Calissi i Homer :) moje kochane kuleczki :)
- AgnieszkaP
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 4857
- Rejestracja: 24 lut 2011, 16:16
- Płeć: kobieta
- Skąd: Warszawa
-
Emelka
- Posty: 117
- Rejestracja: 10 lip 2012, 13:56
Witam ponownie po dłuższej przerwie.
Niestety zdjęc dalej nie bedzie, nie mam sily robic.
3 dni po przyjezdzie naszych kociatek zaczely sie problemy ze zdrowiem. Najpierw Homerek, potem Calissi. I trwaja do dzis.
Srednio 5 razy w tygodniu jestesmy z nimi u weterynarza
Calissi troche sie poprawilo po ostatnich antybiotykach, kupka sie uformowala, ale tylko na kilka dni
Potem Homer mial jakby spuchniete jedne oczko, to dostal kropelki. Pozniej dostal kociego kataru:( i teraz Calissi nie wiadomo co sie dzieje, dzis robilam z nia badanie krwi.
Homer od kilka dni na antybiotykach ktore daja tylko kilkugodzinna poprawe, nos ma calkiem zawalony. Dzis zaczynamy inhalacje i krople do nosa. On rowniez dostal 1 z 3 zastrzykow stymulujacych/podnoszacych odpornosc bo tabletki nie dzialaly.
Znowu wet zmienil karme tez na weterynaryjna royala canin tylko gastro intenstial.
W miedzyczasie weterynarz bardzo nalegal zebysmy je odrobaczyli jak tylko sie unormuje stan Calissi, no i gdy wygladalo ze sie unormowalo dostaly odrobaczanie, Calissi wymiotowala dwa razy i od tamtej wlasnie pory ma biegunke i jest osowiala.
Jestem naprawde zalamana, nastawialam sie ze kociaki moga nam chorowac, nawet jak Homerek zachorowal pierwszy raz to pomyslalam ze jesli to wirus lub bakteria to pewnie i Calissi bedzie musiala odchorowac. Ale nie sadzilam ze ponad 4 tygodnie dzien w dzien bedziemy musieli chodzic do weta, bo gdy jednemu sie polepszy to drugiemu sie pogorszy i takie to bledne kolko
nie wspomne juz ze wydalismy ponad 1000 zl na leczenie w te 4 tygodnie;( i zeby chociaz to przynioslo jakies efekty! a tu konca w ogole nie widac, nic nie pomaga, a jak pomaga to na krotko
Calissi mi schudla i nie jest juz zywa tak jak kiedys:( Homerek apetyt ma niezmienny i wage prawidlowa i czasem nawet sie bawia
ale widze roznice kiedy bylo chwilowo ( 1 dzien) ze bylo super i harcowaly i ganialy po calym mieszkaniu
Mojego TŻ szlag już trafia, szczegolnie ze tak duzo pieniedzy idzie na leczenie i nie widac efektow i tego ze codziennie maszerujemy do weterynarza
musialam sie wyzalic:(
Niestety zdjęc dalej nie bedzie, nie mam sily robic.
3 dni po przyjezdzie naszych kociatek zaczely sie problemy ze zdrowiem. Najpierw Homerek, potem Calissi. I trwaja do dzis.
Srednio 5 razy w tygodniu jestesmy z nimi u weterynarza
Calissi troche sie poprawilo po ostatnich antybiotykach, kupka sie uformowala, ale tylko na kilka dni
Potem Homer mial jakby spuchniete jedne oczko, to dostal kropelki. Pozniej dostal kociego kataru:( i teraz Calissi nie wiadomo co sie dzieje, dzis robilam z nia badanie krwi.
Homer od kilka dni na antybiotykach ktore daja tylko kilkugodzinna poprawe, nos ma calkiem zawalony. Dzis zaczynamy inhalacje i krople do nosa. On rowniez dostal 1 z 3 zastrzykow stymulujacych/podnoszacych odpornosc bo tabletki nie dzialaly.
Znowu wet zmienil karme tez na weterynaryjna royala canin tylko gastro intenstial.
W miedzyczasie weterynarz bardzo nalegal zebysmy je odrobaczyli jak tylko sie unormuje stan Calissi, no i gdy wygladalo ze sie unormowalo dostaly odrobaczanie, Calissi wymiotowala dwa razy i od tamtej wlasnie pory ma biegunke i jest osowiala.
