jesteśmy po pierwszym podaniu leku. Powinno sie dla wygody kota i Karmiciela podawac z mokrym żarłem. Jednak Lucek oczywiście nie ma to tamto i musi utrudniac, dlatego u nas ta metoda odpada, bo Lucek NIGDY nie zjada do czysta porcji mokrego. Zawsze coś musi zostac, więc by nie wyjadł całej porcji leku. Pani wet kazała rozpuszczac w małej ilosci wody i strzykawą do pyska lac, nawet sprzęt nam dała. Podałam mu pierwszą dawkę, zostało jeszcze 11

Ja żyję, kot też, strzykawka mniej, bo ma przedziurawiony dydek <lol>
Starałam się mu ją wsadzic od przodu pyska pomiędzy zęby, bo bałam się, żeby sobie zęba nie wyłamał, a z boku, to bałam się, że mu zajadę strzykawą w dziąsło i spowoduję ranę, a w efekcie jakieś zapalenie itd. W każdym razie po 3 podejściach udało się podac cały towar, kot nie wypluł, wypadło z pyska kilka kropel jak machał jęzorem w sposób w jaki macha pijąc...
Akcja udana, jak po jakimś czasie odkładałam kopertę z resztą saszetek i strzykawkę na półkę, to Lucek łypał na mnie podejrzliwie <lol>
A lek zawiera wyciąg z żurawiny, wyciąg z pietruszki melisy. Dodatkowo jakiś chyba cukier i kocimiętkę i adnotację, że kotki bardzo chętnie to jedza <rotfl> Tyle, że mój nigdy nie był chętny na kocimiętkę itd 8-) UrinoVet tak sie nazywa.
Ale i tak jest ok, bo pani doktor proponowała zastrzyki, jak się dowiedziała, że z mokrym może nie zjeśc do końca. Ale wiecie ja bym miała je robic <mrgreen> dlatego ofkors stanęło na płynie do pyska. jutro nie będę się migdalic i rozpuszczę w łyżeczce wody, nie łyżce i pójdzie do pyska za jednym razem, a nie dwoma partiami. UFFFFF
Aha
Danusia to normalne że raz na jakiś czas złapię Młodą z chrupkiem w buzi. Szczególnie sobie upodobała RC dla brytów i Hillsa na zęby <rotfl> a Lucek jej an to pozwala. Jak ona mu wyjada z miski, on lezy rozwalony jak basza obok, patrzy na nią i mruczy. A raz się zdarzyło, że sam łapą wywalał chrupki z miski tak, by na pewno w jej stronę poleciały
