Meg zwana Kocinką

Zapraszam do prezentacji Waszych kotów, wszelakiej maści, rasy i pochodzenia :)
Zablokowany
kotku
Posty: 4225
Rejestracja: 26 lip 2011, 20:51

Post autor: kotku »

Bidulka z tej naszej Kocinki :kotek: Trzymam za Was kciuki dziewczyny z całych sił <ok> :hug:
Awatar użytkownika
manita
Agilisowy Rezydent
Posty: 3446
Rejestracja: 26 lip 2010, 17:31
Kontakt:

Post autor: manita »

Kocinko trzymaj się :kotek:
Awatar użytkownika
Bartolka
Posty: 1956
Rejestracja: 05 lis 2010, 20:51
Płeć: Kobieta
Skąd: Poznań

Post autor: Bartolka »

kosanna pisze:Z Feliwayem to jest bardzo dobry pomysł, muszę się w ten specyfik zaopatrzyć, bo słyszałam o nim wiele dobrego!
Dziękuję za wsparcie! <serce> Jesteście super!
Zaopatrz się koniecznie :-) Jak zrobiłam przerwę w uzupełnieniu dyfuzora i Bibi zaczęła mieć swoje lęki, kupiłam i po dwóch godzinach było widać efekt :-) Moja niedowierzająca w Feliway siostra po mojej namowie kupiła i jeszcze tego samego dnia zadzwoniła z uradowanym głosem , to że pomaga. Jej kotka po kilkudniowej wizycie gości stała się bardzo wycofana i lękliwa. W jej przypadku wystarczyło jedorazowe (ok 4 tygodni) doraźne zastosowanie.
:kiss: :kotek:
Awatar użytkownika
Sonia
Agilisowy Rezydent
Posty: 16876
Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
Płeć: K
Skąd: Orzesze

Post autor: Sonia »

Bidulka z kocinki. Mam nadzieję, że z każdym dniem będzie coraz lepiej. Dobrze, że szuka kontaktu z Tobą i lubi leżeć blisko Ciebie. Teraz kotusia jest bardzo obolała i na dodatek ten katar i kichanie, to nie ma jej co zachęcać do zabaw. Im więcej koteczka będzie sobie spała tym lepiej, sen leczy i jest dla niej bardzo ważny.
Szkoda, że nie da się koteczce aplikować lekarstw prosto do pysia, bo wtedy byłaby pewność, że stosowna dawka trafia tam gdzie trzeba. Wstyd przyznać, ale ja też nie potrafię wcisnąć tabletek. Odpukać nie miałam nigdy takiej potrzeby, a tabletki na odrobaczenie to Tami zjada sam z ręki, a Brysi kamuflowałam w kabanosku, ale to jest dobre tylko na doraźne dawanie tabletek, a nie codzienne.
Trzymajcie się dziewczyny <ok>
Awatar użytkownika
margita
Agilisowy Rezydent
Posty: 5567
Rejestracja: 17 lut 2012, 14:04
Płeć: kobieta
Skąd: zachodniopomorskie

Post autor: margita »

Kochana Megunia, mam nadzieję, że już tylko lepiej będzie :kotek:
Jak już z kolanek nie chce zejść tzn że na pewno jest już lepiej <mrgreen> Nie szuka już odosobnienia a to dobry znak <tańczy>
Dalej mocno trzymamy kciuki i pisz o Meguni na bieżąco ...
Trzymajcie się dzielnie <ok>
Awatar użytkownika
zuzuzanta
Posty: 438
Rejestracja: 19 lis 2011, 12:53

Post autor: zuzuzanta »

Kocinko kochana wracaj szybciutko do zdrowia i nie martw więcej swojej pani i e-ciotek :kotek: <serce> :kotek:
Awatar użytkownika
asiek
Agilisowy Rezydent
Posty: 1200
Rejestracja: 19 cze 2009, 20:38

Post autor: asiek »

Trzymajcie się! Będzie dobrze! <serce>
Awatar użytkownika
kosanna
Posty: 1050
Rejestracja: 08 sty 2011, 12:37

Post autor: kosanna »

