Przyznam szczerze, że nie wierzyłam w happy end tej historii. Nadal jestem jakaś taka mało hmm rozentuzjazmowana, ale bardzo lubię się mylić w takich przypadkach.
Życzę Twoim kotom jak najlepszych relacji
z lubością w serduchu donoszę, iż w dniu dzisiejszym była świadkiem pierwszych oznak miłości <shock> pomyślałam "czyżby?" podczas czesania futer do właśnie wyczesywanej Bakalii podeszła Izula moja kochana i wyobraźcie sobie zabrała się za lizanie łepka małej <zakochana> nie byłam w stanie wstać (Bakalia była na moich kolanach) żeby zrobić zdjęcie a nie chciałam przerywać tej cudnej chwili. scena jak z avatara Reni <tańczy>
pozdrawiamy