Twoje chłopaki fantastyczne. Głaski dla futerek
Ozzy i Iggy
- Mago
- Super Admin
- Posty: 4597
- Rejestracja: 23 lis 2008, 20:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
- Kontakt:
-
effendi
- Hodowca
- Posty: 25
- Rejestracja: 21 sie 2009, 13:04
- Hodowla: Effendi * PL
- Płeć: kobieta
- Skąd: Toruń
- Kontakt:
Oj ja tez się usmiałam. Iggy juz był taki czyścioch od urodzenia i jak podrósł to czyścił nam inne koty. Federica do dzisiaj czyści matkę i tez głownie za uszkiem liże.
A co do biegania po panelach to Iggy ma wprawe bo u nas nie ma ani jednego dywanu czy chodniczka i maluchy od małego maja zaprawę w bieganiu i hamowaniu na panelach i kalfach. I pamietam jak któryś nowy właściciel mi pisał ze jak nasz kociak u nich zamieszkał to bardzo długo bał sie wejść na dywan i tak asekuracyjnie sprawdzał łapka co to za cudo i czy aby na pewno nic sie nie stanie jak sie na to wejdzie <lol>
A co do biegania po panelach to Iggy ma wprawe bo u nas nie ma ani jednego dywanu czy chodniczka i maluchy od małego maja zaprawę w bieganiu i hamowaniu na panelach i kalfach. I pamietam jak któryś nowy właściciel mi pisał ze jak nasz kociak u nich zamieszkał to bardzo długo bał sie wejść na dywan i tak asekuracyjnie sprawdzał łapka co to za cudo i czy aby na pewno nic sie nie stanie jak sie na to wejdzie <lol>
- mimbla
- Posty: 2179
- Rejestracja: 02 paź 2009, 14:17
- Kontakt:
U nas jedyny dywan to chodniczek w łazience... Kiedy Iggy już znudzi sie oglądaniem jak myję zęby, zabiera się za ten dywanik i zaczyna go marszczyć, rolować, ugniatać, zmieniać jego kształt. Igor patrzy tylko z pogardą na tą dziwną fascynację.effendi pisze: A co do biegania po panelach to Iggy ma wprawe bo u nas nie ma ani jednego dywanu czy chodniczka i maluchy od małego maja zaprawę w bieganiu i hamowaniu na panelach i kalfach. I pamietam jak któryś nowy właściciel mi pisał ze jak nasz kociak u nich zamieszkał to bardzo długo bał sie wejść na dywan i tak asekuracyjnie sprawdzał łapka co to za cudo i czy aby na pewno nic sie nie stanie jak sie na to wejdzie <lol>
Drugie zboczenie zabawowe Igora to nakrętki od słoików. Świetnie gra w kapsle- kilka z nich leży juz pod lodówką, resztę staramy się przed nim chować.
Natomiast oba kocury dadzą się pociąć za patyczki do uszu. Jeśli przeszkadzają mi w porannej toalecie, rzucam im patyczek i mam koty z głowy aż do wyjścia. Potem tylko wyrzucam wymiędlony artykuł higieniczny i tarmoszę rozczarowane koty na do widzenia.
Cieszę się, że Was też bawią opisywane tu akcje- to pomaga mi pozbyc się przekonania, że jestem jedynym zbzikowanym na punkcie tych paskud przedstawicielem gatunku ludzkiego. <lol>
-
effendi
- Hodowca
- Posty: 25
- Rejestracja: 21 sie 2009, 13:04
- Hodowla: Effendi * PL
- Płeć: kobieta
- Skąd: Toruń
- Kontakt:
U nas atrakcja były plastikowe zakretki od butelek które bardzo długo zbieralismy dla naszej koleżanki. Wkladalismy je do miski stojącej na szafce w kuchni a koty je systematycznie kradły i ganiały z nimi po całym mieszkaniu.
Patyczki do uszu tez sa na topie, zreszta zawsze byly. Tyle ze ja sie troche obawiam czy koty nie zrobia sobie nimi krzywdy i przestałam je wyrzucac do łazienkowego smietnika i wyrzucam w kuchni do duzego kosza nasmieci. Ten łazienkowy jest systematycznie plądrowany przez koty i wszystko rozwlekane po łazience.
Patyczki do uszu tez sa na topie, zreszta zawsze byly. Tyle ze ja sie troche obawiam czy koty nie zrobia sobie nimi krzywdy i przestałam je wyrzucac do łazienkowego smietnika i wyrzucam w kuchni do duzego kosza nasmieci. Ten łazienkowy jest systematycznie plądrowany przez koty i wszystko rozwlekane po łazience.
- mimbla
- Posty: 2179
- Rejestracja: 02 paź 2009, 14:17
- Kontakt:
No jak widzę, jak wygląda taki patyczek w połowie zabawy, to też wątpię, czy zostawianie kota sam na sam z tym przedmiorem jest bezpieczne...
Dlatego na wszelki wypadek wyrzucam je do śmieci jak tylko kończę dozorować zabawę.
Nakrętki plastikowe wynosze do pracy, bo mamy tam wielki karton do ktorego wszyscy je wrzucamy i co miesiąc bijemy nowe rekordy. Z tego wszystkiego już nawet zapomnieliśmy po co to robimy <lol>
Dlatego na wszelki wypadek wyrzucam je do śmieci jak tylko kończę dozorować zabawę.
Nakrętki plastikowe wynosze do pracy, bo mamy tam wielki karton do ktorego wszyscy je wrzucamy i co miesiąc bijemy nowe rekordy. Z tego wszystkiego już nawet zapomnieliśmy po co to robimy <lol>
- agnieszkaalex
- Posty: 222
- Rejestracja: 21 lip 2009, 08:51