Przykro mi, ale nie dołączę się do chóru pochwalnego. Oczywiście, że nie chodzi o to, żeby zawsze mieć rację, ale akurat w tym konkretnym przypadku Mago tę rację ma, i nie pozwolę, żeby to przepadło niezauważona. Chodzi o zasadę, że myślimy o tym, co jest dobre dla kota. Dobre jest, jeśli podejmujemy leczenie. Porównanie do dzieci jest bardzo trafne, ale akurat nie w odniesieniu do słodyczy - słodycze nie są szkodliwe same w sobie, są szkodliwe w nadmiarze, jak wszytko. Takie porównanie w odniesieniu do sposobów podawania leków kotu jest zupełnie nietrafione.kosanna pisze:Chciałam się właśnie "pochwalić" jak ją przechytrzyłam sposobem, a tu dostaje "manto" na forum!:-) Wiem, wiem, że to dla dobra kota i z troski, ale ja wychodzę z założenia, że zawsze wszystko lepiej idzie "dobrocią" niż na siłę. (...)
Mago naprawdę nie chodzi o to, żeby mieć zawsze rację! To nie o to tu chodzi. Nie ma reguł, są przypadki indywidualne. Uwierz mi na słowo!
Nie będę więcej pisała na ten temat, bo wszystko, co najważniejsze, zostało już powiedziane - albo Pani z tych rad skorzysta, albo nie. Nie ma się o co obrażać, nie da się po prostu pochwalić nieprawidłowego postępowania. Kot musi przyjmować leki, a my, jako opiekunowie, musimy się nauczyć je podawać. Zgadzam się z Mago - lekarz najwyraźniej sam nie potrafi podać tabletki.
Proponuję zapoznać się z wątkiem podpowiedzianym przez Mago - aplikatory do podawania tabletek są naprawdę bardzo pomocne dla początkujących kociarzy.
Nie da się zakropić kotu oczu w inny sposób, jak unieruchamiając go. Zdrowie oczu kocich jest ważniejsze od naszego dyskomfortu, że robimy coś nie po myśli kota. Wielu rzeczy nie da się zrobić "po dobroci", ani metodą wzmocnień pozytywnych, ani klickerem - należy do niech na przykład podawanie niektórych leków, czy wykonywanie niektórych zabiegów, nawet głupiego zastrzyku.
I prawdą jest, że nikt nie jest alfą i omegą, ale czym innym jest popełnienie błędu wynikające z niewiedzy, a zupełnie czym innym trwanie w jakiejś postawie, bo tak jest wygodniej i w taki sposób ucieka się od problemu. Przepraszam, że nie napisałam tego, co jest miłe i bagatelizujące problem, ale to mój ostatni post w tym tonie, więcej tego już robić nie będę, żeby nie być posądzaną o "napaści". Nie napadam, po prostu proszę o rozwagę.
Cieszę się, że Meguni jest lepiej, i że już wraca do zdrowia. Najtrudniejsze już za nią, teraz na pewno szybko wróci do swojej poprzedniej formy.







