Wróciliśmy od lekarza, a właściwie lekarzy, bo zbiegł się cały oddział chirurgiczny chyba, i lekarze robili mojemu słoneczku zdjęcia jak jakiejś gwieździe. Myślę, że wykorzystają ten przypadek w swoich publikacjach - przepuklina była nie tylko w przeponie, ale i w worku osierdziowym, dlatego tak silne były objawy ze strony serca, bo ono już tam prawie nie miało miejsca na pracę... Teraz są bardzo dobrej mysli, zaskoczeni, że Jabbarek w takiej dobrej formie. Dostał jakiś inny lek przeciwbólowy, żeby go przy oddychaniu tak nie bolało. Już chodzi bardzo pewnie, zaraz wołowinkę zaserwujemy, bo to chłopaczka ulubiony posiłek.
To ja Joasi jeszcze raz dziękuję, ze podjęła takie ryzyko, że zostawiła mi swoje dziecko ukochane, bo niełatwo mi ją było wyrzucić do domu (ale powiedziałam, że więcej gęb do karmienia mi nie trzeba <diabeł> ), Joasiu odpocznij i nabieraj sił, bo jak Jabbuś do Was wróci, to jeszcze dużo sił Waszych będzie potrzebne. Najprawdopodobniej pojedzie ten mój chłopczyk do swojej prawdziwej mamy w piątek po południu, pod warunkiem, że Joasia o swoje zdrowie odpowiednio zadba <diabeł>
Na razie jedna foteczka w transporterku po powrocie od lekarza, jeszcze jestem poczochrany i trochę zaniedbany, ale już zacząłem się myć! <mrgreen>
