Hehm... Z nim jest raczej tak, że nie przestaje. Kiedyś czytaliśmy jakiś mądry artykuł w którym pisano, że koty zawdzięczają swoje "lecznicze właściwości" (szczególnie układu kostno-stawowego) właśnie mruczeniu. I my tak sobie po tym myślimy, że Lenny sądzi, że jak będzie dużo mruczał to mu łapulka odrośnieMały Lew pisze:To musi być COŚ jak taki kawał "watoliny" zaczyna mruczeć.
Mimo wszystko jest nadal raczej niedotykalski. Wciąż miewa nieuzasadnione lęki. Często budzi się przerażony z głośnym miauknięciem albo fuczeniem... Musiał chłopaczek sporo przejść.
Lubi co prawda głaski jednak kiedy "się zorientuje", że ktoś go mizia zaczyna być wobec głaskającego agresywny. Jego limit zaufania wciąż się zwiększa, ale nie wydaje nam się, że kiedykolwiek osiągnie taki poziom jaki ma np. u Tosi.
Mimo wszystko jest cudnym kocurkiem i zupełnie niekłopotliwym domownikiem.


