- dzisiaj Alma poluje na chrabąszcze razem z Tiką...spod przedniej łapki wycięłam jej małego upierdliwego kołtuna,,,,,dałam następną porcję pastyodkłaczającej...rano zjadla troszkę owoców morza sheby.....mam nadzieję, że apatyt jej wróci, bo schudła ostatnio bardzo dużo,,,,,
- sierść ma ładną jedwabistą, oczka czyste, uszka czyste,,,więc może to tylko zakłaczenie, bo w tym roku na zimę się ofutrzyła bardzo-bardzo no a teraz kłaczy na potęge... :-)
- Muffin dołaczył do Wielkich Brojarzy, oczka pięknie ogromniaste, bez trzeciej powieki, ciągle pochłania ogromne ilości jedzonka, każdego, dal się pięknie wyczesać, nawet leżal brzucholem do góry jak mu szczotkowałam paszki,,,jest bardzo kontaktowy , wskakuje na kanapę na komendę,,,,i ciągle się ociera o Sapcia,,,a kiedy szczotkowałam Ropuszka to Muffinek calował jego nosek pocierając swoim noskiem nochal piesa- cudowny widok.....
- dzisiaj Sapo był bardzo pobudzony w pracy - przyjechały dzieciaki z pobliskiej wioski na wycieczkę do Bydgoszczy i gościlismy je w Pracowni - mimo moich upomnień nakarmiły piesa wszystkim czym się dało ( II klasa SP - niby były grzeczne ale rączkami za pupą trzymały różnosci dla Żaba a ten mały potwór witał się z dzieciakami wsuwając pyszczek za dziecko ), dostał burę i za karę musiał leżeć parę minut w kącie....potem, kiedy wracaliśmy do domu i przechodziliśmy przez newralgiczny punkt, gdzie zaatakował nas niedawno bialy pitbul Sapo się zjeżył i zaczął ujadac...spojrzałam- w tym samym miejscu gdzie wówczas był pies siedział biały kot <shock>
- Sapcio stał zjeżony i ujadal ale tak jakby troszkę skamląco, nie wyrywal się ale ujadal i spoglądal na mnie jakby oczekując pomocy

<?>
- zignorowałam kota( chociaż w pierwszym momencie i mnie serce podeszło do gardla) , wzięlam głęboki oddech.....i spokojnie poszliśmy dalej - Sapo zjeżony ale już bez ujadania.....kiedy minęliśmy to miejsce- wszystko wróciło do normy....
- sama nie wiem co myśleć, codziennie tam chodzimy i dotąd wszystko było spokojnie,,,może to ten biały kot??? a może kara wprawiła go w taki bojowy nastrój???
- wydaje mi sie, że Sapo jest bardziej wrażliwy niż myślałam, a jednak TO wydarzenie tam gdzieś w nim jeszcze jest i minie dluższy czs zanim TO z niego wyjdzie.....
- a w domu jak zwykle, koty się popisały...kupiłam mój ulubiony wędzony ser górski, zrobiłam sobie kanapkę, a ser zostawiłam na szafce, zjadłam w pokoju, kiedy wróciłam do kuchni na szafce gdzie wcześniej leżał ser siedział zadumana Marra, ser zniknął, nie było ani okruszka, w przedpokoju leżal Sapcio i się ...oblizywał....
- gdzie jest mój ser, Marra, co z nim zrobiłaś???
- ja???przecież ja nie lubię sera,,,,
- pancia na mnie nie patrz, ja....znowu się poświęciłem,,,i na pewno mi zaszkodzi, bo zbyt dobry nie był, strasznie słony....
- ale to był ser dla mnie a nie dla ciebie...
- ale lekarz kazal ci schudnąć, a taki ser jest bardzo kaloryczny,,,no to się poświęciłem.....
- ukradleś??? ukradłeś MÓJ ser???
- zaraz ukradłeś,,leżał na ziemi no to postanowiłem ci pomóc.....
- jak to na ziemi....Marra, kto zrzucił ser na podłogę....
- pancia, ty lepiej pomedytuj trochę a nie wprowadzaj atmosfery oskarżeń, wycisz się, myśl pozytywnie,,,,był ser, nie ma sera, była pokusa nie ma pokusy, mniej cholesterolu, więcej zdrowia,,,,,
a poza tym to sery fruwają,,,mają to po kruku,,,nie czytałaś historii o serze i kruku???
- <shock> <shock> <shock> na wszelki wypadek nalałam dużą michę wody.....