Byczki dwa Tami & Tobi i na zawsze z nami Brysia*
- animru
- Posty: 792
- Rejestracja: 16 lis 2010, 21:04
z tym olejem, to wlej go sobie do strzykawki, wez kota, otworz mu paszczę i po boku paszczy wstrzykuj ten olej. po boku zeby się nie dławił. Ja się zmoimi panami nie pieszczę (z dziećmi też nie bardzo;)), ma byc pochłonięte to ma być do paszczy bezpośrednio. wyliczona dawka <mrgreen>
Chyba ze tak robilas wlasnie i sie nie dało?
Trzymam kciuki!
Chyba ze tak robilas wlasnie i sie nie dało?
Trzymam kciuki!
- Agnieszka7714
- Posty: 2450
- Rejestracja: 25 paź 2010, 09:42
- Płeć: kobieta
- Skąd: Wrocław
z tym olejem to prawda. Podawałam tak Frodowi. Tylko uważaj na plucie <lol>animru pisze:z tym olejem, to wlej go sobie do strzykawki, wez kota, otworz mu paszczę i po boku paszczy wstrzykuj ten olej. po boku zeby się nie dławił. Ja się zmoimi panami nie pieszczę (z dziećmi też nie bardzo;)), ma byc pochłonięte to ma być do paszczy bezpośrednio. wyliczona dawka <mrgreen>
Chyba ze tak robilas wlasnie i sie nie dało?
Trzymam kciuki!
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Reniu fibrę podsypuję zazwyczaj w weekendy im daję. Tylko przez ostatnie 3 tygodnie nie dostawały, bo mnie nie było akurat w weekendy.
Dzisiaj sukces, o 5 rano Brysia żygnęła kłaczka. Mam nadzieję, że to już wszystko co jej zalegało, bo jakoś bardzo wielki to ten kłak nie był. W każdym razie jeść je, nie marudzi.
Dzisiaj będziemy robić podejście ze strzykawką jeśli chodzi o ten olej. Zobaczymy jak się uda.
Dzisiaj sukces, o 5 rano Brysia żygnęła kłaczka. Mam nadzieję, że to już wszystko co jej zalegało, bo jakoś bardzo wielki to ten kłak nie był. W każdym razie jeść je, nie marudzi.
Dzisiaj będziemy robić podejście ze strzykawką jeśli chodzi o ten olej. Zobaczymy jak się uda.
- Agnieszka7714
- Posty: 2450
- Rejestracja: 25 paź 2010, 09:42
- Płeć: kobieta
- Skąd: Wrocław
- Gosia i Ira
- Hodowca
- Posty: 1683
- Rejestracja: 25 lis 2008, 11:49
- Kontakt:
- AgnieszkaP
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 4857
- Rejestracja: 24 lut 2011, 16:16
- Płeć: kobieta
- Skąd: Warszawa
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
No i stało się! Chrzest zaliczony i NIGDY WIĘCEJ.
Dzisiaj dałam Tamisiowi ten olej strzykawką, walka była a jakże, no ale w efekcie prawie wszystko trafiło do pysia (jeszcze 25 razy nas czeka <strach> ). A potem był najwspanialszy punkt programu - PRANIE PÓŁ KOTA tzn. podwozie, bo resztę nie trzeba. Co się działo to się nie da opisać słowami. Musiałam siedzieć razem z Tamisiem w wannie, a ten się tak wyrywał i darł w niebo głosy, że chyba na całym osiedlu było słychać, choćby ktoś zwierza jakiegoś zarzynał. Dla miśka był to taki okropny stres, że jak go wyciągnęłam z wanny i chciałam wycierać ręcznikiem, to siedział przylepiony do ściany z otwartym pysiem i dyszał. Potem było już suszenie suszarką i czesanie, to już się uspokoił i zaczął się sam pucować. Chyba nie dam rady go drugi raz kąpać, bo on mi prędzej na zawał zejdzie. Jak będę dzwonić w przyszłym tygodniu do weta w sprawie wyników to zapytam czy może jednak podarować mu te kąpiele. Jak nie, to na kontroli każę mu wygolić brzuchol do zera i będę wtedy mogła mu ten brzuszek tylko namoczyć wacikami szamponem, a potem mokrym ręcznikiem wytrzeć, a tak przy tym futrze to się tak nie da i trzeba porządnie spłukać, bo bardzo się ten szampon pieni. Niestety zdjęć z tych tortur nie mam, bo zostałam tak pięknie okłaczona, że nie mogłam wyjść z łazienki, a najadłam się tego futra przy okazji jak nigdy.
Ale muszę też pochwalić mojego miśka, bo po tym wszystkim co mu zrobiłam, on wcale nie ucieka przede mną i nie ma żadnego focha, siedzi sobie choćby nigdy nic i daje się miziać. Mój kochany chłopczyk
Dzisiaj dałam Tamisiowi ten olej strzykawką, walka była a jakże, no ale w efekcie prawie wszystko trafiło do pysia (jeszcze 25 razy nas czeka <strach> ). A potem był najwspanialszy punkt programu - PRANIE PÓŁ KOTA tzn. podwozie, bo resztę nie trzeba. Co się działo to się nie da opisać słowami. Musiałam siedzieć razem z Tamisiem w wannie, a ten się tak wyrywał i darł w niebo głosy, że chyba na całym osiedlu było słychać, choćby ktoś zwierza jakiegoś zarzynał. Dla miśka był to taki okropny stres, że jak go wyciągnęłam z wanny i chciałam wycierać ręcznikiem, to siedział przylepiony do ściany z otwartym pysiem i dyszał. Potem było już suszenie suszarką i czesanie, to już się uspokoił i zaczął się sam pucować. Chyba nie dam rady go drugi raz kąpać, bo on mi prędzej na zawał zejdzie. Jak będę dzwonić w przyszłym tygodniu do weta w sprawie wyników to zapytam czy może jednak podarować mu te kąpiele. Jak nie, to na kontroli każę mu wygolić brzuchol do zera i będę wtedy mogła mu ten brzuszek tylko namoczyć wacikami szamponem, a potem mokrym ręcznikiem wytrzeć, a tak przy tym futrze to się tak nie da i trzeba porządnie spłukać, bo bardzo się ten szampon pieni. Niestety zdjęć z tych tortur nie mam, bo zostałam tak pięknie okłaczona, że nie mogłam wyjść z łazienki, a najadłam się tego futra przy okazji jak nigdy.
Ale muszę też pochwalić mojego miśka, bo po tym wszystkim co mu zrobiłam, on wcale nie ucieka przede mną i nie ma żadnego focha, siedzi sobie choćby nigdy nic i daje się miziać. Mój kochany chłopczyk