Brytyjczyk Czekoladowy
- Izabella1974
- Posty: 116
- Rejestracja: 02 gru 2011, 20:55
- Małgorzata
- Posty: 723
- Rejestracja: 29 maja 2011, 17:59
- Kamiko
- Hodowca
- Posty: 3390
- Rejestracja: 19 gru 2008, 12:29
- Hodowla: Mazuria*PL
- Płeć: kobieta
- Skąd: Dobra Wola k/Nasielska
- Kontakt:
- Izabella1974
- Posty: 116
- Rejestracja: 02 gru 2011, 20:55
- Izabella1974
- Posty: 116
- Rejestracja: 02 gru 2011, 20:55
A swoją drogą to mój KUBA jest prześmieszny. NIC w kuchni nie obejdzie się bez niego...Jak gotuje on musi być na stole(podłoga odpada) i obserwuje każdy mój ruch :-) Jak np. zawijałam gołąbi to mało co mu szyja nie odpadła bo przez garnek zaglądał, co ja tam robię i jak...Musiałam widoki udostępnić. Kiedyś jak przyjdę do domku to mam nadzieję, że w końcu coś ugotuje
Wasze też takie ciekawskie?
- Izabella1974
- Posty: 116
- Rejestracja: 02 gru 2011, 20:55
Witam,,,
Mam dziś pierwszą wizytę KUBY na spacerze!U nas dziś było 10 st i piekne słońce więc postanowiliśmy z mężem, iż pora by Kubie pokazać świat za oknem. Zawiźliśmy go na polankę, trochę tam drzewek, nie ma ludzi, cisza i spokój. Ależ bidulek przeżył traumę!!!Wyobraźcie sobie, że na dworze nie wiedział jak ma chodzić, skulił się, potem jak zobaczył drzewo to schował się za nim. Trząs się cały jak listek...Spacer trwał z pół godzinki i do domku. Był na smyczy 7 m i szelkach, więc miał swobodę chodzenia, a tak bardzo się bał. Jak przyszedł do domu, dopiero odetchnął, zjadł, podrzemał i jest OK. Zastanawiam się czy jeszcze próbować wyprowadzać go na dwór?Czy po paru razach taki stres u niego minie?
Mam dziś pierwszą wizytę KUBY na spacerze!U nas dziś było 10 st i piekne słońce więc postanowiliśmy z mężem, iż pora by Kubie pokazać świat za oknem. Zawiźliśmy go na polankę, trochę tam drzewek, nie ma ludzi, cisza i spokój. Ależ bidulek przeżył traumę!!!Wyobraźcie sobie, że na dworze nie wiedział jak ma chodzić, skulił się, potem jak zobaczył drzewo to schował się za nim. Trząs się cały jak listek...Spacer trwał z pół godzinki i do domku. Był na smyczy 7 m i szelkach, więc miał swobodę chodzenia, a tak bardzo się bał. Jak przyszedł do domu, dopiero odetchnął, zjadł, podrzemał i jest OK. Zastanawiam się czy jeszcze próbować wyprowadzać go na dwór?Czy po paru razach taki stres u niego minie?