Dzisiaj przeszliśmy chrzest bojowy, przede wszystkim musieliśmy wstać o wiele wcześniej
Guruś jeszcze w

zjadł troszkę chrupek , potem oczywiście śniadanko razem z Enyą (Ona też przestawiona bo zjada teraz po pół porcji mokrego 2 razy dziennie ).
Troszkę zabawy i roztanie

Poprosiłam tylko sąsiadkę o inspekcję moich futerek. Po powrocie w do domu była cisza i spokój , Enya spała na swojej podusi a Guru w drugim pokoju nie wiem dokładnie gdzie bo się wystraszyłam, że nie ma go w zasięgu mojego wzroku <strach> . Dopiero jak się odezwałam to wygłodniały z rozdartym pycholkiem szybciutko przybiegł .Koleżanka tj sąsiadka stwierdziła , że Guruś był jakby wystraszony <strach> . Niebardzo w to wierzę gdyż kotki nie są agresywne wobec siebie. Enya obwąchuje Gurusia, chodzi za nim , leżą koło siebie wyciągnięte na dywanie. Myślę, że gdyby dziewczynka go mocno karciła to Maluch nie przymilał się do niej a wręcz przeciwnie, szybko zmykał.
Najszczęśliwsze kociaste są wówczas jak siedzę z nimi w domu i coś tam razem wymyślamy. Guruś wariuje a Enya dostaje małpiego rozumu i po nim powtarza <lol> <lol>
żeby jeszcze tego mymłona się pozbyć , <diabeł> Rudasek tak ładnie zjada, pysio do chrupek szeroko otwiera , łaputką w miseczce miesza ale musi mieć pomoc.
Jestem optymistką i wierzę, że wkrótce z tego wyrośnie
