jesteśmy

wakacje udane, tylko jak zwykle... za krótkie

u Kingi, Lumi nie chciała wyjść z koszyka, myślałam, że się popłacze

wyszła dopiero po 12h <shock> przez pierwsze dwa dni, mało jadła i nie chciała chodzić do kuwetki, na szczęście później się rozkręciła. Nie zaprzyjaźniła się z kotami, nie szukała ich towarzystwa, za to nie stroniła od ludzkiej ręki. Z kociego towarzystwa interesowały ją jedynie maluszki, ale też występowała tylko w roli obserwatora <lol> Rozpieszczona jedynaczka <lol> Wczoraj wieczorem po nią pojechaliśmy, pierwsza reakcja, ofukała mnie i uciekła <hm> nawoływałam ją, próbowałam pogłaskać, zwiała za fotel. Udało mi się ją złapać, posadzić na kolanach i tak już zostało <serce> wywaliła brzucha do głaskania i już wiedziałam, że wszytsko jest dobrze :-) w domu od razu wyleciała z koszyka, poleciała w miejsce gdzie są miski, pojadła, popiła i zaczęła się łasić i mrukać, na krok nas nie odstępowała :-) poganialiśmy się jeszcze po mieszakniu, pobawiliśmy wędką i o 3 w nocy w końcu trafiliśmy do łóżka, po kilku minutach panienka do nas przyszła i została z nami do rana, większość czasu to było głaskanie i mizianie, ale wiedziałam, że musze nadrobić zaległości <lol> dziś ona odsypia :-) waga zleciała z 4700 na 4500, więc myśle, że dobrze jej to zrobiło, nikt mi nie powie, że jest tłuściutka <lol> Kinga powiedziała, że piękna kota z niej wyrosła i zapytała nas czy Lumi będzie na wystawie w lutym w Limerick <roll> ale raczej się nie zdecydujemy... a teraz lecimy na zakupy, trzeba się ogarnąć i przyszykować na jutro do pracy, dziś już nie zdąże pozaglądać do Waszych pociech, ale na dniach wszystko nadrobie

pozdrawiamy i tradycjnie głaski posyłamy
