Vitali II von Sturmcastle
- tymabri
- Hodowca
- Posty: 1135
- Rejestracja: 18 paź 2010, 19:18
- Hodowla: Tymabri*PL
- Kontakt:
- Ada
- Posty: 995
- Rejestracja: 27 paź 2011, 23:19
- Płeć: kobieta
- Skąd: Polska
- dzisiaj rano Muffi mnie bardzo wystraszył- zaczął wymiotować....natychmiast obdzwoniłam swoich weterynarzy i z duszą na ramieniu pobiegłam do pracy- nie mogłam odwołać zajęć.....na szczęście wymioty się nie powtórzyły, więc na razie, po konsultacji wieczornej- Muffinek zostaje przy swoich kroplach do oczu i uszek a także weżmie do końca serię zylexis'u ,,,,tymabri pisze:Nadrabiam zaleglosci forumowe a tu obok cudnych jak zawsze foteczek, takie zle wiesci... Kciukam za zdrowko kreciolka. Mam nadzieje,ze to tylko po narkozie takie fatalne odczyny i ze chlopak szybko sie podniesie. Ogromnie Wam kibicuje!!
- jedno co mnie pociesza, że mały Baranek dokazuje jak zawsze, bryka, bawi się, gania no i ma apetyt.....( cały dzień był odstawiony od jedzenia bo w razie powtórki z wymiotami mieliśmy robić badania krwi i usg brzuszka), wieczorem razem z Vitkiem łapali na balkonie chrabąszcze.... :-)
- lekarze zgodnie orzekli, że podanie narkozy musiało uaktywnić jakiś wirus i na chwilę obecną Muffi sobie z nim dobrze radzi,,,,widoczna poprawa ma nastąpić w przeciągu trzech najbliższych dni....
- jutro rano jedziemy z Muffinkiem do kliniki po następną dawkę zylexis'u....
- właśnie przeleciało tornado z Vitkiem na czele i Muffinkiem na końcu....więc chyba nie jest żle....tylko tak troszkę ciężko mi na sercu <serce>
- manita
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3446
- Rejestracja: 26 lip 2010, 17:31
- Kontakt:
- Izabela AD
- Posty: 695
- Rejestracja: 14 mar 2012, 08:37
- Płeć: kobieta
- Skąd: łódź
- tymabri
- Hodowca
- Posty: 1135
- Rejestracja: 18 paź 2010, 19:18
- Hodowla: Tymabri*PL
- Kontakt:
- Ada
- Posty: 995
- Rejestracja: 27 paź 2011, 23:19
- Płeć: kobieta
- Skąd: Polska
- dzisiaj rano zrobiliśmy Muffinkowi usg brzuszka i wszystkie badania krwi...
- w brzuszku zalegają prawdopodobnie włoski,,,niedużo ale jednak...więc parodniowe odkłaczanie nas czeka....
- wątroba i nerki bardzo dobre...
- hemoglobina dobra aczkolwiek mogłoby być lepiej....
- Fiv'a nie ma...
- jest za to bardzo duży stan zapalny organizmu -
- od dzisiaj przez trzy kolejne dni Muffinek będzie brał dodatkowo antybiotyk, jutro będą następne wyniki badań krwi na obecność innych wirusów.....
- jedno co mnie cieszy, Muffi dzielnie dał sobie pobrać krew i nie miauczał, nie wyrywał się za to siedział jak zaczarowany i wgapiał się w gumke zawiązaną na łapce....
- nie boi się zastrzyków i w gabinecie jest pełen luzu....
- ma niezły apetyt i dokazuje jak dawniej,,,no i wydaje mi się, że dzisiaj ma już troszkę mniejszą tą trzecią powiekę..... :-)
- uprzedzając dywagacje co do niemieckiej hodowli i Kerstin, to wiem na 100%, że ona bardzo dba o swoje kotki i są one pod dobrą opieką weterynaryjną, Muffinek miał wszystkie badania robione 5 kwietnia w renomowanej klinice weterynaryjnej w Brunszwigu i był całkowicie zdrowy, sama widziałam wszystkie koty u Kerstin, były zadbane, tłuściutkie, wypieszczone i zdrowiutkie.....
- Muffinek mógł złapać wirusa podczas podróży, podczas wcześniejszych wizyt u wetów już u nas, w Polsce, mogłam też ja coś przywlec na sobie od dzikich kotów , którymi się opiekuję w ogrodzie, jak juz wcześniej pisałam, mam obecnie maleńką dzikuskę z kociaczkami w ogródku.....
- wirusem może się zarazić każdy kot, nawet niewychodzący, jeżeli spadnie jego odporność,,,,,u Muffinka się ujawnił po kastracji i jeszcze nie zdążył zaatakować całego organizmu więc jestem pełna nadzieji na szybkie wyjście z choróbska bez większych konsekwencji dla mojego kochanego Baranka... <serce>
- w brzuszku zalegają prawdopodobnie włoski,,,niedużo ale jednak...więc parodniowe odkłaczanie nas czeka....
- wątroba i nerki bardzo dobre...
- hemoglobina dobra aczkolwiek mogłoby być lepiej....
- Fiv'a nie ma...
- jest za to bardzo duży stan zapalny organizmu -
- od dzisiaj przez trzy kolejne dni Muffinek będzie brał dodatkowo antybiotyk, jutro będą następne wyniki badań krwi na obecność innych wirusów.....
- jedno co mnie cieszy, Muffi dzielnie dał sobie pobrać krew i nie miauczał, nie wyrywał się za to siedział jak zaczarowany i wgapiał się w gumke zawiązaną na łapce....
- nie boi się zastrzyków i w gabinecie jest pełen luzu....
- ma niezły apetyt i dokazuje jak dawniej,,,no i wydaje mi się, że dzisiaj ma już troszkę mniejszą tą trzecią powiekę..... :-)
- uprzedzając dywagacje co do niemieckiej hodowli i Kerstin, to wiem na 100%, że ona bardzo dba o swoje kotki i są one pod dobrą opieką weterynaryjną, Muffinek miał wszystkie badania robione 5 kwietnia w renomowanej klinice weterynaryjnej w Brunszwigu i był całkowicie zdrowy, sama widziałam wszystkie koty u Kerstin, były zadbane, tłuściutkie, wypieszczone i zdrowiutkie.....
- Muffinek mógł złapać wirusa podczas podróży, podczas wcześniejszych wizyt u wetów już u nas, w Polsce, mogłam też ja coś przywlec na sobie od dzikich kotów , którymi się opiekuję w ogrodzie, jak juz wcześniej pisałam, mam obecnie maleńką dzikuskę z kociaczkami w ogródku.....
- wirusem może się zarazić każdy kot, nawet niewychodzący, jeżeli spadnie jego odporność,,,,,u Muffinka się ujawnił po kastracji i jeszcze nie zdążył zaatakować całego organizmu więc jestem pełna nadzieji na szybkie wyjście z choróbska bez większych konsekwencji dla mojego kochanego Baranka... <serce>