Ritka, czyli Ruth-Gorgi Finch Nest*PL
: 08 wrz 2010, 22:08
Ritka, w hodowli nazywana Rutką trafiła do nas całkiem przypadkiem i po straszliwej tragedii. Dziś mówię, że była nam pisana i że widocznie musiała u nas być. A było to tak.
20 kwietnia pomimo walki i codziennej wizyty u lekarza straciłam moją kotkę Beti, niestety białaczka wygrała tą wojnę
Równe 3 tygodnie później 10 kwietnia odszedł mój kocurek Tofik również na białaczki i również przy nim walka trwała do ostatniej chwili, niestety nie udało nam się
Było to straszne nie zdążyłam opłakać kotki, a już musiałam walczyć o kocurka i oba straciłam
I w tym miejscu i je chcę Wam pokazać, Becia miała nie całe 3 latka, Tofiś nie całe 2 
Z lewej Tofiś, z prawej Becia:

Później końcem kwietnia trzeba było szybko operować moją suczkę Sarę, ma 11 lat i guz, który w tamtym roku był lekko wyczuwalnymi grudkami znacznie się powiększył. Niestety nasz weterynarz w Ustroniu nie miał asystenta i skierował nas do Bielska do kliniki. Tam już cała zaryczana powiedziałam im, że mają zrobić wszystko, żeby Sarusia żyła jak najdłużej, bo straciłam już 2 koty i nie wytrzymałabym tego. Na to Pani na recepcji powiedziała mi, że w hodowli w czechowicach jest do oddania 9 miesięczna wysterylizowana kotka brytyjska
To było 23 kwietnia, a 25go Ritka już była u mnie. U mnie do nowego kota z wielkim zapałem nie podchodzili jak pytałam czy mogę to mówili po co, a to a tamto
Jak ją przywiozłam do domu i poszłam wstawić auto do garażu, po powrocie Ritka już siedziała dziadkowi na brzuchu (a ten to go ma hehe) i rozkochała w sobie wszystkich
Przez 1 dzień była troszkę płochliwa, uciekała, Sarę obserwowała z daleka, na drugi dzień było już lepiej, a 3 już wystawiała tyłek do głaskania. Jest straszną pieszczoszką, o czym większość się już przekonała
Niestety odkąd ją miałam miała katar i ciągle łzawiło jej oczko, chodziłam do mnie w Ustroniu do weta, miała 2 rodzaje antybiotyków, 3 krpli i nic. Przenieśliśmy się do Bielska, po tygodniu katar zniknął, a oczko jest aktualnie po zabiegu, ale niestety dalej łzawi choć znacznie mniej.
Nie wiem czy ktokolwiek przeczytał naszą historię
Pora na przedstawienie jednej z moich oczek w głowie, a właściwie czemu nie dwóch
I Sarusię Wam przedstawię 
Drugi dzień Ritki u nas:

Już cwaniara pokazuje język

Tu już całkowicie zaaklimatyzowana panna




A tak nasza kochana Ritka towarzyszyła Sarusi w tych ciężkich chwilach

Kiedyś taka zabawa, obecnie już się znudziło

Mięciutki tyłeczek

Drugi w życiu spacerek

Wspólna kolacja

Te najładniejsze i najaktualniejsze może później, żeby z ilością nie przesadzać
Pozdrawiam
Kasia, Ritka i Sarusia
20 kwietnia pomimo walki i codziennej wizyty u lekarza straciłam moją kotkę Beti, niestety białaczka wygrała tą wojnę
Z lewej Tofiś, z prawej Becia:

Później końcem kwietnia trzeba było szybko operować moją suczkę Sarę, ma 11 lat i guz, który w tamtym roku był lekko wyczuwalnymi grudkami znacznie się powiększył. Niestety nasz weterynarz w Ustroniu nie miał asystenta i skierował nas do Bielska do kliniki. Tam już cała zaryczana powiedziałam im, że mają zrobić wszystko, żeby Sarusia żyła jak najdłużej, bo straciłam już 2 koty i nie wytrzymałabym tego. Na to Pani na recepcji powiedziała mi, że w hodowli w czechowicach jest do oddania 9 miesięczna wysterylizowana kotka brytyjska
Nie wiem czy ktokolwiek przeczytał naszą historię
Pora na przedstawienie jednej z moich oczek w głowie, a właściwie czemu nie dwóch
Drugi dzień Ritki u nas:

Już cwaniara pokazuje język

Tu już całkowicie zaaklimatyzowana panna




A tak nasza kochana Ritka towarzyszyła Sarusi w tych ciężkich chwilach

Kiedyś taka zabawa, obecnie już się znudziło

Mięciutki tyłeczek

Drugi w życiu spacerek

Wspólna kolacja

Te najładniejsze i najaktualniejsze może później, żeby z ilością nie przesadzać
Pozdrawiam
Kasia, Ritka i Sarusia