Meg zwana Kocinką

Zapraszam do prezentacji Waszych kotów, wszelakiej maści, rasy i pochodzenia :)
Zablokowany
Awatar użytkownika
Danusia
Agilisowy Rezydent
Posty: 5837
Rejestracja: 18 lis 2011, 17:06
Płeć: Kobieta
Skąd: Warszawa

Post autor: Danusia »

będzie dobrze <ok> <ok>

niestety jeszcze troche musisz sie pomeczyć dla dobra koteczki :hug:

:kotek: <serce>
Awatar użytkownika
Bartolka
Posty: 1956
Rejestracja: 05 lis 2010, 20:51
Płeć: Kobieta
Skąd: Poznań

Post autor: Bartolka »

kosanna :-)
Choćby nie wiem CO krople MUSISZ podawać systematycznie. Odpuszczanie nie wchodzi w grę. Inaczej nie będzie poprawy i dłużej będziesz "męczyć" Megusię. Zagryź zęby i nie odpuszczaj. <ok> :kotek:
kotku
Posty: 4225
Rejestracja: 26 lip 2011, 20:51

Post autor: kotku »

Ja zawsze wiedziałam, że kawa jest DOBRA <mrgreen> :radocha:
Awatar użytkownika
Mago
Super Admin
Posty: 4597
Rejestracja: 23 lis 2008, 20:28
Płeć: Kobieta
Skąd: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Mago »

kotku pisze:Ja zawsze wiedziałam, że kawa jest DOBRA <mrgreen> :radocha:
Owszem, kawa jest dobra. Dla ludzi.
Mieszanie leków z kawą jest bardzo, ale to bardzo złym pomysłem. i to zarówno w przypadku ludzi jak i zwierząt.
Awatar użytkownika
kosanna
Posty: 1050
Rejestracja: 08 sty 2011, 12:37

Post autor: kosanna »

Mago pisze:
kotku pisze:Ja zawsze wiedziałam, że kawa jest DOBRA <mrgreen> :radocha:
Owszem, kawa jest dobra. Dla ludzi.
Mieszanie leków z kawą jest bardzo, ale to bardzo złym pomysłem. i to zarówno w przypadku ludzi jak i zwierząt.
To co byś Mago zrobiła na moim miejscu, jeśli ona wyczuwa leki zmieszane z jedzeniem i nie chce ich przyjmować? :-|
Awatar użytkownika
Mago
Super Admin
Posty: 4597
Rejestracja: 23 lis 2008, 20:28
Płeć: Kobieta
Skąd: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Mago »

kosanna pisze:To co byś Mago zrobiła na moim miejscu, jeśli ona wyczuwa leki zmieszane z jedzeniem i nie chce ich przyjmować? :-|
Podawałabym leki prosto do pysia. Wiem, że na początku ta opcja budzi sprzeciw. Jak każda nowa rzecz, której się trzeba nauczyć. Moje początki podawania leków Lunie wspominam kiepsko. Po prostu się bałam, i z góry zakładałam, że to tak trudne i że nie dam rady.
Nic bardziej mylnego. Tego się można nauczyć. W zasadzie to trzeba, bo dzięki temu ułatwisz życie sobie i kotu.
Nie chcę śmiecić w wątku Meg, o podawaniu tabletek mamy cały wątek ---> KLIK

A wracając do kwestii kawy, to kofeina wchodzi w reakcję ze składnikami leków. Pożytku z tak serwowanych leków zero, a zaszkodzić to i owszem, można całkiem poważnie, doprowadzając takim 'leczeniem' np. do zaburzeń rytmu serca.
Awatar użytkownika
kosanna
Posty: 1050
Rejestracja: 08 sty 2011, 12:37

Post autor: kosanna »

