Znalazłam ten tekst na koty.pl i pozwalam go sobie zacytować:
"Decyzję o dokoceniu podejmujemy z trzech powodów:
- by dogodzić naszemu obecnemu kotu
- by dogodzić sobie
- by dogodzić innemu kotu - który z jakichś wzgędów chwycił nas za serce.
Nad pierwszym punktem radzimy mocno się zastanowić. Nie wiemy, co myśli kot i czego pragnie (poza ciepłem, pełną miską, głaskami i miejscem do spania).
Punkt drugi - nasza determinacja i zapał z pewnością się przydadzą

Punkt trzeci - najbardziej humanitarny i piękny powód - darowanie domu to darowanie życia. Dosłownie. Szczególnie obecnie, latem, gdy adopcje stoją w miejscu, schroniska przepełnione, w domach tymczasowych brak miejsc, a bezdomne mruczki odchodzą za Tęczowy Most, zanim zdążą doczekać adopcji.
Częsty błąd to oczekiwanie, że nasz "stary" kot zacznie się bawić, wylizywać i spać z nowym kotem. NIE OCZEKUJEMY od kotów, że staną się kumplami. Niech wystarczy nam, że będą się akceptować. Jeśli zaczną jeść z tej samej miski, spać wtulone w siebie - super, możliwe, choć rzadkie.
Wiąże się to z drugim częstym błędem - mamy jednego kota przez kilka lat i nagle dochodzimy do wniosku, że drugi kot umili mu życie. Nic bardziej mylnego. Kot jedynak całe życie sam nie potrzebuje do szczęścia obecności drugiego kota w domu. Umiliłby - jeśli mielibyśmy kota, którego towarzysz zmarł, albo małego kociaka - prawdą jest, że dwa koty lepiej się chowają.
Czy jedynak nie tęskni za drugim kotem? Nie w kategoriach ludzkich. Choć coś na pewno traci. Obserwując udane dokocenia kocich jedynaków, widzi się, że one pozostają trochę na dystans wobec drugiego kota, jakby nie do końca wiedziały, JAK się przytulić, mimo iż w głębi kociej duszy bardzo za kocim dotykiem tęsknią. Pozostają w rozdarciu - obawa i agresja walczą w ich z potrzebą przyjaźni i bycia razem".
Tekst pochodzi z portalu koty.pl
Przeczytałam ten tekst i odpowiedziałam sobie szczerze na pytanie: z jakiego powodu pragnę drugiego kota i wyszło mi, że dlatego "by dogodzić mojemu kotu". Wydaje mi się, że ją unieszczęśliwiam skazując na samotność, ale sama osobiście tak w głębi serca wcale nie pragnę drugiego kota. Obiektywnie uważam, że za dużo pracuję i nie poświęcam mu tyle czasu ile bym chciała (po prostu nie mam na niego warunków). Do tej pory samooszukiwałam się, a tak naprawdę chcę o tyle drugiego kota, o ile mój obecny kot byłby z tego rozwiązania zadowolony znaczy się: dogadałby się i polubił z drugim kotem, a ponieważ nie mam tej pewności to chyba się nie dokocę. Skazuję ją tym samym na jedynactwo i mam w związku z tym straszne poczucie winy! Gdybym wzięła ją ze schroniska, pewnie nie odczuwałabym czegoś takiego, ale gdybym wiedziała, ile czasu mój kot spędza sam w domu nie zdecydowałabym się drugi raz na zakup. Obserwując Meg na działce dochodzę do wniosku, że jak chce się mieć zwierzę to trzeba mieć dom z ogrodem i liczną rodzinę! Ale to takie moje indywidualne przemyślenia którymi właśnie się z Wami dzielę...
Może to śmieszne, ale naprawdę chciałabym "zakochać" się w jakimś kocie i adoptować go z przekonaniem, że naprawdę ja go chcę, a nie dlatego, że robię to tylko dla swojego kota, który wydaje mi się, że jest nieszczęśliwy... Nie chcę, żeby potem okazało się, że mam w domu dwa nieszczęśliwe koty, bo nie spędzam z nimi tyle czasu ile bym chciała, a one na dodatek się nie polubiły...