U mnie bardziej "stabilnie", przewidywalnie zachowuje się Carlos. Z dnia na dzień jest coraz większym pieszczochem. Na kolana nigdy nie przychodził, z rąk wieje, ale uwielbia głaskanie. A tak około 16 no to takie odgłosy wydaje, żeby go głaskać <lol> że padam ze śmiechu.
Bella z kolei ma fazy. Jednego dnia wywala się kołami do góry i można z nią robić dosłownie wszystko, drugiego jest niedotykalska, śpi gdzieś głęboko pod sofą. Przez tydzień zasypia ze mną w łóżku, kolejny tydzień śpi w drugim pokoju. A mnie tęskno
Aguś, przepraszam, że się tak w Twoim wątku rozpisałam na temat moich kotów.