Królowa Coco (?) i cała reszta

Zapraszam do prezentacji Waszych kotów, wszelakiej maści, rasy i pochodzenia :)
Zablokowany
Awatar użytkownika
asiak
Agilisowy Rezydent
Posty: 14463
Rejestracja: 27 kwie 2012, 11:28

Post autor: asiak »

;-( ;-( ;-(
Awatar użytkownika
asiak
Agilisowy Rezydent
Posty: 14463
Rejestracja: 27 kwie 2012, 11:28

Post autor: asiak »

;-( ;-( ;-(
Awatar użytkownika
Fili_B
Posty: 279
Rejestracja: 06 wrz 2012, 15:43

Post autor: Fili_B »

Audrey pisze:Coco piękna <zakochana> Słodki pyszczek. A piesek cud miód. Fili_B, powiedz mi, jak odbył się oswajanie kota z psem?
Masz ciekawą pracę. Jako dziecko bardzo chciałam być weterynarzem i pracować ze zwierzętami.
cześć Audrey:)

o kocio-psikch relacjach pisaliśmy sporo tutaj:
viewtopic.php?t=910

Lesiu od wieku 7miesięcy mieszkał z kotami (u teściowej) - na dworze kociaste goni, w domu udaje że nie widzi Coco, czasem ją powącha. niestety jak tylko zaczynam głaskać małą, lub mówić do niej Lechu biegnie przez cały dom i się nadstawia do pieszczot- zazdrosny jest... <diabeł> Coco syczy i prycha na niego jak ja denerwuje, a jak ma nastrój to atakuje mu ogon i wykazuje zainteresowanie- zwłaszcza jak Lechu spi Coco obwąchuje mu wszystkie łapy itp <mrgreen> stosunek neutralno-obojętny, o przyjaźni niestety mowy nie ma :(
jeśli chodzi o pracę - to jestem zootechnikiem, niestety nie weterynarzem-jak studiowałam nie było weterynarii w Poznaniu, a nie było mnie stac na studia w innym mieście :-/
pracuje dużo przy zwierzętach gospodarskich, a tak się poukładało że najwięcej przy świniach hodowlanych ( dobrze że nie rzeźnych - uff). moim zadaniem jest m.in. dbanie o dobrostan zwierzat- czyli wymuszenie i sprawdzanie by spełniały się warunki dobrostanu, tłumaczenie rolnikom: zwierzę zadbane i szczęśliwe = pieniądze dla ciebie (bo masz dobre wyniki produkcyjne).
jak chodzi o koty dużo się uczę (też tu na forum)- wiecie jakie podejście jest na wsi- kot jest szanowany ale dziki i niezależny, czasem dostanie jekieś resztki ze stołu :-x <diabeł>
mam trochę umiejętności weterynaryjnych - podanie leków, zastrzyki, kroplówki to nie problem, ale człowiek wciąż się uczy- serio weterynarze z olbrzymim doświadczeniem pracujący przy zwierzętach gospodarskich uważają że to są głupoty(niestety czasem to prawda) co wymyślają 'ci gorsi lekarze od pupilków'. niestety takie środowisko 8-)
Awatar użytkownika
Fili_B
Posty: 279
Rejestracja: 06 wrz 2012, 15:43

Post autor: Fili_B »

a jesli chodzi o konie- marzeniem jest by zostały uznane za zwierzę towarzyszące człowiekowi, nie rzeźne- ale niestety szans na to racze nie ma :-(
trzeba walczyć- choć o humanitarne warunki uboju, zakaz transportu na duże odległości, zakaz znęcania się, nadzór weterynaryjny - prawdziwy nie na papierku...niestety to już zupełnie inna bajka ;-(
kiedyś Polska koniem stała- mamy swoje cudowne rasy: śląska, małopolska, wielkopolska, koń to był przyjaciel i świętość...

handlarze to zło- w każdej dziedzinie - czy chodzi o koty, psy (handlarz-pseudohodowca), czy o konie (handlarz-pośrednik między rolnikiem a ubojnią)-oni widzą tylko pieniądze a nie żywe istoty i ich cierpienie ;-(
Awatar użytkownika
Audrey
Agilisowy Rezydent
Posty: 6092
Rejestracja: 30 cze 2012, 19:38
Płeć: kobieta
Skąd: Kujawy

