Hmm... no kochani, ja nie sądzę by rzucanie przysłowiowym „kamieniem” w
Edzię cokolwiek dobrego Nam i jej kotom przyniosło
Jak widać nie każdy dobrze rozumie co znaczy tekst, który często pojawia się na stronach hodowli „
nasze koty są pełnoprawnymi członkami naszej rodziny”. Wszyscy jak tu jesteśmy wiemy, że posiadanie kota w domu wymaga kompromisów. Koty będą w nocy się bawić, będzie sierść w domu, będą czasem chorować i wymagać opieki oraz ich utrzymanie kosztuje. Daleka jestem od twierdzenia, że kosztuje mało. To wszystko to są sprawy do przemyślenia przed wprowadzeniem kota do domu. Tu najwyraźniej zabrakło rozsądku i odpowiedzialności ale cóż, stało się i nikt z nas tego już nie cofnie.
W całej tej sytuacji szczęściem w nieszczęściu tych zwierząt jest to, że nie są anonimowe, iż hodowcy podpisali umowę z nabywcą oraz że ów nabywca, który nie podołał opiece nad zwierzętami, zwrócił się do hodowców i poinformował ich o tym, iż sytuacja go przerosła i kotów w domu już mieć nie chce.
Bolesna to lekcja dla obu stron

ale uważam, że dobrze się stało, że Edzia mówi teraz, że kotów nie chce póki są jeszcze młode, niż miałyby być źródłem wiecznych konfliktów w jej rodzinie, co z całą pewnością odbiłoby się na ich zdrowiu i psychice.
Edzia pisała w jednym z postów, że koty prawdopodobnie mają już nowe domy. Nie wiem czy to jest aktualne. Jeżeli jednak jest, to trzymam wielkie kciuki za ich szybką aklimatyzację w nowym miejscu i kochane, miziające ludzkie ręce już na zawsze
Chcę wierzyć, że
Edzia również tego właśnie swoim kotom życzy.