Ozzy i Iggy
- Renia
- Posty: 1142
- Rejestracja: 11 cze 2009, 17:18
- mimbla
- Posty: 2179
- Rejestracja: 02 paź 2009, 14:17
- Kontakt:
- mimbla
- Posty: 2179
- Rejestracja: 02 paź 2009, 14:17
- Kontakt:
Jestem w trakcie pakowania- za kilka godzin jedziemy w rodzinne strony. Ozzy już tam był przez kilka dni po tym, jak odebraliśmy go z hodowli, zna każdy kąt i każde dłonie podsuwające pod nos smakolyki 
Rozśmieszył mnie, bo przez to, że tak często chodziliśmy ostatnio do weta, unika wchodzenia do transporterka jak ognia. Kiedyś dużo w nim przesiadywał, teraz chyba źle mu się kojarzy
A dzisiaj, jak zobaczył stertę ubrań i walizkę, wpakował się do transportera i czeka
Ciekawe, skad wie, kiedy jedziemy na zastrzyk, a kiedy do Walbrzycha <lol>
Nikt z moich znajomych nie ma kota, który choć w części tolerowałby jazdę samochodem, a Ozzy wydaje się to nawet lubić. Dziwny ten mój rozczochrany wariat. Dziś zalożymy mu szelki, żeby sobie popatrzył na zimę przez szybę
Rozśmieszył mnie, bo przez to, że tak często chodziliśmy ostatnio do weta, unika wchodzenia do transporterka jak ognia. Kiedyś dużo w nim przesiadywał, teraz chyba źle mu się kojarzy
A dzisiaj, jak zobaczył stertę ubrań i walizkę, wpakował się do transportera i czeka
Nikt z moich znajomych nie ma kota, który choć w części tolerowałby jazdę samochodem, a Ozzy wydaje się to nawet lubić. Dziwny ten mój rozczochrany wariat. Dziś zalożymy mu szelki, żeby sobie popatrzył na zimę przez szybę
- mimbla
- Posty: 2179
- Rejestracja: 02 paź 2009, 14:17
- Kontakt:
Dziś przywieźliśmy Fernanda i trwa dokacanie. Jest o tyle trudno, że Ferdek jest strasznie nieśmiały i ciągle siedzi w transporterze [jestem okropna- ściągnęłam górę i zostawiłam dół z poduszką, ale przynajmniej może sobie dokładnie poobserwować otoczenie]. Ozz najpierw zareagował prychnięciem, ale teraz nasłuchuje czy nowy już się nadaje od zabawy, czy jeszcze nie bardzo...
Noc będzie długa....
Noc będzie długa....
- gosiaczek8807
- Posty: 732
- Rejestracja: 09 lis 2009, 00:42
-
kasia z gdyni
- Posty: 492
- Rejestracja: 30 cze 2009, 16:34
- Kontakt:
- mimbla
- Posty: 2179
- Rejestracja: 02 paź 2009, 14:17
- Kontakt:
Kasiu, dziś tak robimy, bo na noc daliśmy mu trochę spokoju i nie zrobił sam żadnych postępów. Płakał prawie cały czas, na szczęście trochę się przemieszczał i napił się wody. Żadnej kuwety, żadnego jedzenia. Jest strasznie zestresowany, wypłaszcza się na wysokość 1mm ponad poziom podłogi... Na szczęście Ozzy go nie zaczepia i nie niepokoi, w nocy mialam wrażenie, że był zniesmaczony tym nocnym nawoływaniem Fernanda- jak by zapomniał jaki on koncert pierwszej nocy odstawilkasia z gdyni pisze:Poświęć MU bardzo dużo czasu jato samo przerabiałam z Felicia,trzymam kciuki
Jestem pełna obaw... Co zrobić, jeśli nie zacznie jeść? Albo nie będzie podchodzil do miseczki z wodą? Przecież mi się odwodni...
- Renia
- Posty: 1142
- Rejestracja: 11 cze 2009, 17:18
Kochana wszystko będzie dobrze. Tak jak u Kasi tak i u mnie było podobnie przy Fabienne. Po przyjeździe do domu zamelinowała się za łóżkiem a Megi fukała, co nie pomagało.
Na początek przez noc kociaki spały w dwóch różnych pokojach i ja byłam z Fibi a Piotrek z Megi i to dało szybką poprawę. Bo Fibi wylazła z tej meliny w nocy i wtuliła się we mnie i usnęła. I tak przez kilka kolejnych nocy. Od rana obie kicie były już na jednuym terytorium i wzajemnie się poznawały. Jak wychodziliśmy to znowu dzieliliśmy na dwa pokoje (oczywiście kuwety w obu pomieszczeniach
). Teraz już dokładnie nie pamiętam po ilu dniach skończyły się napięcia, ale wszystko można rozładować wspólną zabawą.
A co do jedzenia, to ja początkowo podawałam z ręki i było wszystko ok. A jedzonko mu namocz, to i trochę wody wciągnie przy okazji
Nic się nie martw. to już jest dość duży kotek, dlatego ta zmiana otooczenia mogła być dla niego szokiem, ale wkrótce się przełamie, bo zobaczy, że nie taki Ozzy straszny.
Jakby co to jesteśmy do dyspozycji i pomożemy.
Trzymam kciuki
Na początek przez noc kociaki spały w dwóch różnych pokojach i ja byłam z Fibi a Piotrek z Megi i to dało szybką poprawę. Bo Fibi wylazła z tej meliny w nocy i wtuliła się we mnie i usnęła. I tak przez kilka kolejnych nocy. Od rana obie kicie były już na jednuym terytorium i wzajemnie się poznawały. Jak wychodziliśmy to znowu dzieliliśmy na dwa pokoje (oczywiście kuwety w obu pomieszczeniach
A co do jedzenia, to ja początkowo podawałam z ręki i było wszystko ok. A jedzonko mu namocz, to i trochę wody wciągnie przy okazji
Nic się nie martw. to już jest dość duży kotek, dlatego ta zmiana otooczenia mogła być dla niego szokiem, ale wkrótce się przełamie, bo zobaczy, że nie taki Ozzy straszny.
Jakby co to jesteśmy do dyspozycji i pomożemy.
Trzymam kciuki
- martha
- Posty: 404
- Rejestracja: 10 lip 2009, 13:58
Z Gustawsonem było tak samo :-)
Po przyjeździe z transportera wyszedł po kilku godzinach i przemieszczał się tylko po jednym pokoju, a na najdrobniejszy ruch np. krzesłem albo hałas reagował i uciekał pod łóżko. Miski miał jednak blisko, z kuwety skorzystał jak mu ją pod nos postawiłam i wsadzilam go do niej.
Ale po mniej więcej dwóch dniach spokojnie chodził po mieszkaniu, a po tygodniu juz nie był taki bojaźliwy
Także nie martw się. Na pewno wszystko będzie dobrze
Po przyjeździe z transportera wyszedł po kilku godzinach i przemieszczał się tylko po jednym pokoju, a na najdrobniejszy ruch np. krzesłem albo hałas reagował i uciekał pod łóżko. Miski miał jednak blisko, z kuwety skorzystał jak mu ją pod nos postawiłam i wsadzilam go do niej.
Ale po mniej więcej dwóch dniach spokojnie chodził po mieszkaniu, a po tygodniu juz nie był taki bojaźliwy
Także nie martw się. Na pewno wszystko będzie dobrze