oooo nie moja droga! najlepszy karton jest po butach albo po 5 ryzach papieru im mniejszy i ciaśniejszy tym lepszymimbla pisze:...."Spraw kotu karton! Taniocha! Bierzesz za darmo z Biedronki albo Tesco! Rufi jest passe! Atlas to przeżytek, najlepszy jest karton 70x40!"
Ozzy i Iggy
-
Gonab
- Posty: 267
- Rejestracja: 24 lis 2008, 11:28
- Kontakt:
- mimbla
- Posty: 2179
- Rejestracja: 02 paź 2009, 14:17
- Kontakt:
bea pisze:co prawda to prawda , nasz ma budke w kartonie po odkurzaczu nowym , ktory tak na marginesie zakupil pan maz ( nie chcial kota) poniewaz.....stary odkurzacz byl za glosny <lol> Baloo sie go bal i dzieki temu zyskalam nowy <tańczy> <tańczy>
Okropni są, nie? Mój myślał, że drapak kosztował więcej, niż rzeczywiście zapłaciłam i ani pisnął jak go zamawiałam <lol>kasia z gdyni pisze:to tak jak u mnie najpierw POCO CI KOT DO CZEGO ON SŁUŻY <?> , a teraz wszystko jest uzgadniane pod koty,nawet gości zapraszamy sporadycznie <mrgreen> ,bo Kotunia się boi obcych
Coś w tym jest... mam takie 3 tekstylne nieduże pudełka z Ikei, w których w łazience trzymam przesortowane kolorystycznie rzeczy do prania i Ozor kiedyś z upodobaniem wylegiwał się w "czarnym"...Gonab pisze:oooo nie moja droga! najlepszy karton jest po butach albo po 5 ryzach papieru im mniejszy i ciaśniejszy tym lepszy- ulubione miejsce do wygrzewania dupska przy kominku mojego "najmniejszego" kiciusia czyli Bronia
-
Gonab
- Posty: 267
- Rejestracja: 24 lis 2008, 11:28
- Kontakt:
- Ania i Krzyś
- Posty: 362
- Rejestracja: 23 lis 2008, 22:01
- Kontakt:
- mimbla
- Posty: 2179
- Rejestracja: 02 paź 2009, 14:17
- Kontakt:
Do doooobraAnia i Krzyś pisze:My powtórnie domagamy się porównania Ozzego z Ozzym!
Tym razem nie odpuścimy <!>
Nawiedziła mnie moja siostra, ktorą Ozz zna w zasadzie od pierwszego dnia poza hodowlą. Widuje ją rzadko, ale pała do niej niezwykłą sympatią... Przyjechalyśmy po koncercie nad ranem i Ozz przygotował dla niej przedstawienie... Strasznie się napuszył, ogon miał jak szczotka do butelek, wyprężył się, zaczął się o nią ocierać, potem położyl się na plecach i pozwolił glaskać po brzuchu a potem, gdy z sypialni wyszedł Igor, który jeszcze z moją sis nie miał do czynienia, Ozz wyprężył grzbiet i zaczął iść bokiem na Iggiego pokazująć jakie jest wielki, puchaty i wspanialy. Igor wyglądał na zdezorientowanego i tylko patrzył jak Ozz tanczy. Potem Ozz zaśpiewal dla mojej sister piękną serenadę.
W każdym razie z powodu tej ogromnej sympatii dla mojej siostry postanowiłam, że to ona pomoże mi w "praniu" Ozora. Mycie przebiegło bez większych problemów, naprawde był grzeczny. Dopiero po namoczeniu okazało się, że Ozz ma małą oponke tlusczu, której nie da się wyczuć pod futrem... Gdzie się podział mój Mistrz Fitnessu?
- mimbla
- Posty: 2179
- Rejestracja: 02 paź 2009, 14:17
- Kontakt:
No to wlepiam obu Ozzów.
Podobieństwo jest bardziej charakterologiczno- temperamentowe niż wizualne. Kiedyś okazjonalnie oglądalam telewizyjny szoł The Osbournes na MTV, w którym Ozzy snuł się po domu szurając kapciami po dywanach, mamrotał coś pod nosem i nie radził sobie z życiem ogólnie, ale jak tylko stawał na scenie- dostawał zastrzyku energii, biegał, skakał, polewał ludzi wodą z wiadra, zakładal to wiadro na głowę i śpiewał, że jest Iron Man...
Mój Ozz bywa znudzonym mrukiem, jak nie ma ochoty- to się nie bawi, odwraca się i przygarbiony idzie sobie znaleźć kąt do przekimania. A za chwilę biega z szaleństwem w oczach. Jest flegmatykiem i ADHDowcem w jednym.
Oba Ozzy mają jeszcze jedną wspólną cechę- na większości zdjęć mają jakieś głupie miny <lol>
Podczas robienia tego kolażu przejrzałam trochę zdjęć z początków pobytu Ozza u nas. Byl już wtedy dużym kociakiem, miał 5 miesięcy, ale strasznie się rozczuliłam patrząc na te najstarsze fotki. Taki szczurek, chudzielec, maluch, rozczochr i wariat... Teraz mam poważne kocisko, tak jak chciałam wtedy... Ale tęskno mi do czasów gdy Ozz skladał się głównie z uszu
a duchy na jego futrze były dużo wyraźniejsze...

Podobieństwo jest bardziej charakterologiczno- temperamentowe niż wizualne. Kiedyś okazjonalnie oglądalam telewizyjny szoł The Osbournes na MTV, w którym Ozzy snuł się po domu szurając kapciami po dywanach, mamrotał coś pod nosem i nie radził sobie z życiem ogólnie, ale jak tylko stawał na scenie- dostawał zastrzyku energii, biegał, skakał, polewał ludzi wodą z wiadra, zakładal to wiadro na głowę i śpiewał, że jest Iron Man...
Mój Ozz bywa znudzonym mrukiem, jak nie ma ochoty- to się nie bawi, odwraca się i przygarbiony idzie sobie znaleźć kąt do przekimania. A za chwilę biega z szaleństwem w oczach. Jest flegmatykiem i ADHDowcem w jednym.
Oba Ozzy mają jeszcze jedną wspólną cechę- na większości zdjęć mają jakieś głupie miny <lol>
Podczas robienia tego kolażu przejrzałam trochę zdjęć z początków pobytu Ozza u nas. Byl już wtedy dużym kociakiem, miał 5 miesięcy, ale strasznie się rozczuliłam patrząc na te najstarsze fotki. Taki szczurek, chudzielec, maluch, rozczochr i wariat... Teraz mam poważne kocisko, tak jak chciałam wtedy... Ale tęskno mi do czasów gdy Ozz skladał się głównie z uszu

- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:

