Witajcie, kochani
Duża mówi, że czasami jest tak, że ktoś musi zastąpić, bo za trudno inaczej. Ja już jestem największy, więc wypado na mnie chyba. Duża to na razie tylko chodzi i płacze, i smutna jest strasznie, a ja zostałem na razie WYRZUCONY! Mieszkam dziś w przedpokoju...
Trochę mamy zamieszania, bo w domu jest mała myszka. Duża mówi, że chyba długowłosa, niestety. Niestety, bo jakby była krótkowłosa, to zamieszkałaby z nami na zawsze. Ale na razie się nie martwimy, tylko pilnujemy, żeby ta myszka zaczęła jeść, bo jak dotąd to tylko krzyczy, i nic z tego nie wynika. Duża mówi, że fajna jest, liliowa szylkretka podobno
Włochata tylko leży, nawet mrugać za nią muszą, i już nie będzie miała więcej myszek. I słyszałem jeszcze, jak Duża mówiła, że teraz się wyjaśniło, jak poprzedni lekarz źle coś zszył, i że ta myszka miała jeszcze brata, ale on był w takiej całkiem zaszytej części, i nie miał jak wyjść, i się udusił. I że w ogle nikt nie mógł wyjść, bo ich domek był poprzyszywany do wszystkiego dookoła, i nawet nie miał jak się kurczyć, tak był zagięty. Lekarzowi bardzo trudno było wyjąć te myszki, nawet tę żywą, bo nie można było oderwać pokoików, w których meszkały, trzeba wszystko było wycianć. Ja tam nie do końca rozumiem, ale Duża Wam wszystko dokładnie sama opowie, tylko jak przestanie płakać, bo na razie to nie bardzo może pogadać. Bardzo Was przeprasza i na pewno się odezwie szybko
Jeszcze nie mamy zdjęć nowych, ale Duża obiecuje, że juto zrobi sesje nam wszystkim. Ja tam uważam, że to tylko dzięki tej myszce, całe szczęście, że ona jest, bo byśmy się niczego nie doczekali... Krówka bardzo mnie lubi, ale jeszcze nie chce się ze mną bawić. Ale za to chętnie bawiłaby się ze mną Łaciata Mniejsza, tylko że jej to znowu nie pozwalają... I bądź tu kocie mądry i zadowolony....