Domia Arget Bri*Pl i D*Szmaragdowa Igła Quamar vel Karmelek
- Zafira
- Posty: 374
- Rejestracja: 04 wrz 2010, 17:43
Dawno nas tutaj nie było, więc chyba już czas aby pokazać jak ślicznie rośnie nasza Domisia. Niebawem- bo już 10 lutego -skończy swój pierszy roczek.
Jest cudowna koteczką, o przesymaptycznym charakterku. Bardzo spokojna i opanowana, jednocześnie bardzo głośno wyraża każdą swoją potrzebę i emocję. Nie sposób przed nią zamknąć jakichkolwiek drzwi, bo natychmiast głośno to oprotestuje. Z równowagi nie wyprowadza jej ani włączony odkurzacz ani petardy noworoczne, ani spotkanie z włochatym owczarkiem szkockim coli ( psem moich rodziców). Nic zupełnie nic nie powoduje okazania strachu czy próby ucieczki. Przy tym wszystkim jest cudownie ciapowata: gubi się w domu i trzeba wtedy natychmiast płaczącego kotecka wołać. Przywiazała sie do nas i zawsze, ale to zawsze nam towarzyszy , jest w centrum każdego wydarzenia, nawet najbardziej hałaśliwego .Dostarczyła nam niezapomnianych wrażeń w trakcie ubierania choinki, tzn my ubieraliśmy a Domia rozbierała i dość sprawnie jej to szło trzeba przyznać.
Teraz czekamy na pierwszą rujkę, a ja staram się nie denerwować zabiegiem kastracji.
A oto i nasza prawie roczna DOMIA




Jest cudowna koteczką, o przesymaptycznym charakterku. Bardzo spokojna i opanowana, jednocześnie bardzo głośno wyraża każdą swoją potrzebę i emocję. Nie sposób przed nią zamknąć jakichkolwiek drzwi, bo natychmiast głośno to oprotestuje. Z równowagi nie wyprowadza jej ani włączony odkurzacz ani petardy noworoczne, ani spotkanie z włochatym owczarkiem szkockim coli ( psem moich rodziców). Nic zupełnie nic nie powoduje okazania strachu czy próby ucieczki. Przy tym wszystkim jest cudownie ciapowata: gubi się w domu i trzeba wtedy natychmiast płaczącego kotecka wołać. Przywiazała sie do nas i zawsze, ale to zawsze nam towarzyszy , jest w centrum każdego wydarzenia, nawet najbardziej hałaśliwego .Dostarczyła nam niezapomnianych wrażeń w trakcie ubierania choinki, tzn my ubieraliśmy a Domia rozbierała i dość sprawnie jej to szło trzeba przyznać.
Teraz czekamy na pierwszą rujkę, a ja staram się nie denerwować zabiegiem kastracji.
A oto i nasza prawie roczna DOMIA




- Zafira
- Posty: 374
- Rejestracja: 04 wrz 2010, 17:43
Powiem szczerze, że staram się odwlec ten moment bo ja panicznie się boję tego zabiegu ( wiem, wiem , że nie powinnam -sterylizowałam juz dwa koty). Poza tym miałam problem zdrowotny z Nutą, bardzo poważny chwilami, nie chciałam obniżać odporności Domi zabiegiem aby czegoś od niej nie złapała.Mam okropny problem aby postawić Domię na stole w lecznicy do badania ( zawsze mam ochotę poprościc lekarza aby umył ręce, zmienił fartuch ), a już pozostawienie jej na kilka godzin <shock>
! Mam schize całkowitą, cuduję w lecznicy tak, że lekarze sie mnie boją normalnie.... Niestety ale często mam powody...
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Zafira widzę, że jesteś z Będzina. To może, jak nie masz za bardzo zaufania do swojego weta w sprawie kastracji, to może byś pojechała do tej kliniki co ja jeżdżę z kotami do Zabrza? Przy czym najlepiej gdybyś się umówiła z Panem Młynarskim, on raczej wykonuje poważniejsze zabiegi. W sumie autem to nie jest tam znowu tak daleko. Tym bardziej, że chodzi o zabieg, który wykonuje się raz w życiu i najlepiej, gdyby zrobiony był fachowo, żeby koteczka nie miała jakichś problemów przez resztę swojego życia.
- Zafira
- Posty: 374
- Rejestracja: 04 wrz 2010, 17:43
Soniu mam klinikę w Będzinie, do której mam większe zaufanie, tam sterylizowałam Nutę i nie miałam problemu. Mam nadzieje że i tym razem tak bedzie. Problemem tej kliniki jest to, że tam są zawsze tłumy ,tłumy ludzi co powoduje, że na bardziej błache sprawy jak np szczepienia umawiam się w innym miejscu ( wczesniej telefonicznie umawiam dostępność tej a nie innej szczepionki).Ale na sterylizację umówię się na termin i wtedy powinno być sprawniej ( mam nadzieję).
Dziekuję za polecenie lekarza, Zabrze to rzeczywiście nie koniec świata, ale wolę zrobić to bliżej, bo jednak parę wizyt trzeba odbyć po zabiegu a Domia zdecydowanie nie lubi jeździć samochodem . Niestety na własnej skórze przekonałam się jak bardzo stres wpływa na zdrowie kota.
Dziekuję za polecenie lekarza, Zabrze to rzeczywiście nie koniec świata, ale wolę zrobić to bliżej, bo jednak parę wizyt trzeba odbyć po zabiegu a Domia zdecydowanie nie lubi jeździć samochodem . Niestety na własnej skórze przekonałam się jak bardzo stres wpływa na zdrowie kota.