Tak naprawdę wystarczy że nikt nie patrzy... Uwielbia Leośka. W środę zabrałam małego do weta, trochę ropieje mu jedno oczko. Mały mnie teraz nie cierpi, bo zakraplam mu dicortineff. Już na sam mój widok chowa się pod łóżkiem. Przytula się tylko kiedy czytam, śpię, albo oglądam film. Słusznie dochodzi do wniosku, że wtedy jestem niegroźna <lol>
Leosiek od razu po powrocie został przez Lucka delikatnie oblizany po pysiu, ze szczególnym uwględnieniem oczka

Lucek często małego obejmuje łapą, liże po uszach, tarmosi się z nim w kocich zapasach, tylko ja tego sfocić nie daję rady, bo Luc przyłapany na czułościach oddala się z miną nadąsaną

A co do jego budowy to chyba mamy takie same koty

Lucek i Leosiek są zupełnie niepodobni, Leosiek ma łapska jak niedźwiedź, grubaśny ogon i mały worek pod brzuszkiem, a Lucek łapki chudzinki, ogon cieniutki za to brzuszysko i worek że się prawie po ziemi ciągnie
