Wet na szczęście rozwiał wszelkie moje wątpliwości, wszystko jest w najlepszym porządku.
Wszystko jest tak jak mówiłyście, opuchlizna to rzecz normalna, z rany się nic nie sączy dlatego nie ma powodów do niepokoju., Tak samo "paraliż" łapek w kubraku nie powinien mnie martwić. Dostała ostatnią dawkę antybiotyku i w sobotę ściąganie szwów, niestety nie będzie mnie z nią w tym wielkim dniu, bo muszę wyjechać na uczelnię na weekend, ale wierzę, że TZ godnie mnie zastąpi.
Aniu i Krzysiu, w żadnym wypadku nie chcę podważyć Waszych kompetencji, bo wiem z iloma kociakami mieliście do czynienia, ale rozmawiałam z wetem o zastępowaniu kubraka skarpetką i powiedział, że o ile dla kotków europejskich takie rozwizanie nie stanowi problemu, o tyle dla brytyjczyka uzywanie skarpety jest niewskazane, głównie ze względu na to, że brytki są grubaśne i skarpeta mogłaby zbyt mocno uciskać ranę, co spowalniałoby proces gojenia. I rzeczywiście myślę, że ma rację bo nie wiem czy produkują tak szerokie skarpety.
Ale tak jak mówię, nie odbierajcie tego jako atak, chciałabym tylko, żeby właściciele brytków uważali co zakładają na kotka