Mago, dziękuję za rady! :-) Wariant optymalny stosowania leków na pewno zastosuję w przyszłości, jak Meg bedzie w lepszym stanie psycho-fizycznym. W obecnym stanie skończyłoby się to pewnie amputacją mojego palca, ktory usiłowałby wsadzić Meg tabletkę do gardła.
Weterynarz Meg doradzał mi, abym przypadkiem nie próbowała teraz uczyć się na kocie podawania mu tabletek. Dlaczego tak mówił? Ponieważ ostatnie podawanie Meg tabletki trwało 5 minut, jeśli nie więcej... u weterynarza!!! I wyglądało tak: grzeczna kotka, no otwórz buzię, dlaczego nie połknęłaś tabletki? Bądź grzeczną dziewczynką. Masowanie gardła i próba skłonienia Meg do połknięcia. Po paru minutach: otwórz pysio. Gdzie jest tabletka? Schowałaś tabletkę pod języczkiem? No nie bądź taka, przełknij ładnie. Dalej trzymasz tabletkę ukrytą? Gdzie ukryłaś tableteczkę? Nie rzygamy, nie rzygamy...
Tak się zachowywała pani weterynarz, Meg natomiast gryzła, drapała i bawiła się w zabawę pt. "jestem z piekła rodem". Tak, że Mago jak zapewne się domyślasz ja jeszcze nie jestem na tym etapie. Moje ręce wyglądają tak, że ostatnio dowcipny kolega zapytał się mnie, czy uprawiam agrest!
Co do kawy z mlekiem, to osobiście bardziej martwię się zawartością w tej kawie krowiego mleka, ktore jest podobno bardziej szkodliwe dla kotów. To w sumie też ciekawe, że wpółczesne koty go nie trawią, a koty mojego pradziadka na widok mleka od krowy dostawały szału... ze szczęścia (takie wczesne wspomnienie z dzieciństwa). Niestey mleka dla kotów Meg nie jadła do tej pory, ale też do czasu... ponieważ targana obawami ostatnio zrobiłam jej kawę z kocim mlekiem firmy whiskas (specjalnie dla Meg) i jakoś udało jej się to też wypić. Tym sposobem "nafaszerowałam" ją lekami. Tak, że narazie żeby zacytować byłego prezydenta "nie chcem, ale muszem".
W przyszłości - jak się Meg wykuruje - to popracuemy nad: a) wpuszczaniem kropelek do oka w bardziej cywilizowany sposób b) wchodzeniem do transporterka (metodą kliknięć i pozytywnego warunkowania, pluję sobie w brodę, że uczyłam ją jakiś innych rzeczy przed chorobą zamiast tego) i c) wkładaniem pastylek do gardła. :-)
A poza tym jedziemy dzisiaj na zdjęcie szwów. Trzymajcie dziewczyny kciuki. Głaski dla wszystkich forumowych kotów! :kotek:
Awatar użytkownika
margita
Agilisowy Rezydent
Posty: 5567
Rejestracja: 17 lut 2012, 14:04
Płeć: kobieta
Skąd: zachodniopomorskie

Post autor: margita »

<ok> <ok> <ok> :kotek:
Awatar użytkownika
Danusia
Agilisowy Rezydent
Posty: 5837
Rejestracja: 18 lis 2011, 17:06
Płeć: Kobieta
Skąd: Warszawa

Post autor: Danusia »

Oj Wy dwie bidulindy :hug: :kiss: :kotek: :kotek:

<ok> <ok> <ok> <ok> <ok>

cel najważniejszy :ok: i niestety musisz sie uzbroić w super anielską cierpliwość mnie tego nauczyły moje koty <lol>
Awatar użytkownika
Mago
Super Admin
Posty: 4597
Rejestracja: 23 lis 2008, 20:28
Płeć: Kobieta
Skąd: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Mago »

kosanna pisze:(...)
Weterynarz Meg doradzał mi, abym przypadkiem nie próbowała teraz uczyć się na kocie podawania mu tabletek. Dlaczego tak mówił? Ponieważ ostatnie podawanie Meg tabletki trwało 5 minut, jeśli nie więcej... u weterynarza!!! I wyglądało tak: grzeczna kotka, no otwórz buzię, dlaczego nie połknęłaś tabletki? Bądź grzeczną dziewczynką. Masowanie gardła i próba skłonienia Meg do połknięcia. Po paru minutach: otwórz pysio. Gdzie jest tabletka? Schowałaś tabletkę pod języczkiem? No nie bądź taka, przełknij ładnie. Dalej trzymasz tabletkę ukrytą? Gdzie ukryłaś tableteczkę? Nie rzygamy, nie rzygamy...
Tak się zachowywała pani weterynarz, Meg natomiast gryzła, drapała i bawiła się w zabawę pt. "jestem z piekła rodem".
Z Twojego opisu wynika, że weterynarz sam nie umie podać kotu tabletki <shock> A już fakt, że dostałaś tabletki do podawania w domu, a wet Ci doradza nieuczenie się ich podawania, napawa mnie przerażeniem. A jak na Boga masz tej kocinie leki podać??? Pani doktor zasugerowała rozpuszczanie w kawie?... z mlekiem... <shock>

Jeżeli do Ciebie nie dociera, że leków nie rozpuszcza się w kawie z mlekiem, kawie bez mleka, herbacie, to nie wiem co mam myśleć o stanie Twojej przytomności umysłu.
Nawet nie zajrzałaś do wątku do którego podałam Ci link. A szkoda, tam mimbla poleca aplikator do podawania tabletek, który można kupić za niewielkie pieniądze.

Kobieto, oprzytomniej bo szkodzisz zwierzęciu!!!
Zablokowany