No prosze ktos tu kocha stworzonka z rozwiana grzywą. Chyba nie ma nic przyjemniejszego w dotyku jak ciepłe, skórzaste końskie chrapki <zakochana>
Ja co prawda ze względu na kontuzje juz na konia nie wsiadam, ale moj syn ciągle w stajni <ok>
Melduję się na wątku <mrgreen>
Widzę że mamy wiele wspólnego bo i kociaste i koniaste :-) .
Całe swoje nastoletnie życie spędziłam w stajni.
Co do wychodzenia kici to się z tobą zgadzam.
Właśnie tak straciłam swoją pierwszą brytyjkę.
Ponad 3 lata była wychodząca i wyszła o ten jeden raz za dużo .
Pozdrawiam.
niestety przez różne perypetie zawodowo-osobiste już dawno w siodle nie siedziałam (a kiedyś ze stajni nie można mnie było wyciągnąć, na studiach uczyłam dzieciaki jazdy, byłam luzakiem mistrza świata w powożeniu itp zresztą nawet magisterkę z koni pisałam... )
no ale złożyło się tak, że teraz zawodowo związana jestem z inna grupa zwierzów- a mianowicie:
<diabeł>
chce jednak znów wpleść w swoje życie trochę koników... <roll>