnięte kanały, żeby nie były w stanie się cofnąć, nawet w stanie silnego stresu (wystawy, jaki to dopiero stres...)
U mnie też kastrat musiał dom opuścić, bo postanowił dla odmiany zabić kryjącego kocurka-pierdołę. Decyzja trudna, ale niestety do podjęcia, dla dobra kota...