no i dziś zostałam pozbawiona wszelkich złudzeń...mam jeden jedyny "mebel" (szwedzki <diabeł> ), który już pod samym ciężarem książek się ugina a każdy najmniejszy nawet podmuch wiatru miota nim w prawo i lewo więc uparcie wierzyłam, chciałam wierzyć, że żaden koci tyłek tam się nie zmieści, że nie ma jak wskoczyć, że nie ma miejsca...
tiaaa...
Drugi potwór piętro niżej polował na sobie tylko znany cel:
A później oba udawały aniołki
i tutaj widać jaka ta moja panna wciąż malutka - przy cielaku Julku to wciąż taki mikrusek :-)
Nie ma takiej możliwości, żeby gdzieś gdzie nie ma miejsca nie zmieścił się jeszcze koci tyłek <lol> Fajne koteczki i faktycznie widać różnicę w wielkości, jak leżą koło siebie