Długooo oczekiwane i wymarzone: Willy i Ugi
- margita
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5567
- Rejestracja: 17 lut 2012, 14:04
- Płeć: kobieta
- Skąd: zachodniopomorskie
Bardzo dobry pomysł <mrgreen> będzie im raźniej zaaklimatyzować się w nowym domku no i odpadają problemy z zaakceptowaniem nowego kota jeśli zdecydowalibyście się później to zrobić. Tak więc same korzyści i jakie piękne widoki jak razem będą figlowały, spały itd ...anka.1984 pisze:Wiadomości z ostatniej chwili.
Mój chłopak oszalał i stwierdził, że Williemu może być smutno i może by tak dla towarzystwa dobrać też brata lub siostrzyczkę <diabeł>
W ciężkim szoku jestem, ale jak najbardziej na TAK <ok>
(tylko, że ja bym chciała może jakiegoś kremaczka, albo lilaka a tam same niebieskie kociaki)
piękna z niego kuleczka <mrgreen>
- anka.1984
- Posty: 223
- Rejestracja: 04 kwie 2012, 23:41
Tak samo myślimy. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że będziemy mieszkać jakieś 2000 km od Polski i nasze przyjazdy będą sporadyczne. Chyba bym nie mogła usiedzieć gdyby ktoś "obcy" miał nam tego kociaka przy okazji zabrać. Ja muszę wszystko osobiście... mieć go na oku jak się czuje podczas podróży i takie tam. A tak będę siedzieć i myśleć czy aby na pewno jest mu dobrze.
Jesteśmy już po wstępnej rozmowie z hodowcą. Czekam własnie na fotki wolnych kociaków i coś czuję, ze jak nie będzie innego koloru futerka to weźmiemy jego siostrzyczkę. Przynajmniej wielkościami będą się różnić
Czy może jednak lepiej 2 chłopaków?? Różnią się jakoś temperamentami kocurki od kotek? Czy w ogóle to nie ma znaczenia?
Mam normalnie kołowrotek już teraz, ale jak najbardziej ze szczęścia
Jesteśmy już po wstępnej rozmowie z hodowcą. Czekam własnie na fotki wolnych kociaków i coś czuję, ze jak nie będzie innego koloru futerka to weźmiemy jego siostrzyczkę. Przynajmniej wielkościami będą się różnić
Czy może jednak lepiej 2 chłopaków?? Różnią się jakoś temperamentami kocurki od kotek? Czy w ogóle to nie ma znaczenia?
Mam normalnie kołowrotek już teraz, ale jak najbardziej ze szczęścia
- margita
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5567
- Rejestracja: 17 lut 2012, 14:04
- Płeć: kobieta
- Skąd: zachodniopomorskie
oj zazdroszczę Ci <mrgreen>
ja dopiero mam zamiar się dokocic i tyle obaw czy się zaakceptują <mrgreen>
też chcę inny kolorek i myślę dla chłopaka o koteczce. Choć boję się kastracji, u chłopaków trochę mniej inwazyjnie :-)
Dużo też o dokoceniu tu na forum czytałam i niby lepiej się dogada parka, ale wszystko zależy od charakterków. Mnóstwo tu chłopaków i kochają się jak bracia ogromnie. Więc chyba to nie takie ważne. Zapytaj może w hodowli z kim twój chłopczyk najwięcej rozrabia <mrgreen> i nie będzie wtedy za braciszkiem lub siostrzyczką tęsknił <mrgreen>
ja dopiero mam zamiar się dokocic i tyle obaw czy się zaakceptują <mrgreen>
też chcę inny kolorek i myślę dla chłopaka o koteczce. Choć boję się kastracji, u chłopaków trochę mniej inwazyjnie :-)
Dużo też o dokoceniu tu na forum czytałam i niby lepiej się dogada parka, ale wszystko zależy od charakterków. Mnóstwo tu chłopaków i kochają się jak bracia ogromnie. Więc chyba to nie takie ważne. Zapytaj może w hodowli z kim twój chłopczyk najwięcej rozrabia <mrgreen> i nie będzie wtedy za braciszkiem lub siostrzyczką tęsknił <mrgreen>
- anka.1984
- Posty: 223
- Rejestracja: 04 kwie 2012, 23:41
Sama sobie zazdroszczę 
Jeszcze miesiąc temu tylko przebąkiwałam raz po raz o kociaku (chociaż choruję już na brytka ładnych parę lat). Jak już znalazłam Williama wtedy chłopak ni z gruchy ni z pietruchy zaklepał go w ciągu 10 minut, bo stwierdził za przeproszeniem, że nie ma co srać po gałęziach <rotfl> i że jak się tak będę z tym pieścić to ktoś inny go przechwyci. Chyba jestem typ" chciałaby, ale boi się" . A z kolei wczoraj jak zobaczyliśmy tą fotkę (Willy jest po prawej) :

to klamka zapadła. A raczej tak jak pisałam chłopak postanowił, że nie ma co Williego unieszczęśliwiać tylko naszymi osobami
W oko co prawda wpadł nam też ten kociak w środku. Ale w sumie jeszcze nie wiemy czy jest wolny/wolna. Nic jeszcze nie wiemy..... AAAAAAaaaaaaa niech ten hodowca już podrzuci tego maila, bo zwariuję 
Jeszcze miesiąc temu tylko przebąkiwałam raz po raz o kociaku (chociaż choruję już na brytka ładnych parę lat). Jak już znalazłam Williama wtedy chłopak ni z gruchy ni z pietruchy zaklepał go w ciągu 10 minut, bo stwierdził za przeproszeniem, że nie ma co srać po gałęziach <rotfl> i że jak się tak będę z tym pieścić to ktoś inny go przechwyci. Chyba jestem typ" chciałaby, ale boi się" . A z kolei wczoraj jak zobaczyliśmy tą fotkę (Willy jest po prawej) :

to klamka zapadła. A raczej tak jak pisałam chłopak postanowił, że nie ma co Williego unieszczęśliwiać tylko naszymi osobami
- margita
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5567
- Rejestracja: 17 lut 2012, 14:04
- Płeć: kobieta
- Skąd: zachodniopomorskie
- anka.1984
- Posty: 223
- Rejestracja: 04 kwie 2012, 23:41
Amen <lol>margita pisze: rozkochują na całego - człowiek by dla nich zrobił wszystko :-)
My już teraz nie mając go jeszcze w domu, codzienną rozmowę telefoniczną (chłopak jest za granicą a ja jeszcze w PL) zaczynamy od "są nowe fotki Williego, a jak tam Willy??"
Coś czuję, że będą rozpieszczone jak ....
- Agnieszka7714
- Posty: 2450
- Rejestracja: 25 paź 2010, 09:42
- Płeć: kobieta
- Skąd: Wrocław