Powinnam chyba historię choroby Meg opisywać w specjalnie utworzonej do tego zakładce "koci katar". Wydaje mi się, że dzisiaj był punkt krytyczny choroby i teraz będzie wszystko zmierzać ku dobremu. Wymyśliłam jeden w 100% skuteczny sposób (nie wiem jak długo Meg się nie zorientuje, że coś tu inaczej smakuje, niż powinno). Meg skubnie jednym ząbkiem mokrego, zje dwa chrupki, więc wymieszana z jedzeniem lizyna ma nikłe szansę dostania się do jej organizmu, a w każdym razie w minimalnej dawce. Meg natomiast uwielbia rozpuszczalną kawę z mlekiem (wiem, że jest niezdrowa dla kota), ale zawsze jak piłam ją rano Meg nie spuszczała mnie z oczu i wylizywała brzegi kubka, oraz wsadzała lapkę do środka, żeby coś stamtąd wyjąć na łapce. Nie robiła tego oczywiście na moich oczach, tylko "przyłapywałam ją na gorącym uczynku". Więc po jakimś czasie miałyśmy taki rytuał, że rano ulewałam jej tej kawy (bez cukru, bo nie słodzę) na łyżeczkę i Meg to sobie chliptała z wielkim zadowoleniem. Ponieważ mleka kociego nie lubi to zaczęłam się zastanawiać, co jej tak w tej kawie smakuje? W każdym razie wczoraj mnie olśniło i Meg dostała w jednej porcji kawy przemyconą, rozpuszczoną tabletkę Immuodolu i Lizyny. Cieszyłam się jak dziecko, że to wypiła! Nie wyczuła smaku lekarstw. <klaszcze> <klaszcze> <klaszcze> Pewnie dlatego, że teraz mniej kicha, chociaż nadal tak głośno, że zmarłego może obudzić (nie przespałyśmy znowu nocy), ale zaczęły się wydzieliny fontanny płynów z oczu, z pyszczka śliniła się okrutnie i z nosa. Tak ją to irytowało, że całą noc nie spała, tylko się czyściła z tych "smarków". Tej wydzieliny było tak dużo, że nie spała w łóżkach, ani żadnych legowiskach, ani na kocykach. Pewnie jej się kojarzyło to z czymś "nieczystym" wydzieliną jak odchody lub wymioty, więc cały czas grasowała w okolicach kuwety. Nie chciała bidulka niczego zabrudzić, ale przez to nie zmrużyła oka tylko koczowała "po parterze", albo przysiadywała na podłodze na ugiętych nóżkach. Niestety była na tyle zdenerwowana, że nie dało jej się już wieczorem zapuścić antybiotyku do oka. Natomiast dzisiaj rano przeczytałam na forum, że koci wirus może wywołać:
- silne, przewlekłe zapalenie spojówek i rogówki (zwłaszcza przy jednoczesnym zakażeniu bakterią z rodzaju Chlamydia)
- owrzodzenie rogówki (nieleczony wrzód może spowodować zakażenie całego oka i konieczność usunięcia gałki ocznej)
- nasilający się, gęsty, żółtobrązowy wypływ z oczu
- stale przymknięte oczy
- bolesność oczu
- u niektórych kotów powstają nieodwracalne zmiany (przewlekłe zapalenie spojówek, utrzymujący się do końca życia wypływ z oczu i zamglenie oczu, jak również nawracające stany chorobowe ustępujące pod wpływem leczenia)
- stan zapalny jamy nosowej (uszkodzenia błon śluzowych, obumarcie tkanki), może przejść w przewlekłe zapalenie jamy nosowej trwające do końca życia (objawy: częste kichanie, chrapliwe dźwięki wydawane przez nos, przezroczysty wyciek z nosa, co jakiś czas nawrót choroby i konieczność podawania leków)
I po przeczytaniu tego tekstu "nie było przebacz". Krople zostały zapodane mimo ran ciętych. Pomyślałam sobie, że albo będę "miękka", albo "twarda", i jak się będę tak litować nad kotem to leczenie nigdy się nie skończy! Po tej nocy jestem znowu "w rozsypce". Jestem tak pełna podziwu dla wszystkich ludzi w schroniskach, którzy opiekują się chorymi kotami, albo kotami przebywającymi w domach tymczasowych! Przecież oni dzień w dzień mają takie przypadki, bo przecież z ulicy koty trafiają w strasznym stanie. Naprawdę chylę nisko czoła. :roza:
Dziękuję forumowiczom za wspracie! <serce> :kwiatek:
Skoro kaszel torchę ustał, a pojawiła się ta wydzielina, to idzie ku dobremu prawda? Tak jak u ludzi? Mam nadzieję, że występuje taka analogia także, że najpierw kaszel suchy, potem mokry i odkrztuszanie. <hm> W każdym razie chciałabym, żeby tak było! <roll>
Awatar użytkownika
Anka
Agilisowy Rezydent
Posty: 1523
Rejestracja: 28 mar 2010, 20:41
Płeć: Kobieta
Skąd: Poznań

Post autor: Anka »

mimo ran ciętych <lol>
ile człowiek zniesie dla dobra swojego zwierzęcia prawda?
Trzymajcie sie dziewczyny
Awatar użytkownika
Agnieszka7714
Posty: 2450
Rejestracja: 25 paź 2010, 09:42
Płeć: kobieta
Skąd: Wrocław

Post autor: Agnieszka7714 »

Kosanna, że ja dopiero teraz doczytałam, o ja niemądra. Kochana mój Frodo ma herpesa i musze ci powiedzieć, że u niego jedyną skuteczną metoda ratunku jest e-lizyna w paście, (która w tej chwili zajada ze smakiem z początku były problemy, ale nauczył się) i pomogły zastrzyki zylexis. Musze ci powiedzieć, że poprawa jest tak w 80%, czasami pojawia się mały wyciek z oczka, ale jest o niebo lepiej. Zalewam mu wtedy tobrex do oka i pomaga. Zawsze biorę od weta receptę, aby mieć świeży w domu.
Przerabialiśmy juz tyle leków włącznie ze sterydami.
Zablokowany