Franek, Leon i Tosia
- DjDario
- Posty: 115
- Rejestracja: 10 gru 2008, 22:17
- Kontakt:
- Mago
- Super Admin
- Posty: 4597
- Rejestracja: 23 lis 2008, 20:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
- Kontakt:
- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
- Ania i Krzyś
- Posty: 362
- Rejestracja: 23 lis 2008, 22:01
- Kontakt:
- Mały Lew
- Hodowca
- Posty: 370
- Rejestracja: 23 lis 2008, 21:30
- Hodowla: MAŁY LEW*PL (zamknięta)
- Płeć: kobieta
- Skąd: Warszawa
- Kontakt:
- Ania i Krzyś
- Posty: 362
- Rejestracja: 23 lis 2008, 22:01
- Kontakt:
Tosiek w domu...
Dziś był dziwny dzień. Tośka pierwszy raz nie chciała dać się złapać do transportera. Do tego stopnia, że spóźniliśmy się do lecznicy
W drodze bała się jak zwykle tyle, że 10 x mocniej. Istne szaleństwo... Transporter w środku podrapany jakby go ktoś pociął nożykiem...
Oczywiście jak zwykle długo walczyła zanim odleciała. Zawsze potrzeba na nią tyle anestetyku, co na 3x większego kota.
Zabieg przebiegł bez komplikacji. Mała wylądowała w zielonej skarpetce. To sprawdzony sposób naszej pani doktor, lepszy niż wszystkie kubraczki, a trzeba przyznać, że kotek przewinęło się przez jej ręce co niemiara, pewnie brzmi to dla większości z Was egzotycznie :-P, ale na prawdę działa (szczególnie w przypadku dzikich kotek odławianych przez nasze Białostockie Kotkowo). Zdjęcia ewenementu pokażemy jak mała dojdzie trochę do siebie, czyli niedługo. To naprawdę pancerny kot - dużo trzeba jej dać w palnik (jak mówi nasza pani doktor) i szybko się wybudza.
Ogólnie od początku znieczulenia minęły 4 godziny, a Tośka już wstaje (tzn. próbuje) w związku, z czym nie można spuścić jej z oka...
Przy okazji mała została gruntownie obejrzana, gardełko (stąd jak pamiętacie wyciągnęliśmy kiedyś polipa), uszka (z których ciągle coś leci kiedy choćby na krótko odstawimy antybiotyk). Skontrolowany został układ chłonny (boimy się, że Tosia może mieć FL) - węzły krezkowe po otworzeniu jamy brzusznej i obwodowe dostępne palpacyjnie. Pobrana została krew do testu na FLV (samych testów chwilowo nie ma, ale niedługo powinny dojechać).
Tośka otrzymała chip (teraz czas na PTRIZ).
I to chyba tyle...
Dziękujemy za kciuki w i wsparcie <pokłon> . Jak pewnie wiecie Tośka jest kotem specjalnej troski i Wasze ciepłe myśli przydają się jej na co dzień i przydawać się będą jeszcze dłuuugo.
PS> Jutro pokażemy Wam pewnie zdjęcia. Potem nasz aparat wyjeżdża z kraju (wróci inny - wymarzona lustrzanka
)
Dziś był dziwny dzień. Tośka pierwszy raz nie chciała dać się złapać do transportera. Do tego stopnia, że spóźniliśmy się do lecznicy
Oczywiście jak zwykle długo walczyła zanim odleciała. Zawsze potrzeba na nią tyle anestetyku, co na 3x większego kota.
Zabieg przebiegł bez komplikacji. Mała wylądowała w zielonej skarpetce. To sprawdzony sposób naszej pani doktor, lepszy niż wszystkie kubraczki, a trzeba przyznać, że kotek przewinęło się przez jej ręce co niemiara, pewnie brzmi to dla większości z Was egzotycznie :-P, ale na prawdę działa (szczególnie w przypadku dzikich kotek odławianych przez nasze Białostockie Kotkowo). Zdjęcia ewenementu pokażemy jak mała dojdzie trochę do siebie, czyli niedługo. To naprawdę pancerny kot - dużo trzeba jej dać w palnik (jak mówi nasza pani doktor) i szybko się wybudza.
Ogólnie od początku znieczulenia minęły 4 godziny, a Tośka już wstaje (tzn. próbuje) w związku, z czym nie można spuścić jej z oka...
Przy okazji mała została gruntownie obejrzana, gardełko (stąd jak pamiętacie wyciągnęliśmy kiedyś polipa), uszka (z których ciągle coś leci kiedy choćby na krótko odstawimy antybiotyk). Skontrolowany został układ chłonny (boimy się, że Tosia może mieć FL) - węzły krezkowe po otworzeniu jamy brzusznej i obwodowe dostępne palpacyjnie. Pobrana została krew do testu na FLV (samych testów chwilowo nie ma, ale niedługo powinny dojechać).
Tośka otrzymała chip (teraz czas na PTRIZ).
I to chyba tyle...
Dziękujemy za kciuki w i wsparcie <pokłon> . Jak pewnie wiecie Tośka jest kotem specjalnej troski i Wasze ciepłe myśli przydają się jej na co dzień i przydawać się będą jeszcze dłuuugo.
PS> Jutro pokażemy Wam pewnie zdjęcia. Potem nasz aparat wyjeżdża z kraju (wróci inny - wymarzona lustrzanka
-
Gonab
- Posty: 267
- Rejestracja: 24 lis 2008, 11:28
- Kontakt:

