Meg: Przywiozłaś mnie na działkę i myślisz, że dam się zamknąć w chałupie? Chyba żartujesz? Zastanów się, czy to ma sens?
Uploaded with
ImageShack.us
Na początku Meg miała wielką radość z „penetracji” domu, ponieważ jest dużo większy niż mieszkanie. Było tyle zakamarków, które można było zwiedzać, nowych okien oraz parapetów. W pewnym momencie zauważyłam, jednak że Meg już non-stop siedzi w oknie.
Meg: Wyczuwam kota! Tutaj musi być jakiś przedstawiciel mojego gatunku! Wyczuwam go przez skórę: miauuuuu! Zaraz skoczę!
Uploaded with
ImageShack.us
Meg faktycznie za każdym razem będąc na parapecie „badała odległość” i przymierzała się do skoku, więc na parapecie od zewnętrznej strony siedziała przeważnie pod nadzorem. Pewnie jakby wyskoczyła nic by się jej nie stało, bo to piętro, a pod spodem jest wysoki taras, ale wtedy jeszcze bałam się, że zwieje.
Meg: Takie nudy!
Uploaded with
ImageShack.us
Meg: No, dobra zmienię miejsce.
Uploaded with
ImageShack.us
Meg: I tak nudy! Kto ma taki brzuch jak ja no, kto?
I w pewnym momencie, gdy Meg stała pod drzwiami do tarasu pojawił się ON ROMEO! Z działki sąsiada skoczył na taras i przemaszerował pod drzwiami tarasu. Oczywiście całkowicie nieświadom, że z tyłu jakieś 5 cm, za jego plecami (gdyby nie szyba czułby jej oddech na sierści) siedzi Meg. Rzadko przyjeżdżamy na działkę, więc kocurro nawet nie wiedział, że ktoś może być w domu. Meg na widok kota i kociego ogona na początku zjeżyła swój jak szczotkę drucianą i z wrażenia cofnęło ją do tyłu. Każdy był w szoku, muszę przyznać, że ja też: najpierw widziałam Meg z nosem przyklejonym do szyby, a ułamek sekundy później widziałam cztery litery czarnego kota, który z ogonem do góry usiadł sobie na środku tarasu. Gdyby się odwrócił, to ujrzałby zachwyconą Meg, bo od tej pory Meg już nie opuszczała tego miejsca.
Uploaded with
ImageShack.us
Meg: Romeo wracaj, pobawię się z Tobą.
W końcu doszłam do wniosku, że jest już na tyle długo, że wypuszczę ją na spacer.
Meg: Kocham działkę, kocham patrolować okolice! Ile w siatce jest dziur! Można przejść na drugą stronę. Super! Wszystko mnie fascynuje!
Uploaded with
ImageShack.us
W tym momencie mogę śmiało obalić mit, że koty brytyjskie się nie wspinają. Meg jak zobaczyła motyla, to gdybym jej nie złapała w ostatniej chwili za ogon <gwiżdże> byłaby już u sąsiada, wdrapała się na siatkę z prędkością dzikiej pantery.
Meg: Mimo wszystko trzeba być czujnym i mieć uszy na około głowy.
Uploaded with
ImageShack.us
Na początku trochę się bała.
Uploaded with
ImageShack.us
Meg: Prawdziwy las! Ojej kłuje!
Ale później:
Meg: No i po co przyszłaś? Nie mam zamiaru nigdzie uciekać. Trochę zaufania do własngo kota! Kobieto! Instynkt samozachowawczy mnie jeszcze nie opuścił. Patroluję tylko „nasz” teren. Nigdzie dalej się nie zapuszczam. Upolowałam 5 pasikoników i odpoczywam, a Ty się pańcia weź za swoją robotę, nie potrzebuję asysty.
Uploaded with
ImageShack.us
Meg: I kto tu rządzi, no kto? To najlepszy punkt widokowy! Lepszy niż najlepszy drapak! Obserwuję z niego okolice. Przybyłam, zamruczałam, zdobyłam! Od dzisiaj możecie na mnie mówić Meg Wielka!

:-)
Uploaded with
ImageShack.us
Ale się za Wami stęskniłam! Głaski dla wszystkich forumowych kotów!

A ile nowych postów?! <shock>