ENRIKO ARNIKA*PL
- DjDario
- Posty: 115
- Rejestracja: 10 gru 2008, 22:17
- Kontakt:
Bardzo dziękuję za miłe i serdeczne słowa! Teraz to nasza rodzinka jest w prawdziwym komplecie. Choć czasu na wszystko teraz zdecydowanie mniej, to i tak jesteśmy z żoną szczęśliwi i każdego dnia podziwiamy jak nasz duży kocur z małym Franiem fajnie się dogadują. Aż jestem ciekaw co to będzie tak za 12 miesięcy, jak mały zacznie chodzić - mam nadzieję że w tedy wspólnie z kotem będą się bawić na macie edukacyjnej <mrgreen> Co ciekawe Enriko w nowej sytuacji odnalazł się błyskawicznie. Generalnie potrzebował 2 dni aby Franka polubić i nie uciekać gdy ten głośno płacze <lol> Przy okazji nasz kot zachowuje się jak prawdziwy recenzent gadżetów dla dzieci. Wszystko co nowe to najpierw skrzętnie obwąchuje i jeśli nie ma przeciwwskazań, to zabawka tudzież inna rzecz dopiero wtedy wędruje w rączki malca. No a wózek upodobał sobie chyba najbardziej z wszystkich nowych rzeczy Franka.
- DjDario
- Posty: 115
- Rejestracja: 10 gru 2008, 22:17
- Kontakt:
Bujaczek ładnie wykonany i działa jak należy, chociaż mam wrażenie że nasz maluszek troszkę boi się w nim siedzieć. Pobuja się 10 min. a potem zaczyna płakać. No cóż chłopak musi zmężnieć, więc to pewnie musi troszkę potrwać <mrgreen>Pola pisze:Gratuluję ślicznego synkaTydzień młodszy od naszej Julki
Przepraszam za zaśmiecanie wątku, ale widzę, że macie bujaczek, który mam właśnie na oku. Jak się sprawdza ? Franek go lubi ?
-
Pola
- Hodowca
- Posty: 866
- Rejestracja: 24 lis 2008, 09:51
- Kontakt:
- DjDario
- Posty: 115
- Rejestracja: 10 gru 2008, 22:17
- Kontakt:
Witajcie kochani! Dawno mnie tutaj nie było, wiadomo małe dziecko pochłania niemal cały wolny czas (Franuś ma już 10 miesięcy! ). Niestety nie mam najlepszych wieści. Dziś rano budzimy się i patrzymy a nasz kochany kocur ... kuleje na tylną łapkę
Osoby które znają historię naszego kota, wiedzą że 4 lata temu miał złamanie nasady kości udowej. Zatem nasza reakcja na widok kulejącego kota była jednoznaczna: pakujemy go do transportera i jedziemy do naszego weterynarza. Mój błąd był taki że podałem kotu śniadanko do zjedzenia, dlatego weterynarz nie mógł podać "głupiego jasia" aby wykonać zdjęcia RTG. Wet podał zastrzyk przeciwbólowy i jutro bierzemy Rikusia na czczo na prześwietlenie. Dopiero wtedy będzie wiadomo co mu się konkretnie stało. Razem z żoną jesteśmy zaniepokojeni bo dobrze pamiętamy jak to wszystko było 4 lata temu... Nie mamy zielonego pojęcia co on robił tej nocy, że tak się załatwił. Mógł niefortunnie skoczyć z drapaka itp. tego się raczej nie dowiemy. Trzymajcie kciuki żeby to nie było nic złego. Pozdrawiamy wszystkich serdecznie!
- DjDario
- Posty: 115
- Rejestracja: 10 gru 2008, 22:17
- Kontakt: