yamaha pisze:<zakochana> sloooodziak !
Ty, margi, jak tak sie dobrze przygladam, to ta jej siersc taka znowu bardzo zakrecona to nie jest.
nawet bym powiedziała, że nie zakręcona tylko taka kępkowa i długawa ... :-)
a jaka jest fajna jak ją poszczotkuje, wtedy się rozdzielają, prostują zupełnie i taki puchacz wychodzi ... :-P
ale potem wraca do normy ...
Ja nie wiem kiedy to tak zleciało, ale Brono już taki poważny! Mała Izar pewnie też za chwilkę będzie wielką damą <serce> Piękne masz koty, gratuluję zarówno ich jak i oczywiście 100weczki
jacie kręce, i w tym wątku jest mi się ciężko odnaleźć <roll> gratuluje 100-ki ( o ile wcześniej już tego nie zrobiłam) <lol> ale świętowania nigdy nie zawiele no i cudne zdjęcia, Bronuś i jego łapa <shock> i Wasza kruszyna, jaka ona jest boska <serce>
a ja dziś rano przeżyłam chwilę strachu ...
zaczęłam się przyzwyczajac, że po moim wstaniu z łóżka kocury lecą za mną do kuchni zjeśc, potem sprawy kuwetkowe i poranne gonitwy ...
i tak też było dzisiaj do momentu kiedy nagle zobaczyłam, że Bronek tak przygniótł małą do ziemi i nie wiem co tam jeszcze chciał jej zrobic ... bo natychmiast zainterweniowałam ...
rozdzieliłam towarzystwo - Bronek z miną niewiniątka, a Izar dalej zaczęła się bawic jak gdyby nigdy nic ....
na czas pracy rozdzieliłam, po przyjściu znów jedzonko i wolnośc ....
no i do tej pory są na wolności, Izar hasa a Bronuś spokojnie leży i obserwuje ... póki co agresji i strachu nie widac ... nawet jak starym zwyczajem Bronuś wskoczył do wanny napic się wody prosto z kranu to mała też wskoczyła na rant i obserwowała co Bronek robi ...
bałam się że ją pogodni, zaatakuje - ale tego nie zrobił ...
przywitałam go pierwszego i głaszczę tylko jego (trudno Izar musi poczekac) aby może nie czuł się zazdrosny ...
zobaczymy co dalej ... nie spodziewałam się po nim takiego ataku ... choc mała Izar jest zaczepna i zadziorna ... <mrgreen> mały <diabeł>
o ile by miała lepiej gdyby go nie prowokowała ... :-P
ale mam zmienne informacje ... <mrgreen>
teraz moje ... hurrraaaa .... <klaszcze> <klaszcze> <klaszcze>
przez 5 minut kociszony leżały obok siebie na kanapie i nie prychały i nie syczały tylko tak fajnie leniwie obok leżały .... ale się rozpłynęłam ... <mrgreen>
co prawda tylko 5 minut ... ale zawsze to coś .... <mrgreen>