- i jeszcze trochę Sapcia, już mniej poważnego....

- Sapcio w rezerwacie sprawował się wspaniale...

- pozował Chełmońskiemu do "Babiego Lata"...

- biegał jak szalony i robił wiatr w polu....

...od którego przewracały się przydrożne drzewa....

...ale nigdy nie zapomniał wpaść (dosłownie) z wizytą do swoich ciotek i kuzynek....

....wytaplać się z nimi w jeziorze, bo ciągnie Żaba do żab....

...i coraz bardziej utwierdzam się w tym, że jego imię oddaje całkowicie jego naturę....

...a dzień bez kąpieli jest dniem straconym....

...i wcale nie zdziwiła mnie moja koleżanka, która tuląc Sapcia wykrzyknęła - " przecież on pachnie tatarakiem".....no a niby czym miał pachnieć prawdziwy Ropuch

...czy może być coś bardziej piękniejszego na świecie od szczęśliwego Ropuszka wśród żab, kwiatów, ważek i tataraków
