Strona 1 z 32

Ritka, czyli Ruth-Gorgi Finch Nest*PL

: 08 wrz 2010, 22:08
autor: koteczek555
Ritka, w hodowli nazywana Rutką trafiła do nas całkiem przypadkiem i po straszliwej tragedii. Dziś mówię, że była nam pisana i że widocznie musiała u nas być. A było to tak.
20 kwietnia pomimo walki i codziennej wizyty u lekarza straciłam moją kotkę Beti, niestety białaczka wygrała tą wojnę :( Równe 3 tygodnie później 10 kwietnia odszedł mój kocurek Tofik również na białaczki i również przy nim walka trwała do ostatniej chwili, niestety nie udało nam się :-( Było to straszne nie zdążyłam opłakać kotki, a już musiałam walczyć o kocurka i oba straciłam :( I w tym miejscu i je chcę Wam pokazać, Becia miała nie całe 3 latka, Tofiś nie całe 2 :(
Z lewej Tofiś, z prawej Becia:
Obrazek
Później końcem kwietnia trzeba było szybko operować moją suczkę Sarę, ma 11 lat i guz, który w tamtym roku był lekko wyczuwalnymi grudkami znacznie się powiększył. Niestety nasz weterynarz w Ustroniu nie miał asystenta i skierował nas do Bielska do kliniki. Tam już cała zaryczana powiedziałam im, że mają zrobić wszystko, żeby Sarusia żyła jak najdłużej, bo straciłam już 2 koty i nie wytrzymałabym tego. Na to Pani na recepcji powiedziała mi, że w hodowli w czechowicach jest do oddania 9 miesięczna wysterylizowana kotka brytyjska :) To było 23 kwietnia, a 25go Ritka już była u mnie. U mnie do nowego kota z wielkim zapałem nie podchodzili jak pytałam czy mogę to mówili po co, a to a tamto :) Jak ją przywiozłam do domu i poszłam wstawić auto do garażu, po powrocie Ritka już siedziała dziadkowi na brzuchu (a ten to go ma hehe) i rozkochała w sobie wszystkich :) Przez 1 dzień była troszkę płochliwa, uciekała, Sarę obserwowała z daleka, na drugi dzień było już lepiej, a 3 już wystawiała tyłek do głaskania. Jest straszną pieszczoszką, o czym większość się już przekonała :) Niestety odkąd ją miałam miała katar i ciągle łzawiło jej oczko, chodziłam do mnie w Ustroniu do weta, miała 2 rodzaje antybiotyków, 3 krpli i nic. Przenieśliśmy się do Bielska, po tygodniu katar zniknął, a oczko jest aktualnie po zabiegu, ale niestety dalej łzawi choć znacznie mniej.
Nie wiem czy ktokolwiek przeczytał naszą historię :)

Pora na przedstawienie jednej z moich oczek w głowie, a właściwie czemu nie dwóch :) I Sarusię Wam przedstawię :)

Drugi dzień Ritki u nas:
Obrazek
Już cwaniara pokazuje język :)
Obrazek
Tu już całkowicie zaaklimatyzowana panna
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
A tak nasza kochana Ritka towarzyszyła Sarusi w tych ciężkich chwilach
Obrazek
Kiedyś taka zabawa, obecnie już się znudziło :)
Obrazek
Mięciutki tyłeczek :)
Obrazek
Drugi w życiu spacerek :)
Obrazek
Wspólna kolacja :)
Obrazek

Te najładniejsze i najaktualniejsze może później, żeby z ilością nie przesadzać :)

Pozdrawiam
Kasia, Ritka i Sarusia

: 08 wrz 2010, 22:15
autor: Renia
To widzę, że i u Ciebie historia dość zakręcona i z przeszkodami. Jedno co mogę powiedzieć, to że Twoje zwierzątka są teraz pod bardzo dobrą opieką a oczka Ritki wkrótce będą zachwycały.
My również braliśmy całe serie kropelek, ale dopiero pełna kuracja Zylexisem i Scanomunem dała trwały efekt. Cierpliwości. Sama kupiłam całe opakowanie Scanomune i do dzisiaj podaję w okresach słabszej odporności.

A co do ilości zdjęć, to my bardzo lubimy oglądać foteczki <mrgreen>

: 08 wrz 2010, 22:20
autor: koteczek555
Kurcze pełna kuracja? My Zylexis jednorazowo i scanomune na 10 dni dostaliśmy, ale to bardziej te rzeczy nie pod względem oczka, a kataru, bo coś mi zaczynała kichać. To druga porcja zdjęć jutro :) Kurcze u nas od kwietnia się ciągnie, ciągle weterynarz

: 08 wrz 2010, 22:22
autor: madziulam2
<ok> <ok>

: 08 wrz 2010, 22:34
autor: Dorszka
Witam serdecznie na forum - historia przeczytana od początku do końca :)

Trzymam kciuki za zdrowie obu dziewczyn :kotek: :pies:

: 08 wrz 2010, 22:45
autor: mimbla
Początek tej histrorii smutny, ale widzę, że teraz jest się czym cieszyć :-)

Mój wet sugeruje na osłabioną odporność comiesięczne zastrzyki z Zylexisu w okresie jesienno-zimowym. Betaglukan w każdej postaci też jest super- mój Ozz też miewa częste problemy z oczami, Immunodol bardzo mu pomaga. Poza tym częste przemywanie oczu Optexem we wczesnej fazie nawrotu łzawienia przynosi poprawę i czesto obywamy się bez weta. Także walka, walka, walka! ;-))

: 08 wrz 2010, 22:52
autor: gosiaczek8807
Bardzo smutna historia z Becią i Tofisiem :-(
Najważniejsze, że już wszystko się jakoś na nowych torach poukładało.
A Ritka jest urocza :kotek:

: 08 wrz 2010, 22:53
autor: koteczek555
Tylko u nas nie ma czegoś takiego jak nawrót łzawienia - to łzawienie jest cały czas. jest świeżo po zabiegu korekcji powieki, znaczy szwy już zdjęte tydz temu, oko łzawi mniej, ale jednak dalej.

A za Tofisiem i Becią dalej tęsknie, nie raz sobie myślę, że są obok pomimo, że Ritka daje tyle szczęścia i jest taka kochana to dalej ich brakuje :( Ile razy o nich pomyślę, czy popatrzę na zdjęciach to zaraz oczy łzawią nie tylko Ritce. Straszne patrzeć na umierające koty bez żadnych sił. Powiem Wam, że po tym co się stało bałabym się już brać kota niewiadomego pochodzenia choć chciałabym jakiegoś przygarnąć. Te obie śmierci, te ostatnie godziny, minuty były straszne, Becia można powiedzieć umarła mi na ręce, Tofikowi niestety trzeba było ulżyć. To było straszne ;( ;( ;(

: 09 wrz 2010, 08:01
autor: bea
<serce> <serce> ;-(

: 09 wrz 2010, 08:06
autor: kasia z gdyni
Przeczytane :kotek: :pies: