kotku pisze:Haniu... dawno zdjęć nie było... <gwiżdże>
... wiesz??? <gwiżdże>
No wiem. Niedobra jestem

Wszystko przez to, że ciągle w robocie siedzę, a jak już nie siedzę, to dziecko ciągle coś ode mnie chce, jakieś takie roszczeniowe bardziej się zrobiło ostatnio i nie mam czasu nawet się zastanowić gdzie aparat leży

Koty nawet robią różne piękne/śmieszne/zastanawiające rzeczy w międzyczasie i co tu dużo gadać... chwile te przepadają nieuwiecznione

No ale się nie zwolnię przecież, chociaż czasem korci <mrgreen> bo jak ja wtedy kaskę na ukochane paszteciki spożywane w gargantuicznych ilościach skombinuję?
Za to dumna i blada spieszę się pochwalić, że chyba jestem moich kotów ulubionym stworzeniem dwunożnym. Otóż nocy ostatniej dziecko mniejsze do nas przywędrowało o 3 nad ranem, co rzadko mu się zdarza bardzo, ostatnio hohoho, chyba jeszcze Leośka u nas nie było, no ale teraz się zdarzyło i zaowocowało niewygodą wielką. Doszłam do wniosku, że 5 to już za dużo (opcja standardowa, czyli 4 - nas dwoje i dwa sierściuchy - jest oczywiście w sam raz

) i poczłapałam do pokoju Zuzi, chwilowo wolnego, bo Zuza w Bieszczadach jeszcze, spokojnie się wyspać w łóżku, które jak zakładałam będzie tylko dla mnie. Nie zdążyłam się nawet przykryć, a do pokoju truchcikiem pełnym mruczącego zadowolenia wbiegły oba moje koty i bez ceregieli wpakowały mi się do łóżka <diabeł> Czy 3 w jednoosobowym łóżku to przypadkiem nie więcej niż 5 w podwójnym? Hm... <gwiżdże>
I przy okazji spania w łóżku koci żarcik, przyniesiony ostatnio przez moją Zuzię:
Tym co odróżnia kota od psa jest sposób myślenia o człowieku.
Pies myśli: daje mi jedzenie, mieszkam w jego domu, mogę spać w jego łóżku – jest moim bogiem!
Kot myśli: daje mi jedzenie, mieszka w moim domu, może spać w moim łóżku – jestem jego bogiem!
<ok>