Lucek (Inero Anpami Line*PL) i Nori Agilis Cattus
- Anka
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 1523
- Rejestracja: 28 mar 2010, 20:41
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Poznań
idzie bardziej o to ze Luc strachliwy. A ja bym nie chciała, by źle się czuł u siebie w domu i przemykał kanałami ze strachu przed kociaiem. Dzisiaj przyjechał do nas na chwilke obcy pan. i lucek momentalnie brzuch przy ziemi i w ciągu sekundy wybiegł przez klapke na korytarz a tam biegiem po schodach do pokoju na górze... My miewamy mało gości, mało kto nas odwiedza, czesciej my jeździmy do innych...
- Mago
- Super Admin
- Posty: 4597
- Rejestracja: 23 lis 2008, 20:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
- Kontakt:
Aniu, toteż ja nie chcę na siłę przekonywać. Wiesz najlepiej, czy drugie futro Ci potrzebne do szczęścia. W ramach ciekawostek tylko, opowiem, że Luna też jest typem tchórza reagującym lękliwie. Odkąd jest Gato (dziarski i odważny) spełnia dla niej rolę sprawdzacza, którego zawsze w sytuacjach niepokoju (goście) obserwuje i dzięki temu jest bardziej wyluzowana. Gato spokojny, ona też. Wita nawet gości :-) Inna sprawa, że Gato ma najcudniejszy charakter, bo jest kompletnie bezkonfliktowy i nigdy jej tchórzostwo nie było dla niego punktem wyjścia do gnębienia.
Przepraszam za <offtopic> i już zwracam watek dla Lucka <mrgreen>
Przepraszam za <offtopic> i już zwracam watek dla Lucka <mrgreen>
- Anka
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 1523
- Rejestracja: 28 mar 2010, 20:41
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Poznań
- jasminka
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3011
- Rejestracja: 28 sty 2010, 10:00
- Płeć: kobieta
- Skąd: Śląsk
- tymabri
- Hodowca
- Posty: 1135
- Rejestracja: 18 paź 2010, 19:18
- Hodowla: Tymabri*PL
- Kontakt:
- Agnieszka7714
- Posty: 2450
- Rejestracja: 25 paź 2010, 09:42
- Płeć: kobieta
- Skąd: Wrocław
Aniu, jak czytam opowiastki o Twoim Lucku, to wiem, bedę się powtarzać ale jakbym czytała o Frodo. Chyba każdy jedynak jest taki. Czasami tak jest, że jak przybedzie drugie to rezydent zamyka się w swoim świecie i liże rany. Ale sama widzisz po Lucku, że pogodził się z obecnością Lili i jest ok. Tak samo bedzie z drugim kotkiem. Po pewnym czasie zaakceptuje malucha i wszystko wróci do normy. A zobaczysz jaka miłość zakwitnie. Ja na taką całkowitą akceptację i opadnięcie emocji czekałam rok. W tej chwili mam cudowny duet i obaj wiodą prym w stadzie. Nikt nie czuje sie poszkodowany. Nie można mieć jedynaka, jeśli nie ma na to wskazań medycznych 
- Anka
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 1523
- Rejestracja: 28 mar 2010, 20:41
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Poznań
Aga tego sie trzymam, szczeglnie, że by nam sie przydał kotek, który by był kotkiem mojego męża :-) Zreszta on twierdzi, że to mus byc kocica, by facetów wolała--> jego znaczy :-)
TYlko chęc dokoceia to jedno, a dokocenie to coś innego. Właśnie przeczytałam temat o nieudanym dokoceniu i wiesz ja Lucka bym nie umiała oddac. Pod koniec ciazy miałam jeden wielki ogromny stres, że może Lila będzie miała alergie, to co ja wtedy zrobię, przeciez kota ABSOLUTNIE nie oddam, dziecka tez nie. Impas po prostu... Na szczęście jest ok, regularnie Młoda jada kocie kłaki i luz. Więc jedno uff, drugie uf jak Lucek sie oswoił z nią stosunkowo szybko, ale pewnie dlatego, ze miał pod lozkiem swój azyl, gdzie nikt nie wchodził. Niby psa teściowaj akcepyuje i raczej lubi, no ale pies z nami nie mieszka, nie spi, nie bywa czesto na kocim terenie.. Nie wiem sam nie wiem. Dokocenie ewentualne to dla mnie wielka niewiadomoa i strach, ale jednocześnie KUSI..
TYlko chęc dokoceia to jedno, a dokocenie to coś innego. Właśnie przeczytałam temat o nieudanym dokoceniu i wiesz ja Lucka bym nie umiała oddac. Pod koniec ciazy miałam jeden wielki ogromny stres, że może Lila będzie miała alergie, to co ja wtedy zrobię, przeciez kota ABSOLUTNIE nie oddam, dziecka tez nie. Impas po prostu... Na szczęście jest ok, regularnie Młoda jada kocie kłaki i luz. Więc jedno uff, drugie uf jak Lucek sie oswoił z nią stosunkowo szybko, ale pewnie dlatego, ze miał pod lozkiem swój azyl, gdzie nikt nie wchodził. Niby psa teściowaj akcepyuje i raczej lubi, no ale pies z nami nie mieszka, nie spi, nie bywa czesto na kocim terenie.. Nie wiem sam nie wiem. Dokocenie ewentualne to dla mnie wielka niewiadomoa i strach, ale jednocześnie KUSI..
- animru
- Posty: 792
- Rejestracja: 16 lis 2010, 21:04
Nie możesz zakładać, że dokocenie się nie uda, no co Ty!
A poza tym jakbyś miała rezygnować z jakiegoś kota, to prędzej z nowego niż z Lucka... (wiem, okropnie to brzmi)
Nie wiem, czy hodowle idą ta na rękę, że w razie gdyby kociak naprawdę się nie zaaklimatyzował, to można go zwrócić do hodowli (dla jego dobra, chociaz pewnie nikt nie chcialby tego robic!)
Ale ja czuje, ze Lucuś przyjalby z chęcia piekną koleżankę
A poza tym jakbyś miała rezygnować z jakiegoś kota, to prędzej z nowego niż z Lucka... (wiem, okropnie to brzmi)
Nie wiem, czy hodowle idą ta na rękę, że w razie gdyby kociak naprawdę się nie zaaklimatyzował, to można go zwrócić do hodowli (dla jego dobra, chociaz pewnie nikt nie chcialby tego robic!)
Ale ja czuje, ze Lucuś przyjalby z chęcia piekną koleżankę
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
- Danusia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5837
- Rejestracja: 18 lis 2011, 17:06
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
zgadzam się z Sonią ,ze chyba z chłopakiem rezydentem jest łatwiej no chyba ,że Ci sie nowa natura Lucka objawi po dokoceniu <lol> Koloruś o którym zawsze myślałam mój Ty aniołku teraz myślę mój tyle diabolcu z aniołka oczkami <diabeł> ale się pierun rozruszałSonia pisze:Też mi się wydaje, że dokocenie się do rezydenta chłopa to łatwiejsze, niż do rezydentki kotki. Wiadomo babki to chumorzaste lubią być i nie wiadomo co im strzeli do łba, ale kocurki to raczej takie ciapciaki, więc jak byś się dokacała maluszkiem to nie powinno być tak źle.