przyznam sie Wam, ze o take kota walczylam
facet jest ka-pi-tal-ny!
wszedzie za mna lazi - ma to swoje dobre i mniej dobre strony, bo mozna zawalu dostac
dzielimy loze, dzielimy krzesla, zydelek tez, bo oczywiscie on musi ze mna np. szykowac obiad ale wzamian robi masage glowy tj. siada na oparciu kanapy i kladzie lapki na wlosach, smieszne uczucie (bez pazurow) :-P
mruczy tak, ze o 3 w nocy to mam go ochote zabic za ten motor, Tysza jakos mruczy ciszej czy subtelnej, a ten jak wiertarka udarowa, gdy jeszcze zaczyna polowanie - jak to BRI - na stopy i paluszki szurajace pod koldra, to mord gotowy, ale ubostwiam go za to wszedobylstwo czlowiecze
nie ma tylko instynktu samozachowawczego i juz wiele razy ratowalam sie jakims rzutem dzikim miotajacym zeby nie wdepnac na kocurra, ktory byl laskaw zalec np. na srodku korytarza czy w drzwiach, w progu i nie zamierzal sie ruszyc...
dzieci kocha totalnie, uwielbia eksplorowac z nimi zabawki i zawartosci wszelkich wiaderek, pudel, jezdzi autkami malymi, czasem cos wyniesie z pokoju dzieciecego i znajdujemy zakamuflowane, daje sobie tez dzieciom robic prawie wszystko, tj. gdy sie rozochoci w zabawie to dzieci miaucza a nie kot, ze podgryza, ale za to noszony jest bez protestu ze swojej strony.. na wszystkie sposoby - glowa do dolu, pod pacha na "ratunku tone" (lapy wyciagniete do gory, reszta dynda). Wczesniej go ratowalam i walczylam o ludzkie traktowanie [

], ale on sam sie pcha.. a dzieci jakos na razie inaczej go nosic nie umio..
Tysza za to tak jak byla tak jej nie ma
Ale gdy juz jest to najfajniejsze sa polowania na jej ogon, albo matrix po mieszkaniu, przy czym Budyn fika jak zawodowy traucer (ten co uprawia parkour)
PS. odnosnie psa - mam bullterrierke, ktora przedstawialam w watku "innozwierzakowym", sunia ma 8 lat i obecnie mieszka z moimi rodzicami (3km od nas). Niestety przy dosc "ekstremalnym" zawodzie mojego meza i trojce dzieci bylo mi momentami ogromnie ciezko moc z nia wychodzic tyle razy ile potrzebowala. Podjelismy decyzje, ze czasowo? zostanie rezydentka moich rodzicow. Maja oni dwie leciwe juz sunie rasy York i mlodego kocura tajskiego, dla ktorrego nasz ryju stracil glowe i serce TOTALNIE. Nigdy nie widzialam tak zakreconego na punkcie kota psa, co kot oczywiscie niecnie wykorzystuje (spi rozwalony na jej poslaniu, a sunia z brzezku; robi sobie z jej ogona wedke, kaze sie wylizywac etc.etc.etc.). Moja bullterrierka jest cudowna psina, uwielbiajaca dzieci, ogromnie cierpliwa i kochana, bardzo lagodna i moze stoicyzmu :-) w stosunku do tych najmniejszych.