Strona 1 z 25

Orodruina

: 11 lis 2010, 08:53
autor: Maru
No to dzisiaj jadę w końcu odebrać moje kociątko <zakochana> Mamy długi weekend, więc przez cztery dni będę się spokojnie dokacała. Rodzina śmieje się ze mnie, że szykuję się jak na przybycie dziecka: transporterek wymyty, kuwetki wyczyszczone, świeży piaseczek nasypany, miseczki gotowe. Tylko moja duża chodzi markotna od dwóch dni, czyli od kiedy zobaczyła mycie transporterka. Najwyraźniej czuje, że coś się szykuje i jest wyraźnie przestraszona i jakiekolwiek zapewnienia, że wszystko będzie dobrze nie działają.

Zobaczymy, jak to będzie. Mam tylko nadzieję, że szybko się ze sobą dogadają. W każdym razie trzymajcie za nas kciuki :-)

Relacja z pierwszego dnia i zdjęcia trochę później.

: 11 lis 2010, 09:07
autor: madziulam2
:ok: :ok:

: 11 lis 2010, 09:36
autor: maga
Powodzenia :)

: 11 lis 2010, 10:23
autor: manita
trzymam mocne kciuki i czekam na relację z przybycia do nowego domku małej czekoladki

: 11 lis 2010, 11:06
autor: mimbla
:ok: Będzie dobrze!

: 11 lis 2010, 12:20
autor: asiek
No to czekamy na fotki.Powodzenia! <klaszcze>

: 11 lis 2010, 13:08
autor: *Aragona*
Nadszedł wielce wyczekiwany dzień. <klaszcze> Bedzie dobrze, nim sie obejrzysz kociątko zaklimatyzuje się. Zapewne jest to dzień pełen napięć, stresu i obaw ale na pewno będzie OK. Obowiązkowo prosze umieścić zdjęcia i opis z pierwszych chwil w nowym domu. :hammer: Trzymam kciuki i przesyłam głaski :kotek:

: 11 lis 2010, 13:18
autor: Sonia
Życzę Ci żeby dokocenie odbyło się u Ciebie tak bezproblemowo, jak u mnie. Ani raz nikt nikomu łomotu nie sprawił. No i oczywiście czekam na zdjęcia obu koteczków :-)

: 11 lis 2010, 20:14
autor: Maru
No więc jesteśmy. Pierwszy dzień prawie za nami.
Orcio w drodze była bardzo grzeczna. Tylko na początku trochę miauczała, a potem poszła spać. Później jeszcze kostka brukowa jej się nie spodobała w Świdnicy, bo trochę trzęsło, ale ogólnie godzinę z kawałkiem drogi zniosła bardzo dobrze.

W domu zaczęliśmy zwiedzanie od mojej sypialni, bo tu spędzi pierwszą noc czy dwie oddzielona od dużej. Mała super - praktycznie zero strachu, głównie zainteresowanie. Chętnie obwąchała wszystkie kąty, sprawdziła miękkość łóżka, pobawiła się piaskiem w kuwetce.
Tu też był pierwszy kontakt z dużą - na początku miałam dużą na rękach i niestety poszło gorzej niż się spodziewałam - gniew, syk i warczenie. Miałam nadzieję, że nie będzie aż takiej awantury. Na pocieszenie dałam jej ukochanego tuńczyka, ale nawet go nie tknęła. Na trochę dałam sobie spokój z próbami kontaktu. W tym czasie Oro pobawiła się ze mną piórkami i całkiem zadowolona włączyła traktorek na łóżku. Dokładnie obwąchała moje włosy i twarz. Efekt kontroli najwyraźniej był zadowalający, bo rozpoczęła toaletę a następnie drzemkę.

Drugie podejście z dużą było już bez trzymania. Zabrałam ją do mojej sypialni i postawiłam na podłodze w pobliżu Oro. Oczywiście mieliśmy powtórkę z rozrywki - znowu syczenie i warkot. Zupełnie jak nie ona. Zdenerwowana wkomponowała się w szafkę z książkami i z góry warczała na małą, która tylko obserwowała ją zdziwiona z miną w stylu "a tobie o co chodzi?". Pocieszające jest to, że nie wygląda, by miała ochotę ją zaatakować. Ostatecznie Oro zrezygnowała z towarzystwa i poszła spać ze swoim szczurkiem do transporterka, a duża z prędkością błyskawicy uciekła na dół. Jest na mnie poważnie obrażona i nie daje mi się nawet dotknąć. Zaczyna syczeć, gdy tylko próbuję ją pogłaskać :-( Mam nadzieję, że się wkrótce uspokoi. Obecnie zajęła swój koszyk w drugiej sypialni i za nic nie ma zamiaru z niego wychodzić. Postanowiliśmy zostawić ją w spokoju.

Za to Oro z wielkim zainteresowaniem zwiedziła wszystkie 3 piętra naszego domu i powycierała nam kurze z kątów, bo oczywiście musiała zbadać wszystkie zakamarki. Troszkę pomiauczała (pewnie szukała mamy i przyrodniego rodzeństwa), a kiedy chciałam ją na chwilę zamknąć w swoim pokoju zrobiła taką awanturę, że musiałam ją natychmiast wypuścić. Dopiero jak wzięłam ją na kolana uspokoiła się i zapadła w drzemkę. Przeleżała tak chyba ze 2h (aż mi nogi ścierpły, ale wtulona we mnie była taka słodka, że nie chciałam jej budzić). Teraz już przeniosłyśmy się znowu do mojej sypialni. Ja piszę, a ona poszła spać do transporterka. Najwyraźniej tam czuje się najbezpieczniej :-)

A więc przedstawiam wam Orodruinę Moriquendi *PL <zakochana>

Tutaj Orcio zbiera kurze w moim pokoju:
Obrazek
Orodruina - first day at our home by Marutina, on Flickr

Wkurzona Pusia:
Obrazek
Pusia - what is it doing here?? by Marutina, on Flickr

Orcio szykuje się do drzemki:
Obrazek
Orodruina - bed is always the best place for a nap by Marutina, on Flickr

I na koniec - zaspana na moich kolankach:
Obrazek
Orodruina - we are already friend by Marutina, on Flickr

Ostatnie robione komórką, więc kiepskiej jakości, ale robiła mi takie słodkie miki na kolanach, że nie mogłam się powstrzymać :-D

Na tą chwilę mała ani nie korzystała z kuwetki ani nic nie chciała jeść. Napiła się tylko trochę wody. Zobaczymy jak jutro będzie się czuła po nocy w nowym miejscu.

: 11 lis 2010, 20:33
autor: Dorszka
Jak miło znajome pysio zobaczyć <mrgreen>

Za jak najszybsze dotarcie kotków :kotek: