Lucek, Leoś i Jadwinia
- Hann
- Posty: 1634
- Rejestracja: 11 paź 2011, 14:15
- Płeć: K
- Skąd: Warszawa
Kasiu, przecież jego nie kochać się nie da <mrgreen>Kamiko pisze:Haniu, dziękuję za Twoją miłość do tego małego obiboka
Już pomijam to, że jest po prostu piękny, ma przemięciutkie futerko, rozbrajająco białą bródkę i rozrabia na całego... Uwielbiam go z jednego powodu głównie... zwala się na człowieka jak pies, całym ciężarem, a potem już tylko grzeje i mruczy, i można się kręcić i wiercić, ciężaru próbować się pozbyć, nie ruszy się nic a nic <diabeł>
Wystarczy usiąść na kanapie, w fotelu się zatopić z książką, zaraz się oba pojawiają, z tym że Lucjan zwinie się w kłębek tak żeby tylko czubkami włosów dotykać, albo na obarciu fotela przysiądzie skromnie i nienarzucająco się, a Leosiek, staje tuż obok, wpasowuje się, likwiduje ostatnie wolne milimetry przestrzeni, i nagle plask, leży na ludziu w pozach najdziwniejszych, wydawałoby się że niewygodnych, ale gdzie tam... wyraz pyska zdradza rozkosz, mruczenie zagłusza lekturę <lol>
- Julcik
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2483
- Rejestracja: 24 lis 2011, 21:48
- Hodowla: ClarusCattus*PL
- Płeć: k
- Skąd: Gdańsk
- Kontakt:
- Hann
- Posty: 1634
- Rejestracja: 11 paź 2011, 14:15
- Płeć: K
- Skąd: Warszawa
Hm... Nie wiem. Niby trochę to przez nas, boBartolka pisze:Fajnie masz :-) Przytulasem sam się stał, czy go nauczyłaś? :-)
1. całą drogę od Kasi, niby niedaleko, ale jednak 40 minut, jechał na rączkach, bo w transporterze wydzierał się strasznie <mrgreen> na rękach już tylko miałczał z częstotliwością raz na sekundę
2. w domu przez pierwsze 3 dni też go w kółko przytulasowaliśmy, żeby nie brał sobie aż tak do serca Lucjanowego warczenia
3. moja starsza córka bez Leośka w objęciach nie zaśnie, więc czy kot chce leżeć, czy akurat wolałby biegać z jednego kąta domu w drugi, musi znieść przytulanie i koniec. Całe szczęście Zuzia szybko zasypia <lol>
Ale z drugiej strony... może ma to we krwi i byłby taki nawet gdybyśmy go nie dotykali nic a nic?
Lucek jechał do nas nienaręcznie, tylko w wiklinowym domku i nigdy nie był przytulany na siłę, ale może z natury jest niedotykalski. Więc to też nie rozwiązuje zagadki