Post autor: Audrey »

Fili_B pisze:
Audrey pisze:Coco piękna <zakochana> Słodki pyszczek. A piesek cud miód. Fili_B, powiedz mi, jak odbył się oswajanie kota z psem?
Masz ciekawą pracę. Jako dziecko bardzo chciałam być weterynarzem i pracować ze zwierzętami.
cześć Audrey:)

o kocio-psikch relacjach pisaliśmy sporo tutaj:
viewtopic.php?t=910

Lesiu od wieku 7miesięcy mieszkał z kotami (u teściowej) - na dworze kociaste goni, w domu udaje że nie widzi Coco, czasem ją powącha. niestety jak tylko zaczynam głaskać małą, lub mówić do niej Lechu biegnie przez cały dom i się nadstawia do pieszczot- zazdrosny jest... <diabeł> Coco syczy i prycha na niego jak ja denerwuje, a jak ma nastrój to atakuje mu ogon i wykazuje zainteresowanie- zwłaszcza jak Lechu spi Coco obwąchuje mu wszystkie łapy itp <mrgreen> stosunek neutralno-obojętny, o przyjaźni niestety mowy nie ma :(
jeśli chodzi o pracę - to jestem zootechnikiem, niestety nie weterynarzem-jak studiowałam nie było weterynarii w Poznaniu, a nie było mnie stac na studia w innym mieście :-/
pracuje dużo przy zwierzętach gospodarskich, a tak się poukładało że najwięcej przy świniach hodowlanych ( dobrze że nie rzeźnych - uff). moim zadaniem jest m.in. dbanie o dobrostan zwierzat- czyli wymuszenie i sprawdzanie by spełniały się warunki dobrostanu, tłumaczenie rolnikom: zwierzę zadbane i szczęśliwe = pieniądze dla ciebie (bo masz dobre wyniki produkcyjne).
jak chodzi o koty dużo się uczę (też tu na forum)- wiecie jakie podejście jest na wsi- kot jest szanowany ale dziki i niezależny, czasem dostanie jekieś resztki ze stołu :-x <diabeł>
mam trochę umiejętności weterynaryjnych - podanie leków, zastrzyki, kroplówki to nie problem, ale człowiek wciąż się uczy- serio weterynarze z olbrzymim doświadczeniem pracujący przy zwierzętach gospodarskich uważają że to są głupoty(niestety czasem to prawda) co wymyślają 'ci gorsi lekarze od pupilków'. niestety takie środowisko 8-)
Doczytałam już w innym wątku, że jesteś zootechnikiem, ale to pokrewne zawody, więc napisałam o weterynarzu.
Co do koników to również chciałabym, aby były uznane za zwierzęta towarzyszące. Mnie kojarzą się charakterem z psami. NIe rozumiem, jak ktoś może wysyłać je na rzeź. Sama wykupuję na allegro cegiełki na rzecz fundacji ratującej konie.
Jesteście wielcy z TŻ-em. :roza:

A co do relacji pies-kot, to pytam, ponieważ chciałabym, aby Baxter poznał sznaucera moich rodziców. Bruno kocha wszystkie stworzenia, w tym koty. Boję się tylko, jak zareaguje mój kociszon.
Awatar użytkownika
Fili_B
Posty: 279
Rejestracja: 06 wrz 2012, 15:43

Post autor: Fili_B »

