Natomiast co do Tamiego, to niestety, wetka stwierdziła, że jest tak gruby i ma takie pokłady tłuszczu na brzuchu, choćby miał dodatkowy organ w organizmie
Na brzuchu te plamki na razie okazały się niegroźne. Jest to złuszczony naskórek, zabarwiony pigmentem, ma też bardzo wysuszoną skórę na brzuszku (stąd też jego potworne sypanie się) i prawdopodobnie może to być spowodowane tą nadwagą. Wetka zrobiła też posiew i za tydzień mam dzwonić jaki wyszedł wynik. Chce sprawdzić czy to nie jest np. "dermoketoza" (czy coś takiego, nie pamiętam czy tak to brzmiało). W każdym razie jest to jakiś rodzaj grzyba, który nie powoduje świądu i nie jest jakiś bardzo problemowy w wyleczeniu. Przez miesiąc mam mu podawać z Virbaca w płynie oleje omega żeby poprawić kondycję skóry i sierści. Dostałam też w strzykawkach specjalny szampon, którym mam mu przemywać brzuch, zostawić na 5 minut i spłukać (raz na tydzień). Za 2 tygodnie mamy się z nim pokazać.
Uff to chyba wszystko, ale te odchudzanie to ja ciężko to widzę. Chyba otworzę nowy wątek pt. 1000 sposobów jak zachęcić kota do ruszania i poproszę Was o pomysły <mrgreen>
Dziękuję wszystkim za kciuki i troskę <pokłon>