Jestem naprawde zalamana, nastawialam sie ze kociaki moga nam chorowac, nawet jak Homerek zachorowal pierwszy raz to pomyslalam ze jesli to wirus lub bakteria to pewnie i Calissi bedzie musiala odchorowac. Ale nie sadzilam ze ponad 4 tygodnie dzien w dzien bedziemy musieli chodzic do weta, bo gdy jednemu sie polepszy to drugiemu sie pogorszy i takie to bledne kolko
nie wspomne juz ze wydalismy ponad 1000 zl na leczenie w te 4 tygodnie;( i zeby chociaz to przynioslo jakies efekty! a tu konca w ogole nie widac, nic nie pomaga, a jak pomaga to na krotko
Calissi mi schudla i nie jest juz zywa tak jak kiedys:( Homerek apetyt ma niezmienny i wage prawidlowa i czasem nawet sie bawia
Mojego TŻ szlag już trafia, szczegolnie ze tak duzo pieniedzy idzie na leczenie i nie widac efektow i tego ze codziennie maszerujemy do weterynarza
musialam sie wyzalic:(
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Współczuję bardzo
A może trzeba by do innego weta iść, skoro ten sobie przez taki długi czas nie może poradzić i faszeruje kotki różnymi lekami, a poprawy nie ma.
Widzę, że jesteś z Warszawy to może byś pojechała do wetki od Danusi. Ona jest bardzo dobra, na pewno wyprowadziłaby na prostą Twoje kociaczki.
Trzymam kciuki
A może trzeba by do innego weta iść, skoro ten sobie przez taki długi czas nie może poradzić i faszeruje kotki różnymi lekami, a poprawy nie ma.
Widzę, że jesteś z Warszawy to może byś pojechała do wetki od Danusi. Ona jest bardzo dobra, na pewno wyprowadziłaby na prostą Twoje kociaczki.
Trzymam kciuki
- yamaha
- Genius Loci
- Posty: 23442
- Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
- Płeć: F
- Skąd: France
O rety, jak mi przykro !
Naprawde wspolczuje
Kociaczkow malych biednych tez mi zal, slodzaki male, chorowitki...
Moze faktycznie przydaloby sie zmienic weta, jak radzi Sonia ?
Dla Ciebie i dla TZ'a <ok> <ok>
Wiem, ze nie tak latwo byc cierpliwym i spokojnym, jak sie przezywa takie sytuacje.
I <ok> za szybki powrot do zdrowia obu kotkow.
Naprawde wspolczuje
Kociaczkow malych biednych tez mi zal, slodzaki male, chorowitki...
Moze faktycznie przydaloby sie zmienic weta, jak radzi Sonia ?
Dla Ciebie i dla TZ'a <ok> <ok>
Wiem, ze nie tak latwo byc cierpliwym i spokojnym, jak sie przezywa takie sytuacje.
I <ok> za szybki powrot do zdrowia obu kotkow.
-
Emelka
- Posty: 117
- Rejestracja: 10 lip 2012, 13:56
W sumie bylismy u 3 weterynarzy, bo dwa razy nocna pora na ostrym dyzurze, a na codzien chodzimy do przychodni, gdzie sa mlode dwie lekarki, opinie na necie maja pozytywne i we mnie wywarly pozytywne wrazenie, no ale przyznam szczerze ze sama zaczelam sie zastanawiac ze po takim czasie i ciagle cos sie dzieje zlego 
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Ja bym spróbowała jechać do tej wetki od Danusi. Ona wyciągnęła Kolorusia z bardzo ciężkiej choroby. Zresztą chłopak cały czas do końca życia musi brać leki, bo ma nereczki chore, ale ta wetka jest naprawdę dokładna i diagnozę stawia na podstawie właściwych badań a nie na "oko". Napisz pw do Danusi. Ona Ci doradzi i powie gdzie ją szukać.
- asiunia0312
- Posty: 1208
- Rejestracja: 16 sty 2012, 10:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Olsztyn
-
Emelka
- Posty: 117
- Rejestracja: 10 lip 2012, 13:56
Dziękuje za wsparcie Dziewczyny
jest mi naprawde bardzo ciezko, to tak dlugo trwa, serce mnie boli jak widze ze one sa osowiale, TŻ mi nie pomaga swymi nerwami i jeszcze jest TŻta matka która nienawidzi kotów i jak sie dowiedziala ze mamy dwa to zaczela mnie nazywac od nienormalnych, ze mnie pogielo, ze myslala ze TŻ ma więcej zdrowego rozsadku, i ze jestem "swieta joanna od kotow" czy cos takiego i ze powinnam sie brac za farmera lub weterynarza a nie jej syna.
Z tego wszystkiego sama choruje od tygodnia, na poczatku bagatelizowalam to jako zwykle przeziebienie ale od wczoraj znacznie mi sie pogorszylo, stracilam glos i boli mnie cala klatka piersiowa
wiec zdecydowanie jakis pech za mna idzie 
Z tego wszystkiego sama choruje od tygodnia, na poczatku bagatelizowalam to jako zwykle przeziebienie ale od wczoraj znacznie mi sie pogorszylo, stracilam glos i boli mnie cala klatka piersiowa
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
- agnieszka d
- Posty: 123
- Rejestracja: 01 kwie 2010, 13:22