Audrey pisze:
A co do relacji pies-kot, to pytam, ponieważ chciałabym, aby Baxter poznał sznaucera moich rodziców. Bruno kocha wszystkie stworzenia, w tym koty. Boję się tylko, jak zareaguje mój kociszon.
ja też się bałam, że coco skoczy z pazurami ewentualnie zaszyje się gdzieś w panice:)
nic takiego nie miało miejsca <lol>
jeśli kot zna dobrze teren - wie gdzie może uciec przed psem- najlepiej na jakąś wysokość gdzie pies go nie będzie w stanie dopaść- to powinno być ok <diabeł>
w starciu kocio-psim często pies bardziej obrywa <shock> <lol>
ja nie trzymałam Coco na rękach, ale wsadziłam ja na półkę gdzie miała też swoją budkę, i wpuściłam lecha(który nawet nie wiedzial, że w pomieszczeniu jest kot <diabeł>).
po jakiś 2h obserwacji coco postanowiła podejść bliże psa - oczywiście pod naszym nadzorem.
lechu jak ja zauważył to się wycofał, zrobił jej miejsce.
tak jest do dziś, chyba ,że Coco zbliży się do zabawki lesia(raczej pilnujemy żeby ich nie miał ale on czasem uznaje że np myszka Coco też jest jego <diabeł> ) i wtedy psiak rzuca się biegiem do zabawki, chwyta ją i odchodzi w daleki kąt pokoju <gwiżdże>

skoro pies jest pozytywnie nastawiony powinno być ok 8-)
Awatar użytkownika
Fili_B
Posty: 279
Rejestracja: 06 wrz 2012, 15:43

Post autor: Fili_B »

taki ze mnie śpioszek :aaa:
Obrazek
Obrazek
na parapecie
Obrazek

i Lesiu dziś
Obrazek
a także: fotka słabej jakości,ale tak to u na wygląda mniej-więcej <gwiżdże>
Obrazek
Awatar użytkownika
asiak
Agilisowy Rezydent
Posty: 14463
Rejestracja: 27 kwie 2012, 11:28

Post autor: asiak »

Chociaż wesoło macie :ok:
Awatar użytkownika
yamaha
Genius Loci
Posty: 23442
Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
Płeć: F
Skąd: France

Post autor: yamaha »

Lesiu to ma naprawde super slodki pyszczek <zakochana>
A co do rzezni - niestety, dopoki ludzie beda jesc mieso (zaznaczam, ze sama wszelkie miesa jadam. Moj okres "lat wegetarianskich" juz dawno za mna), to zwierzeta hodowac i zabijac bedzie trzeba. I swinki, i krowy, i cielaczki, i konie, i kroliki, i kaczki, gesi, kury, kurczaki i inne slodkie stworzonka.
Przykro sie robi, jak sie o tym mysli, bo wiadomo, jakie sa warunki w niektorych hodowlach/rzezniach, ale mieso jest nam, ludziom, potrzebne.

Popieram wiec na 100% Twoja walke o DOBRE warunki hodowlane i rzezne czterolapow, ale nie wchodze w dyskusje czy lepiej zabic cielaczka, konia czy kurczaka. Bo odpowiedzi nie mam.
Awatar użytkownika
Fili_B
Posty: 279
Rejestracja: 06 wrz 2012, 15:43

Post autor: Fili_B »

fakt faktem - gdyby ludzie mięsa nie jadali i to ja bym pracy nie miała <lol>
na co dzień mam kontakt z rolnikami, siedzę w świńskiej branży po uszy- to że ciężko mi jest jeść wieprzowinę to mój problem- ludzie z branży raczej się nią zajadają- oczywiście w gościach zjem-mocno przetworzoną np na kotleta mielonego ;-)) , ale nie przyrządzam w domu <lol>
jeśli chodzi o konie- to tylko i wyłącznie o dramatycznie długi transport, złe warunki uboju itp- przynajmniej mi- bo hodować i zabijać i tak będziemy, ale nie musimy przy tym być okrutni. choć nie wiem dlaczego coś we mnie jest że koń to jak pies... a wiem, tez że świnia jest bardzo mądra-mądrzejsza nawet od psa- i serio cieszę się, że pracuję z hodowcami nie z ubojniami...

no i cieszę się, że nie pracuje przy drobiu- tucz kurczaków-tam to dopiero <kciukwdół>
dlatego zootechnik powinien zawsze kochać zwierzęta (obojętnie czy pracuje na fermie czy w rzeźni), być wyczulony na każdą niepotrzebna krzywdę, i dbać o nie na tyle na ile są możliwości/ nie męczyć, nie skazywać na cierpienie, ból, stres, dobrze karmić, dbać o otoczenie zwierząt- by było 'przyjazne'- i jeśli tak się robi można serio zarabiać- zwierzę zadbane= pieniądze dla hodowcy.
Zablokowany